Perspektywa Eveline :
Wyspana przeciągnęłam się na łóżku , ku mojemu zdziwieniu Marisol nie było w sowim łóżku . - Może już wstała - pomyślałam. Udałam się do toalety i po jakiś 20 minutach zeszłam na dół , do kuchni w celu zrobienia kawy i śniadania.
- Hey Kendall - powiedziałam wchodząc do kuchni
- Kawy ?
- Właśnie miałam ją sobie zrobić - uśmiechnęłam się - tak poproszę
-Jak się spało ?
- Bardzo dobrze . Spałam jak zabita , a Tobie?
- Ja tak samo . Burza działa na mnie jak środek usypiający-podał mi gorący napój blondyn
- Chyba tylko my wstaliśmy - rzekłam
- Nie tylko my , Carlosa spotkałem wychodząc z łazienki
- Siemka wam - powiedział wchodząc wyżej wymieniony
- Cześć - powiedziałam razem z Kendallem
Carlito również zaparzył sobie kawy . Postanowiliśmy w trójkę przygotować jakieś śniadanie dla śpiochów. Wybraliśmy tosty. Trochę nie poradnie nam to szło, ponieważ to kuchnia Klaudii i nie do końca wiedzieliśmy gdzie co jest. Na szczęście właścicielka domu postanowiła zaszczycić nas swoją obecnością i pomogła nam w robieniu tych tostów. Po jakiś 40 minutach upiekliśmy jakieś 40 więc każdy się naje. W miedzy czasie zszedł z góry James , a także Mari i Logan , którzy ( co nas bardzo zdziwiło) przyszli razem (!) z salonu.
- Witam wszystkich - mruknął smętnie Henderson
- Ktoś tu chyba wstał lewą nogą - zaśmiał się Carlos ,za co dostał w brzuch od Lopez
- Proszę was, nie denerwujcie Loggiego - uśmiechnęła się lekko Marisol
- Logan wszytko ok ?- dopytywał się James
- Nic nie jest ok- warknął zdenerwowany brunet
- Ciekawe co ugryzło - zapytałam
- Jakby tu ... Siostra Logana miała wypadek ... ona nie przeżyła tego - powiedziała Marisol
- Co?! - Krzyknęliśmy chórem
- Dajcie mu trochę czasu...
- Zaraz a ty skąd o tym wszystkim wiesz ? - zapytała Klaudia
- Rozmawiałam z nim dzisiaj w nocy
- W nocy ? - dopytywał się Kendall
- Tak wyszło - Powiedziała Lopez
Perspektywa Klaudii
To co się przed chwilą dowiedziałam było wstrząsające. Biedny Logan. W dodatku jak mówiła Mari on myśli że ten wypadek jest jego winą. Musimy z nim pogadać , aby się biedaczek nie załamał. Ale póki co to ja też mam problem. A dokładniej mówiąc problem o nazwie JAMES.
Sama nie wiem co do niego czuję. On jest taki , hmm jakby to ując dziwny. Dziwny ale uroczy.
- Ymm Kend możemy pogadać ? - zapytałam
- Co ? Tak jasne...
- Mam pytanie ...
- Ja też .
- więc słucham Ty pierwszy
- Nie ty ...
- Kendall... proszę
- Ok . Zauważyłaś że Lopez i Hendersona ciągnie do siebie ?
- Co ? Yyy możliwe , niczego nie potwierdzam i nie zaprzeczam
- Dobra , ale współczuję Loggiemu . To jego ukochana siostra. Victoria.
- Naprawdę mu współczuję . Ma na szczęście przyjaciół , którzy go kochają...
- Tak... Racja , a o co chciałaś się spytać ?
- Ymm . To teraz nie ważne - chciałam odejść ale chłopak złapał mnie za rękę. - Kendall muszę iść.
- Nie puszczę Cię dopóki mi nie powiesz - uśmiechnął się chytrze
- Dobra , słuchaj... James ma dziewczynę ? - spytałam , odwracając wzrok od zdziwionego Schmidta
- Tak - odezwał się w końcu- Halston Sage lala której każdy ,, poza Jamesem " nie cierpi. A czemu pytasz ?
- A tak sobie...
- Ty lubisz Jamesa , prawda ? Podoba Ci się- wyszczerzył się
- Nie ! Tak tylko pytam i już.
- Okey powiedzmy że ci wierzę , ale w sumie to byście byli ładną parą.
- Może , ale ja nie rozwalam czyiś związków...
- Hah , może sami się rozejdą - uśmiechnął się ciepło Kend
- Taa, pożyjemy zobaczymy. Dobra trzeba wspierać Logana , jemu jest teraz strasznie ciężko...- mówiąc to skierowałam się do kuchni , w której wszyscy siedzieli .
- Co teraz zrobisz ? - zapytał James Hendersona
- Nie wiem , może... - nie dane było brunetowi dokończyć bo zadzwonił jego telefon. On tylko z niechęcią go odebrał. - To mój tata - powiedział.
Perspektywa Logana
( Rozmowa tel)
- Halo tato ?
- Synu nareszcie ! Nie mogłem się do Ciebie dodzwonić...
- Komórka mi padła, tato ja wam bardzo współczuję i to moja wina że Vic nie żyję
- Nie żyję ?! Kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
- Zaraz , wczoraj około 2 w nocy miałem telefon od nieznanego numeru że Victoria miała wypadek jak jechała do Los Angeles. Próbowałem się do niej dodzwonić , ale no nie odbierała i... dodatkowo jeszcze były zdjęcia rozwalonego auta . Takiego samego modelu który ma Vic. Nic już nie rozumiem , Czemu mówisz że to bzdury ?
- Synu! Ona żyję i jest tu ze mną , dzwonimy żeby Ci powiedzieć..Tato daj mi go! - nagle usłyszałem głos mojej ukochanej siostry .
- Logan to ja Vic , mógłbyś mi wytłumaczyć , czemu dostałam dziś w nocy telefon że nie żyjesz!!!
- Vic , Vic to na prawde ty ? ! - mówiłem bardzo zaniepokojony, ale szczęśliwy że mojej sister nic nie jest .
- Tak głupolu , chyba sobie ktoś jaj zrobił . Wiesz jak ja się bałam w dodatku nie odbierałeś telefonu !
- A ty? Ja też się martwiłem . I w dodatku...
- Skończ. hahaha kocham Cię Logan !!! - pogadaliśmy jeszcze chwilą i sie rozłączyłem . Szczęśliwy bo to nie prawda z tym wypadkiem i cholernie zły że ktoś mnie i moją rodzinę aż tak wrobił.
Uradowany odłożyłem komórkę na stolik. A zdziwione miny moich przyjaciół przeszywały mnie prawie na wylot. Opowiedziałem i o ty ,, kawale" który ktoś nam wywinął, a oni ? Oni byli w nie mniejszym szoku co ja kiedy usłyszałem głos Vic.
- Masakra!!! - odezwała się pierwsza Eve - jak można byś takim debilem i zrobić komuś takie świństwo
- Musisz to zgłosić na policję - machnęła ręką Moris
- Dokładnie! Ze śmierci się nie żartuję - rzekł zdenerwowany Kendall
- Tak , ale co powiem ? Że ktoś mi zrobił kawał ? Ja sam nie wiem ...
- To może się przecież powtórzyć - przemówiła Marisol , która do tej pory milczała
- Mari , dziękuję Ci że byłaś ze mną podczas tych trudnych chwilach , ale mam nadzieję , że to się nie powtórzy i następnym razem nie będę tak łatwo wierny - puściłem oko rudej . Gadaliśmy tak z godzinę aż wreszcie pan Mslow wydał oświadczenie :
- Dobra my tu gadu gadu , a ja muszę jechać na lotnisko.
- Po co ?! - spytaliśmy chórem
- Jak to po co ? Halston dzisiaj wraca.
- Stary ! Weź z nią zerwij , ona Cię wykorzystuję , leci tylko na Twoją kasę i na to że jesteś na okładkach gazet
- Wy jej nie znacie , ona mnie kocha ja tow wiem.
- Ta .. żebyś się nie zdziwił jak z Tobą zerwie , bo znalazła se jakiegoś bogatszego od Ciebie.
- Dosyć! Kocham ją jasne ?! A wam gówno do tego znajdźcie se sami laski a nie do mojego życia z butami się wpieprzać. Do widzenia- po tych słowach Maslow trzasnął drzwiami i po prostu wyszedł.
- Nie za ostro ? - zapytała Eve
- Phi , ta dziunia już go nie raz zdradziła , a on głupi i tak za nią lata.
- Cóż to chyba się miłość nazywa - powiedziała nieco zasmucona Moris.
- Tak , miłość , ale niestety tylko z jednej strony. Hal jest złym człowiekiem - wybuchł śmiechem Carlos , a my razem z nim. Dobrze że mieliśmy dzisiaj wolne w pracy . Postanowiliśmy nie iść jeszcze do swoich domów tylko obejrzeć tą zaległą komedię z wczorajszego wieczoru. Bawiliśmy się świetnie . Po obejrzeniu filmu Klaudia zaproponowała kąpiel w basenie zgodziliśmy się i ... w sumie to na zabawie nam ten dzień zleciał. Wieczorem każdy musiał iść do swojego domu , chociaż przyznam z wielką nie chęcią. Maslow nie pojawił się już tego dnia . Pewnie zabrał gdzieś Stage i razem zabalowali . Nie dziwię mu sie . kochał ją , ale ona ... Ona jest inna przy nim i inna bez niego . Poza tym zauważyłem że tak jakby Klaudia coś czuła do pana pięknego. Może mi się tylko wydaje , a może to prawda. Byli by ładną parą . Ta blond włosa dziewczyna jest na prawdę bardzo miła i fajna ... nie to co ta platynowa zołza (...)
- To pa Loggie - pocałowała mnie w policzek ruda
- Yyy czesc Marisol ten dzień był super .
- Nom, musimy to powtórzyć.
- O tak . To na razie - posłałem jej uśmiech i wsiadłem do taksówki którą zamówiłem. Mari to miła dziewczyna. Nie wiem , ale chyba się w niej zakochałem . Ale pewnie ona tego nie odwzajemnia i chce żebyśmy byli tylko przyjaciółmi. Heh... zawsze zakochuje się w nie właściwych dziewczynach ale może ta jest akurat właściwa? Pożyjemy zobaczymy . A teraz czas do domu . Jutro od samego rano praca i tak ciągle przez najbliższe tygodnie premiera 2 sezonu jest zaplanowana na 29 września, a mamy 31 sierpnia . Czyli tylko miesiąc ( niecały) dobrze że połowa odcinków jest już nagrana . Tylko dograć trzeba te , w których występują dziewczyny . Jej ale ten czas szybko leci . Jeszce nie dawno bym nie pomyślał że zagram w hitowym serialu na Nicu i będę śpiewać w zespole . Ale ten narwał pracy mnie przeraża... Kiedyś tego nie było . Cóż wszytko co dobre kiedyś się kończy ... ale także niczego w swoim życiu nie żałuję . Jestem szczęśliwy że jest własnie tak! A nie inaczej ;)
************************************************************************
A więc kolejny rozdział . Porażka . Ja się dopiero rozkręcam i mam nadzieję że kolejne będą lepsze. A więc czytajcie i komentujcie . Wyrażajcie swoją opinię . Mnie to motywuje!!! następny rodział pojawi się wkrótce ;D Pozdrawiam gorąco ;****
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz