Jednorazówki


           Miłość na wieki...

- James będą za Tobą tęsknić - powiedziałam przytulając się do chłopaka - Obiecaj mi że kiedy wrócisz wszytko się ułoży - popatrzałam w jego cudne brązowe oczy , pod ich wpływem ugięły się pode mną kolana , tak bardzo go kochałam a on musiał wyjechać. Wyjechać to może nie do końca odpowiednie słowo ponieważ ,z USA do Europy tramwajem czy pociągiem się nie dojedzie . Tak więc oboje staliśmy na lotnisku czule się żegnając. Ja w  ogóle nie chciałam się od niego odkleić. Niecały miesiąc temu się zaręczyliśmy a tu już rozłąka. Maslow zapewniał mnie że wszytko się jakoś ułoży i że jak wróci z trasy pobierzemy się , będziemy mieć gromadkę dzieci i fajnego psa. On zawsze lubił wszytko mieć zaplanowane . Pewnie się zapytacie gdzie są pozostali członkowie BTR-u? Tak więc Logan , Carlos i Kendall na stary kontynent polecieli już przed wczoraj prywatnym samolotem, a ponieważ mój narzeczony chciał spędzić ze mną jak największą ilość czasu zaproponował że sam dołączy do grupy.
- Kochanie przecież wiesz  , że tak będzie- cmoknął mnie w czoło - To tylko 6 miesięcy, a czym jest 6 miesięcy rozłąki w porównaniu do całego zycia bycia razem ? - uśmiechnął się odgarniając kosmyk moich brązowych włosów za ucho.
- Ale James ja za Tobą tęsknię jak nie ma Cię 10 godzin , a co tu mówic o pół... - nie dał mi dokończyć ponieważ złączył nasze usta w szczery , namiętny pocałunek. Ile to razy lotniska razy widziały szczersze i piękniejsze pocałunki niż ołtarze kościołów ?  
- A jak wrócę - powiedział gdy już się od siebie oderwaliśmy - to pobierzemy się . Marzy mi się mały skromny  ślub w gronie najbliższych, bez paparazzi bez szumu w gazetach. - rozmarzył się brunet - Po ślubie zmajstrujemy sobie jakiegoś fajnego, małego dzieciaka , kupimy ładny dom i ...
- I psa - przerwałam mu . Znałam ten plan na na naszą  przyszłość  na pamięć. James jest taki kochany , chce mieć dzieci i zyc jak normalny człowiek. Tak to prawda mój Jamie chce zrezygnować z kariery, bo uważa że rodzina jest najważniejsza. Milion razy mówiłam mu żeby tego nie robił. Ale on się uparł. Ma fanów , zespół i przede wszystkim ogromny talent ale z nim się nie wygra jak coś sobie postanowi to dotrzymuje obietnicy.
- Kocham Cię - przytulił mnie mocno tak że mnie mogłam oddychać
- James dusisz mnie - zachichotałam
- Kocham Cię Alexa najbardziej na świecie i nic tego nie zmieni. Nasza miłość jest jak półprosta ma początek nie ma końca. 
- Ja Ciebie też , ja ciebie też - jeszcze mocniej się wtuliłam w mojego narzeczonego.
- Pasażerowie lotu 175 Los Angeles- Londyn proszeni są o rozpoczęci odprawy - usłyszeliśmy . Oboje spojrzeliśmy na siebie smutno po czym ostatni raz pocałowaliśmy się

- Tylko wróć ! - krzyknęłam gdy chłopak przechodził przez barierkę
- Kocham Cię , obiecuję wrócę - pomachał mi , a ja poczułam że moje oczy robią się mokre . Łzy spływały mi po policzkach . Nie hamowałam ich . Samolot , którym leciał mój Jamie wzbił się w powietrze i... poleciał.

***
Wróciłam do domu. Byłam jednocześnie smutna jak i szczęśliwa? Tak chyba tak można to nazwać. On zawsze kochał śpiewać i grać. A występy z chłopakami dawały mu tyle radości , nie mogłabym mu tego odebrać. Miałabym wyrzuty sumienia że potem na starość by mi wypominał że przeze mnie stracił szansę na wielka karierę.

  Wykąpałam się i przebrałam w piżamę. Od wylotu minęły już 3 godziny. James obiecał zadzwonić po 4 - mam jeszcze niecałe 45 minut - pomyślałam biorąc do reki moją ulubiona książkę oraz popijając gorącą czekoladę. Minuty dłużyły mi się niesamowicie długo , w zasadzie nie czytałam tylko wpatrywałam się w zegarek oczekując aż mój telefon wieczne zacznie dzwonić. Pewnie popadam w jakąś paranoje. $ godziny go nie widzę a już skręca mnie z tęsknoty. - Dziewczyno i tak przez pół roku -,-

Włączyłam telewizor w celu obejrzenia jakiegoś filmu .
Przeskakiwałam z kanału na kanał , ale na moje nieszczęście nic co by mnie zainteresowało nie leciało. Zatrzymałam się na wiadomościach . Prezenterka była bardzo przejęta i mówiła coś o jakiejś bombie w samolocie . Pogłośniłam .
- Jak się przed chwilą okazało , w samolocie , który leci lotem 175 LA- Londyn jest bomba ! Ostatni tego typu atak terrorystyczny miał miał miejsce w 2001 roku 11 listopada na bliźniacze wieże WTC. Tym razem terroryści umieścili niebezpieczny ładunek w wyżej wymienionym samolocie. Zapowiedzieli że zdetonują bombę jeśli rząd USA nie odwoła wojsk w Syrii. Amerykańscy dyplomacie są w trakcie ustalania ugody między terrorystami. Jeśli coś pójdzie nie tak zginie 500 istnień ludzkich. Tyle jest łącznie ludzi na pokładzie. Jak się okazało przed chwila w samolocie jest James Maslow członek popularnego boysbandu BIG TIME RUSH , do wszystkich fanów, rodziny oraz świeżo upieczonej narzeczonej! Módlcie się , módlcie się aby ludzie ci przeżyli .- prezenterka rozpłakała się i zeszła z wizji . Ja jak bym była w transie wpatrywałam się w ekran telewizora . - To nie może być prawdą , nie . To jakiś żart . To nie może się dziać na prawdę.- Dopiero po paru minutach dotarł do mnie sens słów wypowiedzianych w tv! - James!!!! - Krzyknęłam na cały dom, nie nie może być za późno . Rzuciłam się na telefon po czym szybko wykręciłam numer do chłopaka . Jeden sygnał , drugi , trzeci - nieee nie może być za późno. Łzy spływały mi po policzkach jak rzeka . Proszę cię odbierz , odbierz , chcę Cię usłyszeć , chociaż ten ostatni raz! (klik) Z bezsilności upadłam na podłogę , teraz nic nie zrobię - ryczałam - on jest tam a ja tu! To wszytko to jakiś cholerny sen . Koszmar, z którego zaraz się wybudzę , a James będzie przy mnie.
- Dryńńńń- rozległ się głośny dźwięk mojej komórki , szybko odebrałam
- Hallo ? - powiedziałam przez łzy.
- Kochanie ? - tak! to był on!!! Mój James czyli że to wszytko to jakiś żart ? Zaraz się wszystkiego dowiem .
- James! Oglądałam wiadomości , bomba , zamach , o co chodzi?! Powiedz że to sa jakieś żarty - zaczęłam się wydzierać , łzy kapały na podłogę , wokół była ciemność...
- Kochanie , ja ja cię strasznie przepraszam - głos mu się załamał.-
Nawaliłem. Złożyłem obietnicę , której nigdy nie dotrzymam . Ale pamiętaj kocham cię najbardziej na świecie. Chcę abyś zawsze była szczęśliwa , aby uśmiech nigdy! nie schodził Ci z twarzyczki. Abyś zakochała się równie mocno w kimś tak jak ja zakochałem się w Tobie. Żebyś spełniła swoje jajskrytsze marzenia i abyś o mnie zapomniała, choć wiec że ja o Tobie nigdy nie zapomnę. Kiedy będę tam na górze będę Cię obserwać , i kiedy w końcu spotkamy się w dzień sądu ostatecznego  mam nadzieję że mnie przytulisz i powiesz ,, Wiesz co James miałam wspaniałe życie " - ostatnie słowa wyszeptał przez łzy , jego głos drgał , a ja nie czułam już nic oprócz bólu i tęsknoty za nim . Nie wierzyłam że to się dzieje na prawdę
- Kochanie , obiecaj mi że wrócisz do domu , obiecaj mi to! - wykrzyczałam do słuchawki - Obiecaj mi że ten plan na szczęśliwe życie , które tak pięknie zaplanowałeś przeżyjemy razem !- oczy szczypały mnie od łez
- Tego ci myszko obiecac nie mogę , ale Ty obiecaj mi że będziesz szczęśliwa . Obiecujesz?
- James ...
- Obiecujesz?! - krzyknął przez łzy
 -Kocham Cię , kocham Cię jak Romeo Julię , jak Carlos pączki..- oboje się zaśmialiśmy - I pamiętaj ,,nasza miłość jest jak półprosta ma początek , a nie ma końca"- ostatnie zdanie powiedzieliśmy wspólnie.
- Alex , powiedz mojej rodzinie że ich kocham , z chłopakami się pożegnałem , dlatego nie zadzwoniłem wcześniej bo komórka mi padła , pożyczyłem , a raczej zabrałem takiemu jednemu ... Myszko... życzę Ci udanego życia. Kocham na zawsze Twój James
- James... - nie zdarzyłam nic powiedzieć bo w słuchawce rozległ się przeraźliwy huk! Oraz krzyki ludzi w tym Maslowa . Wiedziałam co to oznacza . Terroryści wysadzili w powietrze samolot oraz pozbawili życia mojego ukochanego. Nie nic amerykańscy dyplomaci nie  wynegocjowali. To koniec ... Moje życie straciło sens .  Osoba , którą kochałam nad życie właśnie zginęła. Czuję się pusta , słaba , bezsilna . Już nie płaczę, tylko siedzę w koncie i rozmyślam. -Jakby poleciał wtedy gdy chłopaki- przemknęło mi przez myśl - To moje wina , to moja wina... - i nie wytrzymałam kolejny potok łez popłynął z moich oczu.



15 lat później

Wszytko jakoś się ułożyło. BTR po katastrofie , w której zginął James rozpadło się. Rusherzy na całym świecie mieli żałobę. Ja mam ją do dziś. Pewnie nie wiele osób pamięta jeszcze tego słodkiego szatyna z grzywką , ale ja o nim nigdy nie zapomnę. Aż do śmierci zawsze będzie w moim sercu. Chłopcy po zakładali rodziny i są szczęśliwi. Tylko nie ja. Ja nadal w sercu słyszę jak śpiewa do mnie Wordwide.

60 lat później

Umieram. Dożyłam sędziwego wieku bo aż 89 lat . Tak jak James sobie zażyczył miałam szczęśliwe życie. Poznałam bardzo sympatycznego faceta , z którym mam 3 dzieci. Niestety Ted zmarł 2 lata temu , pozostawiając mnie po raz drugi wdową. Moje pociechy same już mają swoje dzieci i niedługo też będą dziadkami ... Carlos mój przyjaciel zmarł 3 lata temu  na skutek urazu głowy. Bardzo przeżyłam jego śmierć. Po tym zamachu on najbardziej mi pomógł. Logan- no właśnie Logan . Zawsze kochał ekstremalne sporty, 30 lat temu miał wypadek na motorze...Długo walczył o życie w szpitalu ale niestety śmierć się o niego upomniała. Kendall? Biedaczek ma 92 lata i jest poważnie chory... Lekarze powiedzieli że nie zostało mu długo....

Wszędzie biało , tak czystko. Stoję u bram nieba , ale czy mnie tam wpuszczą. Nagle złota brama otwiera się   a moim oczom ukazuje się raj . Raj o którym człowiekowi by się nie śniło. Wchodzę . brama się zamyka. Nagle słyszę znajomy głos
- Alexa? - obróciłam się a moim oczom ukazał się .... James! Taki sam jak w dniu wylotu do Londynu. Uśmiechnął się ciepło i podszedł do mnie bliżej. - Alexa ? To na prawdę ty? Czekałem na Ciebie czekałem 75 lat .
- James to ja ... Pamiętasz ?,, Nasza miłość jest jak półprosta miała początek a nie ma końca"
- Nigdy nie zapomniałem , a czy ty pamiętasz ? Miałaś mi coś powiedzieć po tym jak się spotkamy .
- Tak- uśmiechnęłam się - Miałam wspaniałe życie James , żałuję tylko że bez Ciebie - po moim policzku popłynęła łza , Maslow szybko ją wytarł .
- Teraz już zawsze będziemy razem - przytulił mnie , a ja poczułam się tak jak w tedy tak ja w tedy gdy miałam te dwadzieścia Parę lat.
- Ale - szepnęłam - ty jesteś młody i piękny , a ja staruszką .
- To nie problem - uśmiechnął się pokazując rząd swoich ślicznych białych ząbków. Nagle moja skóra zaczęła się odmładzać. Co sekundę ubywało mi lat, aż w końcu stałam tam przed nim w pięknej sukni ślubnej, i byłam w tym samym wieku , w którym się rozstaliśmy na lotnisku.
- A więc zaręczeni już byliśmy , więc czas na ślub - objął nie ramieniem. Szliśmy pięknymi białymi schodami. Po bokach stali ludzie . Ale nie byle jacy. Nasi przyjaciele i rodziny. Moi rodzice i siostry . Logan , Carlos z żoną oraz Kendall ? Czyli wszytko na to wskazuje że przegrał z chorobą. Ale to nie ważne . Cieszmy się że już na zawsze będziemy razem. Cały BTR nareszcie w komplecie. Ja i mój ukochany. Człowiek , który mnie zmienił i nie pozwolił się załamać. Dzięki niemu przeżyłam moje życie tak jak to sobie wymarzyłam . Teraz już na wieki będziemy razem. ,, Dopóki śmierć nas nie rozłączy? " Mnie i Jego nawet to nie rozdzieliło. Bo miłość trwa i trwa . Miłość nie ma końca .

************************************************************************
Smutna jednorazówka , mam nadzieję że się Wam spodoba , ;D piszcie w komentarzach , jaka ma być następna jednorazówka. - Z kim ? - i jaki temat, postaram się napisać :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz