piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 8 - Zerwanie


Perspektywa Klaudii

Siedzieliśmy właśnie przy śniadaniu w kuchni . Wczorajszego wieczoru ostro zabalowaliśmy ( czyt. opiliśmy się że nie byliśmy wstanie się ruszać) dlatego ja , Marisol i Eve zostałyśmy na noc w domu chłopaków. Całe szczęście że mamy tu trochę swoich rzeczy w razie takich oto sytuacji. James wrócił widocznie  późno z tej kolacji, bo nawet go nie słyszałam w nocy.
- Ale mnie łeb boli - mruknął Carlos
- Mnie też, nigdy więcej nie piję na przemian coli , piwa i wina - oświadczyła Eve na co my zawtórowaliśmy cichym śmiechem. Tylko z naszej 6 Marisol nie miała kaca. Jak to ujęła miała by przesrane gdyby , się opiła. Rodzice by dali jej kare i zero spotkań z nami. Jej rodzice są na prawdę surowi... Poznałam ich , więc wiem . Swoją drogą nie polubili mnie ;/ >.<
- Cześć wszystkim - do kuchni wszedł James ubrany w czarne dresy i szarką koszulkę z myszką ♥.♥
- Hej jak tam kolacja z zołzą ? - docinki Carlosa były - są zabawne ;*
- Wyprowadzam się - rzekł Maslow .A nas zamurowało. Carlos zrobił  tą swoją dziwną minę , Eve się opluła sokiem, Logan zaczął kaszleć, a Kendall przez to wszytko przypalił tosty .
- Dlaczego ? - pierwsza się ocknęłam z tego transu
- Już nas nie lubisz? - Carlito zrobił minę jak kot ze Shreka
- Lubię was , bardzo , ale nie mogę z wami mieszkać.
- Ta ?! A niby dlaczego ? Co Halston ci kazała się wynieść?  - Logan to żartem powiedział , ale sądząc po minie Maslowa tak właśnie było - Super ! Ta laska nie może Tobą rządzić! Kurde facet jesteś dorosły, sam decydujesz gdzie mieszkasz... A nie jak w przedszkolu..
- Logan skończ, to moja decyzja. Ona uważa że dziewczyny spędzają tu za dużo czasu i ...
- Aha ta twoja plastik lala nie pozwala nam przebywać w domu znajomych ?! Nie rozumiem tu czegoś, ona tu nie mieszka a jeszcze rządzi , skoro tak bardzo nie lubicie naszego towarzystwa możemy tu w ogóle nie zaglądać - Eveline się wkurzyła ja także
- Powiedz tej swojej dziewczynie że jeśli ma coś do nas to niech nam to powie prosto w twarz , a nie bawi się w jakieś podchody, bo ja jej od początku nie lubię w zajemnością .
- Klaudia tu głównie chodzi o ciebie!
- Ach tak?! A co ja przepraszam takiego zrobiłam ? Już nawet z przyjaciółmi czasu wolnego nie mogę spędzić? - byłam mega zła miałam ochotę dać mu w twarz , cudem się powstrzymałam. Nie wiem o chodzi tej kretynce , ale zaczyna mi na prawdę działać na nerwy... - Jeśli masz jakieś ,,ale" to proszę powiedz to w tym momencie!
- Ona podejrzewa  że mnie i ciebie coś łączy.
- ,,Coś " . Chyba tylko przyjaźń , która i tak ledwo wisi na włosku...
- Miała zdjęcie jak się przytulamy... pamiętasz gra w butelkę?
- Tak!
- To było u mnie - wtrącił się Carlos
- Myśli że ją zdradzam z ... Tobą.
- To chyba musi być jakaś chora na mózg - wywarczałam
- Nie obrażaj jej
- Niech ona se nie zmyśla nie stworzonych bajeczek - powiedziałabym coś jeszcze ale przerwała mi Eve , która w tym momencie stanęła w drzwiach.
- Wrócę jak pan piękniś zmądrzeje i jaj ta jego pudrowa dziunia zniknie mi z oczu i życia raz na zawsze- to mówiąc Sokrates wyszła , a raczej wybiegła trzaskając drzwiami.
- Stary weź zerwij z tą kretynką bo mi przyjaciół płoszysz - Logan wstał z krzesła i podszedł bliżej Maslowa
- Nie obrażaj Halston! Do cholery - James popchnął Loggiego
- Ona może mi przyjaciół obrażać , tak? - tym samym co James odpłacił się Henderson .
- Pożałujesz dupku! - no i zaczęła się bójka Logan i James bili się na naszych oczach . Carlos i Kendall z trudem ich od siebie odciągnęli.
- Koledzy no! Jesteśmy przyjaciółmi , nie możemy się tłuc , o jakieś drobnostki... - próbował ich uspokoić Kend
- Drobnostki ?! Drobnostki ? Obrażanie mojej dziewczyny , która jest w ciąży jest drobnostką ?! - wykrzyczał James
- A obrażanie moich przyjaciół.... zaraz powiedziałeś dziewczyny , która jest w  ciąży ? - i w tedy mnie olśniło . Wszyscy wypatrywaliśmy się w Masowa oczekując wyjaśnień.
- Tak, Halston jest w ciąży. Będę ojcem...
- Co ?!!! -Krzyknęli razem chłopcy , a ja czując że łzy napływają mi do oczu pobiegłam do łazienki, a Marisol za mną.

Perspektywa Logana

- Jakiej ciąży ?! stary , czy ty myślisz czasami o zespole? O nas ?! Jaki ty będziesz przykład  dawać młodym , że masz dziecko z 18 - latką! Wywalą Cię z Nickelodeonu z hukiem! Skasują nasz serial i zespół i powiemy ,, papa" wielka kariero!
- Czy ty myślisz? Zrujnujesz sobie i nasze przy okazji życie!
- Dobrze widze że moi ,, przyjaciele" nie dają mi za grosz wsparcia , myślicie że mi jest łatwo?! Nie , nadal nie mogę w to uwierzyć . Ale skoro to prawda to PRZEPRASZAM . A teraz idę spakować i wynieść. Nie chce was znać. - James był wściekły a za razem przestraszony wizją że zostanie ojcem , ale jakby bardziej uważali to by się tak nie stało... I dobrze że się wyprowadza. Nie chce mi się na niego patrzeć. Zrujnuje nam karierę... Po za tym jest samolubny i jeszcze tak nakrzyczał na Klaudię , przesada..
- To mamy przerąbane - powiedział Kendall gdy Maslow pobiegł na gór.
- Mamy , idiota... - dorzucił Carlos
- Jest debilem i zawsze nim był . Kurde 29 premiera 2 sezonu . Potem zaraz premiera płyty ,, Elevete". Premiera płyty dziewczyn ,,The Scene Album" . Trasa... Ja nie wiem. Jak ta cała ciąża Halston okaże się prawdą to szefostwo będzie wściekłe.!
- Ale z drugiej strony , co producentom do naszego życia osobistego?
- Carlos, w kontraktach mamy wyraźnie napisane ,, Żadnych skandali oraz nieprawidłowego zachowania podczas całej współpracy z firmą Nickelodeon Columbia Records oraz z stacją Nick. " A dziecko z niepełnoletnią jeszcze aktorką to uwierz nie jest najlepsza promocja - podsumował Kendall. Chciałem coś dodać , ale przerwał mi Maslow schodzący ze schodów.
- Jak już powiedziałem wyprowadzam się . Od tej chwili liczą się dla mnie tylko kontakty biznesowe. Czyli widzimy się w studio i na planie serialu. Chyba że zrezygnuję to wtedy już w ogóle , nie będziecie się ze mną użerać.
- Ja się chyba przesłyszałem! Chcesz zrezygnować? Z zespołu?!
- Według Ciebie Logan i tak mnie wywalą , więc może lepiej samemu to zakończyć ?
- Pogrzało Cię ?!- Na schodach stała Marisol
- Nie ... nie moja wina że tak to się potoczyło.
- Własnie że twoja baranie - mówił wściekły Carlos- to że ty w tym momencie sobie życie spaprałeś nie oznacza że my też chcemy!
- Dobra nie przedłużając. Cieszę się że was poznałem. I no to cześć- Maslow machnął nam ręką na pożegnanie i wyszedł.

- Nie wierzę! - Marisol nie wytrzymała i się rozpłakała
- Cii - przytuliłem ją - Będzie dobrze , mała przejdzie mu, jeszcze do nas wróci w podskokach
- Nic nie jest dobrze... Wszytko się wali .

Perspektywa Klaudii

Przez cały ten czas siedziałam w łazience na dole. Doskonale słyszałam rozmowę , a raczej krzyki chłopaków. James popełnił największe głupstwo jakie można zrobić... Co z tego że to dziecko ma urodzić Halston , jak on jest domniemanym ojcem. Zniszczy karierę chłopakom . Oni kochają to robić ,a on ... Ehh szkoda mówić. W dodatku jeszcze na mnie naskoczył. Nie spodziewałam się tego po nim . Jest skończonym dupkiem. Szkoda słów...

Perspektywa Jamesa

Wyszedłem z tego domu . W sumie mieszkam - mieszkałem tu niecałe 10 dni to się przywiązałem. Kocham moich przyjaciół , ale... Może faktycznie powinienem odejść . Dać im szanse na zrobienie kariery , o której zawsze marzyli? Logan ma rację to kwestia czasu jak mnie z hukiem wywalą. Złamałem jeden z punktów kontraktu. Jestem na niego cholernie zły , ale najgorsze jest to że ona ma rację. Debil ze mnie i tyle w temacie. - Gdzie ja będę teraz mieszkać ? - zapytałem sam siebie . - Billy - pomyślałem mieszka w centrum i może on mnie przyjmie na jakiś czas . Podjechałem pod jego blok. Mógłbym zamieszkać w hotelu , ale chyba bym z bankrutował...
Przycisnąłem domofon na cyferce 8 i po chwili czekania odezwał się zaspany głos Jonsa
- Kto tam?
- Billy? To ja James - powiedziałem
- Jaki do ciorta James ?
- Maslow . James Maslow.
- Ta uwarzaj bo ci uwierzę cwaniaczku.
- No stary . Kumpla nie pamiętasz ? - byłem już nieco wkurzony
- Jeśli jesteś Maslowem , to pewnie wiesz jak ma na  imię moje siostra.
- Tak wiem! Mana imię Caroline i mieszka w Bułgarii
- Ej ty na serio musisz być Jamesem . Właź do środka - po tych słowach otworzył mi drzwi .

 Wszedłem do windy. Po chwili byłem już na piętrze. Poszedł bym na nogach ale walizki miałem i jakoś nie chwiało mi się ich targać po schodach. Zapukałem do drzwi . Po chwili otworzył mi ten sam Billy jakiego pamiętałem. maniak gier komputerowych. Dość przy kości w okularach
- No proszę , proszę cóż to za gwiazdka zawitała w moje skromne progi.
- Siema Billy , co tam słychać ?
- Stary nie dzwoniłeś z pół roku , co Cię tutaj sprowadza ?
- Gardłowa sprawa, że tak powiem...
- Panna cię rzuciła ? Nie masz gdzie mieszkać ?
- Yyy może nie do końca , tak ale fakt nie mam gdzie spać , więc mógłbym się u Ciebie zatrzymać . Na jakiś czas? Jeśli chcesz zapłacę.
- Dobra, ale tylko jedna nocka .
- Dzięki. Jesteś spoko kumpel
- Ja tak , ty nie ...
- Nie rozumiem .
- Odkąd grasz w tym durnym serialiku , to straszna diva jesteś. Tylko panny , imprezy , szybkie fury , alkohol. Starzy znajomi się już nie liczą.
- Akurat ja nie jestem żadną divą, mam jedną stałą dziewczynę. rzadko kiedy piję i rzadko kiedy chodzę na jakieś imprezy .Po za tym już niedługo gram w tym serialu...
- Czemu co się stało?
- A taka sytuacja ... Dobra wiesz co ja idę sie przejść . Będę wieczorem. To na razie . - Postanowiłem udać się do parku. Muszę sobie to przemyśleć.  Halston i ja... dziecko . Porażka . Patrzyłem na niebo- było bezchmurne.  Spoglądałem na plac zabaw . Dzieci się bawiły . Zawsze lubiłem dzieci... Niedługo będę mieć własne . -Przejdę się pomyślałem . Spacerując postanowiłem zadzwonić do Hal
 
  Rozmowa tel :
- Hej kochanie , jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Yyy James świetnie , doskonale ...
- A co teraz robisz ? Może się spotkamy w parku ?
- Nie! Jestem na spotkaniu dotyczącym nowej roli. 
- Oj nic nie mówiłaś - byłem lekko zdziwiony
- Zapomniałam - chyba się uśmiechnęła
- Tak , ale kotku chcesz , grać w ciąży?
- James to nie choroba , dobra kończę . papa
- Papapa ;****

Skoro chce grać ja jej nie zabraniam... Pochodziłem jeszcze po parku. Ale znudziło mi się to więc postanowiłem pojechać do galerii i kupić jakiś prezent mojemu kwiatuszkowi.

Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie)

Wszyscy chodzili tacy struci. Klaudia i Marisol wróciły do swoich domów. A my się obijaliśmy.. Bałem się tego co może stać się teraz z zespołem z moja - naszą karierą . Z rozmyślań wyrwał mnie głos Carlosa.
- Nie obijamy się , trzeba przygotować imprezę
- Nie mam ochoty na żadne potańcówki. - westchnąłem
- To urodziny naszego kupla , dalej rusz dupę i idź po ozdoby imprezowe na strych.
- A ty co będziesz robić ?
- Zapraszać gości .
- A tym nie miała zająć się nasz blond włosa przyjaciółka?
- Miała, ale po tej akcji  z Jamesem rano , stwierdziliśmy że nie będziemy jej i dziewczyną zawracać gitary przygotowaniami .
- Słusznie ... Musze zadzwonić do Eve
- Hmm podoba Ci się co ? - spojrzał na mnie znacząco latynos
- To tylko dobra przyjaciółka - powiedziałem zmieszany .
- Taa no nie gadaj o.O . Stary widać że was do siebie ciągnie jakaś magiczna siła , kiedy jesteście razem zawsze jest wybuchowo . Ona cię kręci a ty ją ...
- Skończ opowiadać głupoty.
- Wmawiaj sobie że głupoty . Tak samo jest z Loganem i Marisol. Oni tez ,, tylko" przyjaciół udają , ale to jasne że ich do siebie ciągnie .
- Ty nie masz własnego życia co ? - zapytałem rozbawiony
 - A żebyś wiedział . Jako jedyny w tym domy trzeźwo myślę. Bo nie jestem ZAKOCHANY! Po za tym zauważyłeś to że Klaudia zachowuje się tak jakby była zazdrosna o Jamesa ? Wzięła sobie do serca tą wiadomość , że Halston jest w ciąży z Maslowem .
- Hymm , nic ci nie umknie , co ? - zapytałem patrząc na niego przez ramię .
- Nie . Idź kochasiu po te ozdoby!
- A spadaj Carlito znajdź sobie kogoś ,a nie mi tu wywody będziesz robić - powiedziałem to śmiejąc się , choć w głębi serca do końca nie wiedziałem co czuję do czerwonowłosej . Kiedy z nią przebywam czuję się tak inaczej... Czyżbym się zakochał ? Niee , to nie możliwe. Ona jest tylko przyjaciółką. Chociaż? Serce nie sługa... Sam już nie wiem co o tym wszystkim  myśleć .


Perspektywa Jamesa

Kupiłem piękny prezent ale mojego pysiaczka ... Mam nadzieję że jej się spodoba... Przechodząc koło restauracji ,,Big Banana Loz " zauważyłem łudząco podobną dziewczynę do... Halston. - Nie ona jest na spotkaniu - zaraz zaraz ta laska całuję się z jakimś facetem ! Nie miałem 100% pewności że to moja ukochana więc postanowiłem stanąć tak abym ja  ją widziała , a zeby ona  nie i zadzwonić . Po 3 sygnałach odebrała :

 Rozmowa Tel :

- Halston gdzie jesteś ?- zapytałem tak aby nie dać po sobie poznać że coś się dzieję
- Na spotkaniu mówiłam Ci przecież.
- Kochanie odwróć się !
- Po co ?
- Odwróć się - powiedziałem wściekły. moje serce w tym momencie zadrżało ta dziewczyna się odwróciła i... i to była moja Hal
- Hallo James ? Jesteś tam ? - bez słowa się rozłączyłem i ruszyłem w stronę kafejki. -Ona mnie zdradza . -Przemknęło mi przez głowę .  zaraz się wszystkiego dowiem . Wpadłem do tej restauracji i podszedłem do stolika , w którym ona i jakiś facet siedzieli.


- Halston może mi to wytłumaczyć ?! - krzyknąłem wściekły
- Kochanie kto to jest ? - zapytał ten facet.
- Kochanie?! Jakie Kur*a kochanie ? Dlaczego się z nim całowałaś , czemu mnie okłamałaś ? Słucham wytłumacz się! W tej chwili.
- James ? Co ty mnie szpiegujesz do cholery ? Ja już nie mam prawa mieć własnego życia ?!
- Dlaczego mnie okłamałaś ?!
- Słońce czemu ten pan się na Ciebie krzyczy ?
- Ja ci dam słońce - rzuciłem się wściekły na tego człowieka . W tym momencie nie panowałem nad emocjami .
- Zostaw go! Rozumiesz Maslow?!
- Kto to jest ? I czemu Ci prawi czułe sówka ,- zapytałem gdy mnie odciągnęła od tego cienkiego bolka
- Chcesz wiedzieć ? Proszę bardzo. A więc to jest Mark , mój chłopak. Kocham go ,a nie Ciebie ... W sumie nigdy cie nie kochałam byłam z Tobą tylko dla kasy i w celu zrobienia kariery. Jak widać udało się . Miałam  z Tobą zerwać , ale nasunęła mi się cudowna myśl. Chciałam poudawać kobietę w ciąży w celu, wyciągnięcia od ciebie jak największej ilości gotówki. I nie jestem w ciąży ... A i mam nadzieję że pokłóciłeś  się z przyjaciółmi... I jak na moje żądanie wyprowadziłeś się. Haha zawsze byłeś baba nie facet . Zero własnego zdania, możesz se wziąć tą Moris. W sumie to rób co chcesz . Z nami koniec. Nara frajerze.- Nie mogłem uwierzyć , że ona ,.ona była ze mną dla kasy . Tak jak Logan mówił. Przejrzał ją. Jak mógłbym być taki głupi ? Jestem do dupy .
Moja miłość powiedziała mi prosto w twarz że mnie tylko wykorzystywała.
- Dobrze , jesli tak uważasz to do widzenia . Życzę udanego związku.

    Wyszedłem z tej knajpy. Zajebiście .Przyjaciele mnie nienawidzą . Laska wykorzystywała... Mam wszytko po dziurki w nosie ... Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest...
    Zbliżyłem się na most . _ jeden skok i już po mnie - pomyślałem. Przełożyłem nogi przez barierkę i popatrzyłem w dół., Auta szybko jeździły i było wysoko, Przypomniałem sobie wszystkie dobre chwile w moim życiu. Te z Hal i przyjaciółmi.... Spojrzałem jeszcze raz w dół. Jaki był bym samoluby zabijając się teraz ... Zespół by się rozpad , uniemożliwiając spełnienie marzeń moich kolegów. Przyjaciele , rodzina... oni by ,, może " za mną tęsknili. Jeszce fani. Którzy mnie wspierają. Halston było by na rękę to że znikłbym z jej życia, ale ... Z powrotem przełożyłem nogi . I ruszyłem  w stronę zaparkowanego auta. Nie mogę się zabić. Za dużo dla niektórych znaczę. Tak wiem że to głupie , ale babciami mi to zawsze powtarzała. Heh kochana staruszka... Odpaliłem silnik. Musze przeprosić Klaudię , Logana , Carlosa , Kendalla , Eve i Marisol za moje zachowanie. mam nadzieję że mi wybaczą. Nie chcę ich stracić. Za dużo dla mnie znaczą. Są moimi przyjaciółmi. Są i zawsze już będą .

************************************************************************
Nowy rozdzialik!!! jej mam wenę ;D James biedaczek . Mam nadzieję , że wam się spodoba . Mi szczerze tak sobie . ;* Teraz urodziny Logana, ciekawe co się wydarzy  ;P 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz