Perspektywa Klaudii
Obudziłam się o 9 rano. Spojrzałam na telefon . Sobota-Impreza urodzinowa Logana. Dobrze że chłopaki się pogodzili. Nie mogłabym znieść takiej atmosfery... O 11 mają do mnie przyjechać Eve i Mari .
Po wykonaniu wszystkich porannych czynność zeszłam na dół w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Otworzyłam lodówkę , jak zwykle zapomniałam zrobić sobie zakupów i było tylko mleko i musli.
Po zjedzeniu śniadania usiadłam na sofe w salonie i włączyłam tv. Jak zwykle leciały same powtórki i ni było nic ciekawego. ,, Dryń" -Przyjechały dziewczyny - pomyślałam biegnąc otworzyć im drzwi.
- Hej blondyna ! - wydarła się już na wyjściu Eve
- Nie strasz jej czerwona - pokręciła głową z dezaprobatą ruda
- My to jesteśmy 3 kolorowe heh -mruknęłam z uśmiechem
- Faktycznie - zamyśliła się Sokrates - Czerwona , ruda i blond - wszystkie wybuchłyśmy śmiechem . Kocham te wariatki .
- Dobra my tu gadu , gadu a przygotowania do balangi same się nie zrobią - powiedziała Mari
- Aaaa!!!
- Co się stało ?!- zapytałam razem z Marisol , Eveline .
- No bo mamy tylko czekaj, hmm 8 godzin! I to jeszcze niecałe~!
- Racja , chodźmy sie powoli szykować - powiedziałam , kierując się na schody . Moje przyjaciółki zrobiły to samo.
8 godzin później
- Jej wyglądamy bajecznie ! - wrzasnęła Lopez
- No bo to my hahaha - zaśmiała się Eve
Faktycznie wszystkie wyglądałyśmy , ładnie . Marisol miała piękny zestaw. Swoje rude kosmyki lekko zafalowała, co dawało bardzo naturalny efekt. Eve zdecydowała się na ,, małą czarną ". A ja założyłam czerwoną sukienkę. Włosy rozpuściłam . Chciałam iść w czymś bardziej na luzie , ale Lopez mnie przekonała że to będzie wyglądać idealnie . Ona się zna , bo w końcu jest blogerką modową . (...)
- No witamy , witamy- w drzwiach przywitał nas uśmiechnięty od ucha do ucha Loggie
- Hejka jubilacie - przywitała się Eveline - Mam dla Ciebie prezent - mówiąc to czerwonowłosa wręczyła brunetowi zieloną paczuszkę - Niech dobrze się nosi - puściła mu oko ;*
- Dziękuję , dobra wchodźcie , przekąski na lewo , alkohol na prawo , a dobra zabawa niech trwa całą noc!
- Logan , wiem , że składałam ci już życzenia ale jeszcze raz zdrówka , pomyślności , kasę masz , przyjaciół też - przytuliłam go - Teraz jeszcze miłości brakuję - szepnęłam mu na ucho - Marisol cię n prawdę bardzo lubi , zrób pierwszy krok ;* - odsunęłam się od niego , a chłopak uśmiechnął się szeroko
- Zrobię - powiedział na głos
- Co zrobisz? - zainteresowała się Eve
- A nic takiego , dobra ja zmykam przyjmować gości , a wy się bawcie - popędził do drzwi , a my zostałyśmy same . No może nie koniecznie same . W domu było już z 20 osób . Nie wiem jak na zewnątrz . W tłumie dostrzegłam Demi Lovato , Miley Cyrus , Taylora Luntera i wiele innych ...
- Dobra ja idę się czegoś napić - mówiąc to skierowałam się do kuchni .Tam barman podawał drinki . - Poproszę Madras - Barman szybko przygotował mi napój. Postanowiłam wyjść na zewnątrz bo w domu było strasznie duszno... Niestety. Ponieważ jestem pechową osobą musiałam na kogoś wpaść.
- Przepraszam - powiedziałam podnosząc się z podłogi
- Oczu nie masz?! - dziewczyna odwróciła się w moją stronę .
- Torii? - nie wierzyłam że to moja eks przyjaciółka . Co ona tu robi? Kto ją zaprosił ? Jak dowiedziała się o imprezie ? Myśli wirowały mi w głowie . Nie widziałam jej z miesiąc , nawet się nie odezwała, a teraz wpadłam na nią na imprezie mojego przyjaciela. - Co ty tu robisz? - Zapytałam po tym jak ocknęłam się z tego transu.
- Wpadłam na imprezę - powiedziała jakby było to najzwyczajniejszą rzeczą
- Słucham?! Miesiąc się nie odzywasz , nawet nie znasz Logana i moich znajomych , ale na imprezie bawisz się w najlepsze! W ogóle kto cię tu zaprosił ?- powiedziałam wściekła
- Po pierwsze -to na mnie nie drzyj japy , po drugie- nie odzywałam się bo wiedziałam , że znalazłaś se nowe towarzystwo . Po trzecie - przyszłam tu ze znajomymi
- Doprawdy ? Jakimi ? - zapytałam z kpiną w głosie
- Torii szukaliśmy Cię - nagle z tłumu wyszła Melisa , ale nie sama . Ba! Była w towarzystwie człowieka , którego nienawidzę. Który wielokrotnie mnie skrzywdził , a ja go kochałam , który mi groził i szantażował. A któż to taki? Nie kto inny jak .... David Blame -,-
- O ! A ja sobie rozmawiam z Klaudią. Wspominałam Ci że kiedyś byłyśmy dobrymi przyjaciółkami ?
- Niee, jakoś nie bardzo - \Boston zmierzyła mnie wzrokiem. Obie się nie lubiłyśmy ...
- Ach tak ? A to szkoda.... - Blame przez ten cały czas mi się przyglądał , ale nic nie mówił.
- Klaudio - powiedziała od niechcenia Mel - Poznaj mojego chłopka Davida
- Ale my się...- urwałam! Jakiego chłopaka do cholery? Ta dziewczyn musi być na prawdę głupia wiążąc się z kimś takim .
- Miło mi David Blame - przedstawił się/? Co to za gra ?! Zachowuję się tak jakby nigdy byśmy się nie spotkali .
- Dobra , skończ to przedstawienie , David! - warknęłam wkurzona
- Kochanie o co jej chodzi ? - westchnęła Boston
- Nie wiem , nigdy się nie spotkaliśmy . Chyba pomyliłaś mnie z kimś innym - zwrócił się do mnie - To może my już pójdziemy - uśmiechnął się sztucznie i odszedł ze swoją dziewczyną. A mnie zamurowało.
- Co wy knujecie ? - zapytałam się wciąż stojącej obok i popijającej piwo Vegi
- My ??? - udała niewiniątko - My nic - upiła łyk napoju
- Naprawdę? A co to za przedstawienie było przed chwilą ?
- Powiem tak. David zerwał z przeszłością . On i Mel są razem szczęśliwi. Więc nie rozwalaj mu związku i trzymaj język za zębami , chyba że chcesz mieć problemy - odeszła , a ja czułam jak gula ściska mi gardło. Mój eks jest niebezpieczny, a teraz udaje że się nie znamy . Nie wiem co jest grane , ale wydaje mi się że Vega i on coś knują . Muszę się tylko dowiedzieć co... Wyszłam na zewnątrz , gdzie zobaczyłam Kendalla rozmawiającego z Eveline . On był oparty o barierkę , a ona uroczo chichotała..Tak to nie była zwyczajna rozmowa...Oni se sobą flirtowali . Niby ciągle się kłócą i wspólnego języka znaleźć nie mogą , ale to tylko pozory . tak naprawdę ciągnie ich do siebie , tylko że żadne nie chcę się do tego przyznać .
- Co tam Moris ? - tak się przestraszyłam , że aż podskoczyłam. Na szczęście to był tylko Carlos
- Jej nie strasz mnie tak bo o zawał zaraz zejdę .
- Nie chciałem , sorki - uśmiechnął się - A tak w ogóle czemu stoisz tu sama ?
- Sama ? - zatrzepotałam rzęsami - przecież ty też tu jesteś - weszłam do salonu , a Latynos za mną
- Chodzi mi o to , że inni tańczą, śmieją się , gadają , a ty masz minę jak byś zabić kogoś chciała
- Mój eks tu jest - odwróciłam się twarzą do ,, natręta" ;) - Przyszedł ze swoją dziewczyną Melisą Boston , oraz moją także już eks koleżanką Torii Vega.
- Nie wiedziałem , że Mel ma chłopaka - podrapał się po głowie
- A widzisz , ten koleś jeszcze udaje , że się nie znamy... porażka .
- Ech , nie myśl o nim tylko się baw , a pro po zatańczymy ? - wyszczerzył się
- Nie zobowiązujący taniec z przyjacielem ? Czemu nie - uśmiechnęłam się , a z głośników popłynęła fajna piosenka w sam raz na taniec z kumplem . Przyznam szczerze że Carlos to świetny tancerz ;P
Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie )
Rozmawiałem sobie właśnie z Eveline , ale to nie była zwyczajna rozmowa . Ona cały czas chichotała , trzepotała rzęsami i szczerze się uśmiechała... Była taka słodka , urocza STOP! Kendall to tylko twoja przyjaciółka , nie możesz się w niej zakochać . Nie chcesz mieć przecież złamanego serca. Ona pewnie nie odwzajemni twoich uczuć . Daj sobie spokój... Tak . Łatwo powiedzieć , trudniej zrobić . Ona na mnie tak niesamowicie działa. Każdy jej ruch , słowo wywołuje u mnie dreszcze ... Mógłbym godzinami wpatrywać się w te śliczne brązowe tęczówki . Czerwone włosy dodawały jej charakteru . Chociaż jak to kiedyś mi powiedziała przefarbowała je na potrzeby serialu. Pewnie niedługo wróci do swojego naturalnego koloru. Ale to mnie nie obchodzi. Jest śliczna , a ładnemu we wszystkim ładnie .
- Kendall , dlaczego się tak na mnie patrzysz ?- zapytała swoim słodkim głosikiem
- Bo jesteś śliczna - zaraz?! Ja to powiedziałem głośno , o nie ! Nie może się wydać że bardzo mi się podoba
- Tak uważasz? - zarumieniła się
- Oczywiście , mam piękną przyjaciółkę - uśmiechnąłem się , chociaż w duszy chciałem krzyczeć , z bólu jaki mi sprawia świadomość , że my tylko będziemy przyjaciółmi.
- Kend wszystko , okey ? - zapytała z troską
- Tak - odpowiedziałem
- Twoja mina mówi co innego - patrzyła na mnie uważnie
- Eee tam
- Wiedz , że możesz mi powiedzieć co cię trapi , może jakoś pomogę - uśmiechnęła się i... i przytuliła mnie . Czułem się jak w niebie , chciałem , żeby ta chwila trwała wieczność ....
Perspektywa Klaudii
Przez całą imprezę nie widziałam Jamesa . Martwiłam się o niego - może jest u siebie - pomyślałam wchodząc po schodach. Podeszłam do jego sypialni . Zapukałam, raz , drugi , trzeci . Nikt nie odpowiedział . Weszłam do pokoju , w którym panowała ciemność . Zbliżyłam się do łóżka. Chłopak spał . Hałasy z dołu go nie obudziły . - prędzej stwierdziłam , niż zapytałam w myślach -na uszach miał słuchawki. Wyglądał słodko jak tak sobie spał . Brązowa grzywka opadała mu na oczy . Ja nie wiele myśląc ją odgarnęłam . Uśmiech pojawił się na twarzy szatyna a oczy otworzyły .
- Ojej przepraszam, ja nie chciałam Cię obudzić . Przepraszam - chciałam wyjść ale chłopak złapał mnie za rękę
- Hej , nic się nie stało - uśmiechnął się - W sumie to muszę ci podziękować . Tak to bym przespał całą imprezę. - usiadł na łóżku , a ja obok niego
- Długo śpisz ? - zapytałam od niechcenia
- Hmm jakieś 2 godziny - spojrzał na zegarek - Wiesz co ja się ogarnę i zaraz zejdę
- Dobra , to ja idę na dół - szybko wyszłam na korytarz . Boję się... Sama nie wiem co niego czuję... To jest za trudne . Skierowałam się do ogrodu , było już około 23 więc większość towarzystwa przeniosła się do domu , albo po prostu na taras . Podziwiając piękno nocy usłyszałam jakieś głosy . Przestraszyłam się , ale nie potrzebnie . Zza krzaków wyszła całująca się parka. Kto ? Selena Gomez i Justin Bieber. A w wywiadach powtarzają , że łączy ich tylko przyjaźń . Takk no właśnie widać . Widząc mnie oderwali się od siebie jak poparzeni
- Hej Klaudia - zaczął nieśmiało Justin
- Niczego nie widziałaś - przeszyła mnie spojrzeniem Gomez
- Oczywiście - powiedziałam sztucznie , kręcąc głową z dezaprobatą .
Stanęłam przy fontannie wpatrując się w gwiazdy . Tak wesoło migotały. Noc była bardzo ciepła jak na wrzesień . Nagle usłyszałam głośny szelest - pewnie to kolejna parka sobie schadzki tu urządza.- zignorowałam to. W pewnym momencie ktoś a mną stanął , zanim zdążyłam coś powiedzieć zatkał mi usta ręką .
- A spróbuj się wyrwać , śliczna to pożałujesz - ten głos należał do Blame . Przestraszyłam się nie na żarty, on jest do wszystkiego zdolny . Jesteśmy jakieś 50 metrów od domu , w którym muzyka głośno gra. Jest ciemno nikt nie wie gdzie jestem -. Już po mnie - pomyślałam
- Myślałaś , że tak szybko ci odpuszczę to że wydałaś mnie policji? Zapomnij malutka, mogę zrobić z Tobą co tylko zechcę . - Nagle przypomniało mi się to jak szkolił mnie Drake w takich sytuacjach . Energicznie się odwróciłam , nie spodziewał się tego , wyrwałam się z uścisku i kopnęłam go w krocze. Upadł . Zaczęłam krzyczeć biegnąc w kierunku domu ...
Perspektywa Jamesa
Zszedłem na dół , ale nigdzie nie mogłem znaleźć Klaudii . Nikt też jej nie widział . Wyszedłem na taras i usłyszałem przeraźliwe krzyki dochodzące z tyłu ogrodu. Nie czekając na nic pobiegłem w tamtą stronę. Krzyki ucichły , ale na trawie dostrzegłem czarny but damski . W moich myślach zaczęły się tworzyć przedziwne scenariusze . Nie patrząc na to skierowałem się w kierunku fontanny . To co zobaczyłem zmroziło mi krew w żyłach . Klaudia leżała na trawie ,ale to nic, jakiś facet ją kopał i ciągle powtarzał
- Masz za swoje s*ko - Podbiegłem do niego od tyłu i odepchęłem od blondynki. Biliśmy się , ale jednak byłem silniejszy . Szybko go powaliłem na ziemię . Kopiąc po to aby go osłabić .
- Co ona ci takiego zrobiła?- zapytałem wściekły - Kobiet się nie bije śmieciu !!!
- Ku*wa , nie twój interes , gwiazdko - Teraz przesadził , dałem mu z całej siły w japę , tak mocno że aż zemdlał . I dobrze , chwila spokoju.
- Nic ci nie jest ? - zapytałem Moris , która wyglądała jak trup , była taka blada.
- Nie nic , boli mnie ałł- złapała się za lewy bok
- Nie ruszaj tego , możesz mieć złamane żebro - rozkazałem , po czym wyciągłem komórkę i wykręiłem nr. do Carlosa
Rozmowa Tel :
- Hallo ? -
-Cud , że odebrałeś , zawołaj Kendalla i Logana i chodźcie do fontanny
- Ale po co?
- Mamy nie proszonego gościa
- Okey , są chłopaki zaraz będziemy .
- Zaraz pojedziemy na pogotowie - powiedziałem do przestraszonej dziewczyny
- Nie potrzeba
- Potrzeba , chłopaki zaraz tu będą i zajmą się tym typkiem
- Jesteśmy - usłyszałem głos Peny
- Co się tutaj stało ?! - krzyknął Henderson widząc poszkodowaną Moris i nieprzytomnego jej oprawcę
- Koleś przesadził , bił Klaudię to mój oddałem , tyko że 5 x mocniej . Zabierzcie go stąd. Ja jadę z nią na pogotowie - spojrzałem na Klaudię , ta chciała coś jeszcze dodać , ale jej nie pozwoliłem , Wziąłem ją na ręce i udałem się w stronę garażu
- Nie musisz tego robić - szepnęła blondynka gdy wsiedliśmy do auta
- Muszę. Jesteśmy przyjaciółmi , co nie ? - spojrzałem na nią .
- Tak , ale...
- Nie ma żadnego ale! W ogóle , kto to był? Dlaczego cię bił? Jak znalazł się w naszym ogrodzie , na urodzinach Logana ? - dopytywałem się
- Nie chcę o tym teraz gadać - mruknęła odwracając się w stronę okna. (...).
Perspektywa Logana ( w tym samym czasie)
Rozprawiliśmy się z tym kolesiem , nie miałem pojęcia kto to do licha był! I dlaczego bił Klaudię ?
- Chłopaki , ani słowa dziewczyną - mruknął Kendall gdy zbliżaliśmy się w stronę stolika na tarasie gdzie siedziały wesoło rozmawiając Eve I Marisol
- Wiadomo - powiedziałem razem z Carlitem
- Gdzie wyście byli?! - krzyknęła Lopez , podnosząc się z krzesełka i mierząc mnie wzrokiem. Jej cudne brązowo -zielone oczka wpatrywały się we mnie z taką pasją. Jej rude kosmyki delikatnie opadały na twarz ,a pomarańczowe usta aż prosiły się o pocałunek . Miałem ochotę ją w tym momencie objąć i po prostu pocałować te śliczne usta. Marisol była moim ideałem . Nie tylko jeśli chodzi o wygląd , ale także o charakter i o duszę. Była dobrym człowiekiem. Zawsze pomagała innym, nawet jeśli ona była smutna potrafiła pocieszyć przyjaciół i ich rozweselić. Powiedziała mi że w przyszłości chce założyć fundację , na rzecz chorym dzieci z Włoch. ,, Jakbym wygrała , albo zarobiła sporą sumę pieniędzy to nie wydałabym ich tylko na siebie. Przeznaczyła bym je na szczytne cele. Bo po co mi kolejna para butów , jeśli mogę naprawdę komuś pomóc? " Te słowa mnie wzruszyły. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiego człowieka , jakim była ta rudowłosa istota . Za to ją pokochałem... boję się tylko że ona chce abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Jeśli tak się stanie , ja chyba tego nie przeżyję. Klaudia dobrze mi poradziła . Czas zrobić następny krok!
- No więc ? Gdzie byliście ? - powtórzyła pytanie , wybudzając mnie tym samym z zamyślenia
- Yyy , no my ten ...- język plątał mi się w buzi
- Poszliśmy pomóc Jamesowi - przerwał mi Carlos
- Jamesowi ? Co on dzidziuś że nianiek potrzebuję ? Co zrobił , że aż was trzech potrzebował ? - zapytała Eve patrząc na Kendalla , ten tylko głupkowato się uśmiechnął .
- Tak więc , szanowny Pan Maslow wpadł do fontanny . Był cały mokry , a widząc Carlosa przechadzjącego się alejkami ogrodu , krzyknął na niego aby ten wezwał nas - czyli mnie i Kenda abyśmy biedakowi przynieśli jakieś suche ciuchy i kluczyki od samochodu , które zostawił w domu - wyrzuciłem z siebie to całkiem efektowne kłamstwo i czekałem na reakcję dziewczyn , pewnie nas skrzyczą że udajemy , ale moje obawy nie sprawdziły się . Zamiast krzyków i plaskaczy w twarz , one tylko spojrzały po sobie i wybuchły śmiechem , nazywając Masowa ofiarą . Chłopki spojrzeli na mnie , a ja zadowolony że szanowne panie uwierzyły uśmiechnąłem się szeroko.
- Hah , ale po co mu kluczyki od auta ? - zapytała w końcu Sokrates
- Yyy , bo ...
- Gdzie jest Klaudia ? Widzieliście ją ? - rozejrzała się Mari
- No bo James do tej fontanny z Klaudią wpadł , a kluczyki potrzebne mu były aby odwieźć ją do domu . - szybko wytłumaczył Carlos
- Ciekawe , co oni tam razem robili ? - uniosła jedną brew Eveline , na co my wybuchliśmy śmiechem .
- Idziemy tańczyć ? - zapytał Carlos . Szczerze powiem będziemy mieć przesrane , jak dziewczyny dowiedzą jaka była prawda, ale my stwierdziliśmy że nie będziemy ich martwić. Jak Klaudia zechce powie im prawdę , a wtedy ślicznota o nieziemskim spojrzeniu się na mnie obrazi ... Ale czego się nie robi dla przyjaciół ?
Perspektywa Klaudii ( w tym samym czasie)
Lekarz mnie zbadał , na szczęście nie miałam większych obrażeń. Założył mi tylko jakiś opatrunek na żebro i zwolnił do domu . James cały czas był przy mnie . Nie chciałam mu sprawiać kłopotu , ale on się uparł że mnie nie zostawi. W duchu dziękowałam mu za to . Kurcze czemu ten świat jest taki chory ?! Jesteśmy z kimś tak blisko , ale nie wiemy czy druga osoba czuje do nas to samo, czy tylko przyjaźń. Ja wiem że Maslow nadal kocha Halston . Ona go nie , ale on nadal trzyma ma dla niej miejsce w swoim sercu . Tak bardzo bym chciała , żeby choć trochę mnie zauważył. Ale oczywiście ja tego nie pokazuje że mi się podoba ... Wręcz przeciwnie , nawet jak próbuje się zbliżyć ja go odsuwam i buduję przed sobą mur . Mur nie do rozbicia. Boję się zakochać , mimo że to już zrobiłam. Paradoks? Na to wygląda ... Nie chcę potem cierpieć , tak jak cierpiałam po zerwaniu z Davidem. Ja głupia przepłakałam nie jedną noc za tym dupkiem, a teraz z jego powodu wylądowałam w szpitalu. Nawet jeśli James by mnie pokochał , ja bym go pewnie odtrącała . On by cierpiał , ja też bym po nocach nie spała . Dlatego nie może dowiedzieć się dowiedzieć o moich uczuciach .
- Jedziemy do mnie - spojrzał na mnie wsiadając do auta
- James , nie proszę Cię odwieź mnie do mojego domu ...
- On wie gdzie mieszkasz? - zapytał z tonem surowego rodzica
- Wie - mruknęłam prawie nie słyszalnie .
- Właśnie dlatego , nie jedziemy do ciebie . A co jeśli napadnie Cię w nocy ? A po za tym ja bym nie zasnął myśląc że coś ci grozi - lekko się uśmiechnęłam. Czyli że zależało mu na mnie ?
- To może , zostaniesz u mnie na noc ? - ja to powiedziałam głośno ?! O Bosz ale ja jestem głupia -,-
- Hmm, nie najgłupszy pomysł - Maslow wyszczerzył się , pokazując rządek równiutkich białych ząbków.
Podjechaliśmy pod dom. .... Dałam Jamesowi koszulkę Drake i powiedziałam żeby się nie martwił. Kładąc się do łóżka , po zmyciu makijażu i założeniu luźnej koszulki spojrzałam na zegarek . Wskazywał godzinę 3 w nocy. Byłam wykończona dzisiejszym dniem , chciałam jak najszybciej zasnąć , ale nie było mi to dane. Ledwo zamknęłam oczy , do pokoju wszedł pan Maslow .
- Klaudio nie mogę spać - zrobił minę szczeniaczka
- Ale ja ci na to nie poradzę - uśmiechnęłam się
- Wiesz co ale jeśli bym się położył koło ciebie jestem na 100% pewny że zaraz usnę . Więc hmm, mogę sie koło ciebie położyć ? - uśmiechnął się łobuzersko
- Niech pomyślę ... Nie! - zaśmiałam się odwracając w przeciwną stronę. Miałam nadzieję , że chłopak żartuje i zaraz pójdzie do sypialni , w której spał pierwszej raz... Niestety myliłam się szatyn nawet nie pomyślał zrezygnować ze swojej gry . Podszedł do mnie bliżej i położył się koło mnie.
- James ... Proszę cię , chce mi się spać - mruknęłam zamykając oczy, - Ja ci nie bronię . Uwierz ja nie chrapię, dodatkowo będę spokojniejszy o ciebie ;)
- Panie sprytny . Masz pan sypialnie za ścianą . A teraz niech pan mnie pozostawi bo panna Moris chce się wyspać - zachichotałam
- Ale pani Moris , pan sprytny nigdzie się nie wybiera - położył się koło mnie i mnie objął . Udawałam że mi to nie pasuje, ale tak naprawdę chciało mi się skakać z radości!!! James Maslow leżał koło mnie w dodatku obejmował . W tej cudownej chwili nie liczyło się nic . Tylko ja i on . Ile bym dała aby każdej nocy tak zasypiać...
Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie)
- Aaa - Eveline już po raz kolejny ziewnęła . Było późno , goście już się zbierali . Ogólnie impreza przebiegła po naszej myśli , może po za tym incydentem w ogrodzie.
- Spać ci się chce - stwierdziłem wpatrując się w czerwonowłosą
- Nie prawda....aaaa , no może trochę. Już po 3 ?! - spojrzała na zegarek - ciekawe jak ja do domu dojadę ...- mruknęła niezadowolona
- Nigdzie nie jedziesz . - powiedziałem pewnie
- Słucham ?
- Zostajesz na noc . Nie pozwolę żebyś się tłukła po Mieście o tej porze . - Kend daj spokój .
- Znasz mnie i wiedz że sobie nie dam spokoju - wziąłem ją na ręce , ta jedynie zapiszczała i coś tam jeszcze zaklęła na mnie ale ja nie dawałem za wygraną. Zaniosłem ją do swojej sypialni .
- Oszalałeś ?!
- Nie
- Czemu mnie tu przyprowadziłeś ?
- Bo ... bo zostaniesz na noc . U mnie .
- Mamy spać razem w jednym łóżku ? - zmierzyła mnie wzrokiem , a ja nie wiedziałem co odpowiedzieć .
- Emm - wydusiłem - Tak - rzuciłem bez zastanowienia
- Okey - powiedziała okey ?! Czy ja się przesłyszałem ? Nie na pewno nie, przecież słuch mam świetny.
- Na pewno ?
- Kend wyluzuj jesteśmy przyjaciółmi , a mnie faktycznie chce się spać - skierowała się do łazienki - Bym zapomniała masz może jakąś koszulkę ?
- Yyy tak , proszę -podałem jej moją czarną koszulkę. Dziewczyna zniknęła za drzwiami. Zapowiada się całkiem ciekawie. Uśmiech wyskoczył mi na usta .-Heh ta impreza to całkiem niezły pomysł był - pomyślałem wpatrując się w księżyc.
Perspektywa Logana
-Mari wiem że jest późno ale możemy pogadać ? - zapytałem nieśmiało . Nie chciałem odkładać tej rozmowy na później.
- Jasne , jakoś nie chcę mi się spać - popatrzała na mnie . Wyszliśmy do ogrodu . Imprezowicze już opuścili naszą posiadłość , muzyka ucichła. Księżyc razem z gwiazdami błyszczały na niebie .
- To o czym chciałeś pogadać ? - zapytała rudowłosa
- Ja , nie wiem jak to ująć Marisol - zaciąłem się - Bo ja nie wiem czy czujesz do mnie to samo , pewnie nie - posmutniałem. Oczy dziewczyny wpatrywały się we mnie z niesamowitym skupieniem i ... spokojem ? Lekko się uśmiechnęła , jakby czytała mi w myślach. Dodało mi to odwagi . - Marisol Lopez , chcę ci powiedzieć , że zakochałem się w Tobie. Nie mogę tego już dużej ukrywać. Kocham twój uśmiech , Twoje oczy , włosy , charakter i Twoją duszą. Za to że jesteś sobą , nikogo nie udajesz , Potrafisz postawić na swoim , jesteś silna a zarazem taka delikatna. Kocham Cię ! - powiedziałem to! Nie mogłem uwierzyć. Patrzyłem dziewczynę ale ona nawet nie drgnęła. Chyba to ją przerosło. Nie odpowiedziała nic. byłem w tym momencie zły na siebie, że ja jej swoje uczucia wyznaje , a ona nic ... Nawet nie raczy odpowiedzieć - Rozumiem , że ty nie odwzajemniasz tego - chciałem odejść , ale Lopez złapała mnie za rękę , przyciągnęła do siebie i POCAŁOWAŁA! Trwaliśmy tak parę minut . Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy , przytuliła mnie i szepła na ucho
- Bałam się , że już nigdy tego nie powiesz .
- Czyli , że ty odwzajemniasz moje uczucia ? - zapytałem
- Tak głupku! Kocham cię , ale bałam się że ty mnie nie .
- Czyli od teraz będziesz moją dziewczyną ?
- Oczywiście , że tak. - uśmiechnąłem się i znowu ( tym razem ja ) ją pocałowałem . Czule a zarazem namiętnie. Niestety szybko się od siebie oderwaliśmy po zaczął lać deszcz. Dziewczyna popatrzyła na mnie rozmarzonym wzrokiem .
- Co Ci chodzi po tej ślicznej główce?
- Nic , po prostu zawsze marzyłam o pocałunku w deszczu - uśmiechnęła się patrząc na mnie . Byliśmy już cali mokrzy, jej makijaż się lekko rozmazał , ale to nic i tak wyglądała jak księżniczka . Moja księżniczka .
- Cóż deszcz już mamy - zbliżyłem się do niej - Teraz jeszcze to.
To były zdecydowanie najlepsze moje urodziny . Najlepszym prezentem jest to że dziewczyna , która kocham odwzajemnia moje uczucia , w dodatku spełniłem jej jedno marzenie ^^ . Czuję się panem świata. Kocham ją i nigdy nie przestanę. Jest dla mnie wszystkim . Nareszcie coś układa się po mojej myśli w tym moim 22 letnim życiu.
************************************************************************
Nowy rozdział . Marisol I Logan razem ;D . Kendall i Eveline , hmm zobaczymy jak to się potoczy ;D. Klaudia i James? Hah to w następnych rozdziałach. Czytajcie i komentujcie . mnie to motywuje!!!
Do następnego rozdziału! ;****
JESTEM twoją new czytelniczką i ten blog jest boski *O* Niech Klaudia będzie z Jamesem :) Czekam na szybciutki rozdział xD :D
OdpowiedzUsuń