Perspektywa Klaudii
Obudziłam się o 9 rano. Spojrzałam na telefon . Sobota-Impreza urodzinowa Logana. Dobrze że chłopaki się pogodzili. Nie mogłabym znieść takiej atmosfery... O 11 mają do mnie przyjechać Eve i Mari .
Po wykonaniu wszystkich porannych czynność zeszłam na dół w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Otworzyłam lodówkę , jak zwykle zapomniałam zrobić sobie zakupów i było tylko mleko i musli.
Po zjedzeniu śniadania usiadłam na sofe w salonie i włączyłam tv. Jak zwykle leciały same powtórki i ni było nic ciekawego. ,, Dryń" -Przyjechały dziewczyny - pomyślałam biegnąc otworzyć im drzwi.
- Hej blondyna ! - wydarła się już na wyjściu Eve
- Nie strasz jej czerwona - pokręciła głową z dezaprobatą ruda
- My to jesteśmy 3 kolorowe heh -mruknęłam z uśmiechem
- Faktycznie - zamyśliła się Sokrates - Czerwona , ruda i blond - wszystkie wybuchłyśmy śmiechem . Kocham te wariatki .
- Dobra my tu gadu , gadu a przygotowania do balangi same się nie zrobią - powiedziała Mari
- Aaaa!!!
- Co się stało ?!- zapytałam razem z Marisol , Eveline .
- No bo mamy tylko czekaj, hmm 8 godzin! I to jeszcze niecałe~!
- Racja , chodźmy sie powoli szykować - powiedziałam , kierując się na schody . Moje przyjaciółki zrobiły to samo.
8 godzin później
- Jej wyglądamy bajecznie ! - wrzasnęła Lopez
- No bo to my hahaha - zaśmiała się Eve
Faktycznie wszystkie wyglądałyśmy , ładnie . Marisol miała piękny zestaw. Swoje rude kosmyki lekko zafalowała, co dawało bardzo naturalny efekt. Eve zdecydowała się na ,, małą czarną ". A ja założyłam czerwoną sukienkę. Włosy rozpuściłam . Chciałam iść w czymś bardziej na luzie , ale Lopez mnie przekonała że to będzie wyglądać idealnie . Ona się zna , bo w końcu jest blogerką modową . (...)
- No witamy , witamy- w drzwiach przywitał nas uśmiechnięty od ucha do ucha Loggie
- Hejka jubilacie - przywitała się Eveline - Mam dla Ciebie prezent - mówiąc to czerwonowłosa wręczyła brunetowi zieloną paczuszkę - Niech dobrze się nosi - puściła mu oko ;*
- Dziękuję , dobra wchodźcie , przekąski na lewo , alkohol na prawo , a dobra zabawa niech trwa całą noc!
- Logan , wiem , że składałam ci już życzenia ale jeszcze raz zdrówka , pomyślności , kasę masz , przyjaciół też - przytuliłam go - Teraz jeszcze miłości brakuję - szepnęłam mu na ucho - Marisol cię n prawdę bardzo lubi , zrób pierwszy krok ;* - odsunęłam się od niego , a chłopak uśmiechnął się szeroko
- Zrobię - powiedział na głos
- Co zrobisz? - zainteresowała się Eve
- A nic takiego , dobra ja zmykam przyjmować gości , a wy się bawcie - popędził do drzwi , a my zostałyśmy same . No może nie koniecznie same . W domu było już z 20 osób . Nie wiem jak na zewnątrz . W tłumie dostrzegłam Demi Lovato , Miley Cyrus , Taylora Luntera i wiele innych ...
- Dobra ja idę się czegoś napić - mówiąc to skierowałam się do kuchni .Tam barman podawał drinki . - Poproszę Madras - Barman szybko przygotował mi napój. Postanowiłam wyjść na zewnątrz bo w domu było strasznie duszno... Niestety. Ponieważ jestem pechową osobą musiałam na kogoś wpaść.
- Przepraszam - powiedziałam podnosząc się z podłogi
- Oczu nie masz?! - dziewczyna odwróciła się w moją stronę .
- Torii? - nie wierzyłam że to moja eks przyjaciółka . Co ona tu robi? Kto ją zaprosił ? Jak dowiedziała się o imprezie ? Myśli wirowały mi w głowie . Nie widziałam jej z miesiąc , nawet się nie odezwała, a teraz wpadłam na nią na imprezie mojego przyjaciela. - Co ty tu robisz? - Zapytałam po tym jak ocknęłam się z tego transu.
- Wpadłam na imprezę - powiedziała jakby było to najzwyczajniejszą rzeczą
- Słucham?! Miesiąc się nie odzywasz , nawet nie znasz Logana i moich znajomych , ale na imprezie bawisz się w najlepsze! W ogóle kto cię tu zaprosił ?- powiedziałam wściekła
- Po pierwsze -to na mnie nie drzyj japy , po drugie- nie odzywałam się bo wiedziałam , że znalazłaś se nowe towarzystwo . Po trzecie - przyszłam tu ze znajomymi
- Doprawdy ? Jakimi ? - zapytałam z kpiną w głosie
- Torii szukaliśmy Cię - nagle z tłumu wyszła Melisa , ale nie sama . Ba! Była w towarzystwie człowieka , którego nienawidzę. Który wielokrotnie mnie skrzywdził , a ja go kochałam , który mi groził i szantażował. A któż to taki? Nie kto inny jak .... David Blame -,-
- O ! A ja sobie rozmawiam z Klaudią. Wspominałam Ci że kiedyś byłyśmy dobrymi przyjaciółkami ?
- Niee, jakoś nie bardzo - \Boston zmierzyła mnie wzrokiem. Obie się nie lubiłyśmy ...
- Ach tak ? A to szkoda.... - Blame przez ten cały czas mi się przyglądał , ale nic nie mówił.
- Klaudio - powiedziała od niechcenia Mel - Poznaj mojego chłopka Davida
- Ale my się...- urwałam! Jakiego chłopaka do cholery? Ta dziewczyn musi być na prawdę głupia wiążąc się z kimś takim .
- Miło mi David Blame - przedstawił się/? Co to za gra ?! Zachowuję się tak jakby nigdy byśmy się nie spotkali .
- Dobra , skończ to przedstawienie , David! - warknęłam wkurzona
- Kochanie o co jej chodzi ? - westchnęła Boston
- Nie wiem , nigdy się nie spotkaliśmy . Chyba pomyliłaś mnie z kimś innym - zwrócił się do mnie - To może my już pójdziemy - uśmiechnął się sztucznie i odszedł ze swoją dziewczyną. A mnie zamurowało.
- Co wy knujecie ? - zapytałam się wciąż stojącej obok i popijającej piwo Vegi
- My ??? - udała niewiniątko - My nic - upiła łyk napoju
- Naprawdę? A co to za przedstawienie było przed chwilą ?
- Powiem tak. David zerwał z przeszłością . On i Mel są razem szczęśliwi. Więc nie rozwalaj mu związku i trzymaj język za zębami , chyba że chcesz mieć problemy - odeszła , a ja czułam jak gula ściska mi gardło. Mój eks jest niebezpieczny, a teraz udaje że się nie znamy . Nie wiem co jest grane , ale wydaje mi się że Vega i on coś knują . Muszę się tylko dowiedzieć co... Wyszłam na zewnątrz , gdzie zobaczyłam Kendalla rozmawiającego z Eveline . On był oparty o barierkę , a ona uroczo chichotała..Tak to nie była zwyczajna rozmowa...Oni se sobą flirtowali . Niby ciągle się kłócą i wspólnego języka znaleźć nie mogą , ale to tylko pozory . tak naprawdę ciągnie ich do siebie , tylko że żadne nie chcę się do tego przyznać .
- Co tam Moris ? - tak się przestraszyłam , że aż podskoczyłam. Na szczęście to był tylko Carlos
- Jej nie strasz mnie tak bo o zawał zaraz zejdę .
- Nie chciałem , sorki - uśmiechnął się - A tak w ogóle czemu stoisz tu sama ?
- Sama ? - zatrzepotałam rzęsami - przecież ty też tu jesteś - weszłam do salonu , a Latynos za mną
- Chodzi mi o to , że inni tańczą, śmieją się , gadają , a ty masz minę jak byś zabić kogoś chciała
- Mój eks tu jest - odwróciłam się twarzą do ,, natręta" ;) - Przyszedł ze swoją dziewczyną Melisą Boston , oraz moją także już eks koleżanką Torii Vega.
- Nie wiedziałem , że Mel ma chłopaka - podrapał się po głowie
- A widzisz , ten koleś jeszcze udaje , że się nie znamy... porażka .
- Ech , nie myśl o nim tylko się baw , a pro po zatańczymy ? - wyszczerzył się
- Nie zobowiązujący taniec z przyjacielem ? Czemu nie - uśmiechnęłam się , a z głośników popłynęła fajna piosenka w sam raz na taniec z kumplem . Przyznam szczerze że Carlos to świetny tancerz ;P
Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie )
Rozmawiałem sobie właśnie z Eveline , ale to nie była zwyczajna rozmowa . Ona cały czas chichotała , trzepotała rzęsami i szczerze się uśmiechała... Była taka słodka , urocza STOP! Kendall to tylko twoja przyjaciółka , nie możesz się w niej zakochać . Nie chcesz mieć przecież złamanego serca. Ona pewnie nie odwzajemni twoich uczuć . Daj sobie spokój... Tak . Łatwo powiedzieć , trudniej zrobić . Ona na mnie tak niesamowicie działa. Każdy jej ruch , słowo wywołuje u mnie dreszcze ... Mógłbym godzinami wpatrywać się w te śliczne brązowe tęczówki . Czerwone włosy dodawały jej charakteru . Chociaż jak to kiedyś mi powiedziała przefarbowała je na potrzeby serialu. Pewnie niedługo wróci do swojego naturalnego koloru. Ale to mnie nie obchodzi. Jest śliczna , a ładnemu we wszystkim ładnie .
- Kendall , dlaczego się tak na mnie patrzysz ?- zapytała swoim słodkim głosikiem
- Bo jesteś śliczna - zaraz?! Ja to powiedziałem głośno , o nie ! Nie może się wydać że bardzo mi się podoba
- Tak uważasz? - zarumieniła się
- Oczywiście , mam piękną przyjaciółkę - uśmiechnąłem się , chociaż w duszy chciałem krzyczeć , z bólu jaki mi sprawia świadomość , że my tylko będziemy przyjaciółmi.
- Kend wszystko , okey ? - zapytała z troską
- Tak - odpowiedziałem
- Twoja mina mówi co innego - patrzyła na mnie uważnie
- Eee tam
- Wiedz , że możesz mi powiedzieć co cię trapi , może jakoś pomogę - uśmiechnęła się i... i przytuliła mnie . Czułem się jak w niebie , chciałem , żeby ta chwila trwała wieczność ....
Perspektywa Klaudii
Przez całą imprezę nie widziałam Jamesa . Martwiłam się o niego - może jest u siebie - pomyślałam wchodząc po schodach. Podeszłam do jego sypialni . Zapukałam, raz , drugi , trzeci . Nikt nie odpowiedział . Weszłam do pokoju , w którym panowała ciemność . Zbliżyłam się do łóżka. Chłopak spał . Hałasy z dołu go nie obudziły . - prędzej stwierdziłam , niż zapytałam w myślach -na uszach miał słuchawki. Wyglądał słodko jak tak sobie spał . Brązowa grzywka opadała mu na oczy . Ja nie wiele myśląc ją odgarnęłam . Uśmiech pojawił się na twarzy szatyna a oczy otworzyły .
- Ojej przepraszam, ja nie chciałam Cię obudzić . Przepraszam - chciałam wyjść ale chłopak złapał mnie za rękę
- Hej , nic się nie stało - uśmiechnął się - W sumie to muszę ci podziękować . Tak to bym przespał całą imprezę. - usiadł na łóżku , a ja obok niego
- Długo śpisz ? - zapytałam od niechcenia
- Hmm jakieś 2 godziny - spojrzał na zegarek - Wiesz co ja się ogarnę i zaraz zejdę
- Dobra , to ja idę na dół - szybko wyszłam na korytarz . Boję się... Sama nie wiem co niego czuję... To jest za trudne . Skierowałam się do ogrodu , było już około 23 więc większość towarzystwa przeniosła się do domu , albo po prostu na taras . Podziwiając piękno nocy usłyszałam jakieś głosy . Przestraszyłam się , ale nie potrzebnie . Zza krzaków wyszła całująca się parka. Kto ? Selena Gomez i Justin Bieber. A w wywiadach powtarzają , że łączy ich tylko przyjaźń . Takk no właśnie widać . Widząc mnie oderwali się od siebie jak poparzeni
- Hej Klaudia - zaczął nieśmiało Justin
- Niczego nie widziałaś - przeszyła mnie spojrzeniem Gomez
- Oczywiście - powiedziałam sztucznie , kręcąc głową z dezaprobatą .
Stanęłam przy fontannie wpatrując się w gwiazdy . Tak wesoło migotały. Noc była bardzo ciepła jak na wrzesień . Nagle usłyszałam głośny szelest - pewnie to kolejna parka sobie schadzki tu urządza.- zignorowałam to. W pewnym momencie ktoś a mną stanął , zanim zdążyłam coś powiedzieć zatkał mi usta ręką .
- A spróbuj się wyrwać , śliczna to pożałujesz - ten głos należał do Blame . Przestraszyłam się nie na żarty, on jest do wszystkiego zdolny . Jesteśmy jakieś 50 metrów od domu , w którym muzyka głośno gra. Jest ciemno nikt nie wie gdzie jestem -. Już po mnie - pomyślałam
- Myślałaś , że tak szybko ci odpuszczę to że wydałaś mnie policji? Zapomnij malutka, mogę zrobić z Tobą co tylko zechcę . - Nagle przypomniało mi się to jak szkolił mnie Drake w takich sytuacjach . Energicznie się odwróciłam , nie spodziewał się tego , wyrwałam się z uścisku i kopnęłam go w krocze. Upadł . Zaczęłam krzyczeć biegnąc w kierunku domu ...
Perspektywa Jamesa
Zszedłem na dół , ale nigdzie nie mogłem znaleźć Klaudii . Nikt też jej nie widział . Wyszedłem na taras i usłyszałem przeraźliwe krzyki dochodzące z tyłu ogrodu. Nie czekając na nic pobiegłem w tamtą stronę. Krzyki ucichły , ale na trawie dostrzegłem czarny but damski . W moich myślach zaczęły się tworzyć przedziwne scenariusze . Nie patrząc na to skierowałem się w kierunku fontanny . To co zobaczyłem zmroziło mi krew w żyłach . Klaudia leżała na trawie ,ale to nic, jakiś facet ją kopał i ciągle powtarzał
- Masz za swoje s*ko - Podbiegłem do niego od tyłu i odepchęłem od blondynki. Biliśmy się , ale jednak byłem silniejszy . Szybko go powaliłem na ziemię . Kopiąc po to aby go osłabić .
- Co ona ci takiego zrobiła?- zapytałem wściekły - Kobiet się nie bije śmieciu !!!
- Ku*wa , nie twój interes , gwiazdko - Teraz przesadził , dałem mu z całej siły w japę , tak mocno że aż zemdlał . I dobrze , chwila spokoju.
- Nic ci nie jest ? - zapytałem Moris , która wyglądała jak trup , była taka blada.
- Nie nic , boli mnie ałł- złapała się za lewy bok
- Nie ruszaj tego , możesz mieć złamane żebro - rozkazałem , po czym wyciągłem komórkę i wykręiłem nr. do Carlosa
Rozmowa Tel :
- Hallo ? -
-Cud , że odebrałeś , zawołaj Kendalla i Logana i chodźcie do fontanny
- Ale po co?
- Mamy nie proszonego gościa
- Okey , są chłopaki zaraz będziemy .
- Zaraz pojedziemy na pogotowie - powiedziałem do przestraszonej dziewczyny
- Nie potrzeba
- Potrzeba , chłopaki zaraz tu będą i zajmą się tym typkiem
- Jesteśmy - usłyszałem głos Peny
- Co się tutaj stało ?! - krzyknął Henderson widząc poszkodowaną Moris i nieprzytomnego jej oprawcę
- Koleś przesadził , bił Klaudię to mój oddałem , tyko że 5 x mocniej . Zabierzcie go stąd. Ja jadę z nią na pogotowie - spojrzałem na Klaudię , ta chciała coś jeszcze dodać , ale jej nie pozwoliłem , Wziąłem ją na ręce i udałem się w stronę garażu
- Nie musisz tego robić - szepnęła blondynka gdy wsiedliśmy do auta
- Muszę. Jesteśmy przyjaciółmi , co nie ? - spojrzałem na nią .
- Tak , ale...
- Nie ma żadnego ale! W ogóle , kto to był? Dlaczego cię bił? Jak znalazł się w naszym ogrodzie , na urodzinach Logana ? - dopytywałem się
- Nie chcę o tym teraz gadać - mruknęła odwracając się w stronę okna. (...).
Perspektywa Logana ( w tym samym czasie)
Rozprawiliśmy się z tym kolesiem , nie miałem pojęcia kto to do licha był! I dlaczego bił Klaudię ?
- Chłopaki , ani słowa dziewczyną - mruknął Kendall gdy zbliżaliśmy się w stronę stolika na tarasie gdzie siedziały wesoło rozmawiając Eve I Marisol
- Wiadomo - powiedziałem razem z Carlitem
- Gdzie wyście byli?! - krzyknęła Lopez , podnosząc się z krzesełka i mierząc mnie wzrokiem. Jej cudne brązowo -zielone oczka wpatrywały się we mnie z taką pasją. Jej rude kosmyki delikatnie opadały na twarz ,a pomarańczowe usta aż prosiły się o pocałunek . Miałem ochotę ją w tym momencie objąć i po prostu pocałować te śliczne usta. Marisol była moim ideałem . Nie tylko jeśli chodzi o wygląd , ale także o charakter i o duszę. Była dobrym człowiekiem. Zawsze pomagała innym, nawet jeśli ona była smutna potrafiła pocieszyć przyjaciół i ich rozweselić. Powiedziała mi że w przyszłości chce założyć fundację , na rzecz chorym dzieci z Włoch. ,, Jakbym wygrała , albo zarobiła sporą sumę pieniędzy to nie wydałabym ich tylko na siebie. Przeznaczyła bym je na szczytne cele. Bo po co mi kolejna para butów , jeśli mogę naprawdę komuś pomóc? " Te słowa mnie wzruszyły. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiego człowieka , jakim była ta rudowłosa istota . Za to ją pokochałem... boję się tylko że ona chce abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Jeśli tak się stanie , ja chyba tego nie przeżyję. Klaudia dobrze mi poradziła . Czas zrobić następny krok!
- No więc ? Gdzie byliście ? - powtórzyła pytanie , wybudzając mnie tym samym z zamyślenia
- Yyy , no my ten ...- język plątał mi się w buzi
- Poszliśmy pomóc Jamesowi - przerwał mi Carlos
- Jamesowi ? Co on dzidziuś że nianiek potrzebuję ? Co zrobił , że aż was trzech potrzebował ? - zapytała Eve patrząc na Kendalla , ten tylko głupkowato się uśmiechnął .
- Tak więc , szanowny Pan Maslow wpadł do fontanny . Był cały mokry , a widząc Carlosa przechadzjącego się alejkami ogrodu , krzyknął na niego aby ten wezwał nas - czyli mnie i Kenda abyśmy biedakowi przynieśli jakieś suche ciuchy i kluczyki od samochodu , które zostawił w domu - wyrzuciłem z siebie to całkiem efektowne kłamstwo i czekałem na reakcję dziewczyn , pewnie nas skrzyczą że udajemy , ale moje obawy nie sprawdziły się . Zamiast krzyków i plaskaczy w twarz , one tylko spojrzały po sobie i wybuchły śmiechem , nazywając Masowa ofiarą . Chłopki spojrzeli na mnie , a ja zadowolony że szanowne panie uwierzyły uśmiechnąłem się szeroko.
- Hah , ale po co mu kluczyki od auta ? - zapytała w końcu Sokrates
- Yyy , bo ...
- Gdzie jest Klaudia ? Widzieliście ją ? - rozejrzała się Mari
- No bo James do tej fontanny z Klaudią wpadł , a kluczyki potrzebne mu były aby odwieźć ją do domu . - szybko wytłumaczył Carlos
- Ciekawe , co oni tam razem robili ? - uniosła jedną brew Eveline , na co my wybuchliśmy śmiechem .
- Idziemy tańczyć ? - zapytał Carlos . Szczerze powiem będziemy mieć przesrane , jak dziewczyny dowiedzą jaka była prawda, ale my stwierdziliśmy że nie będziemy ich martwić. Jak Klaudia zechce powie im prawdę , a wtedy ślicznota o nieziemskim spojrzeniu się na mnie obrazi ... Ale czego się nie robi dla przyjaciół ?
Perspektywa Klaudii ( w tym samym czasie)
Lekarz mnie zbadał , na szczęście nie miałam większych obrażeń. Założył mi tylko jakiś opatrunek na żebro i zwolnił do domu . James cały czas był przy mnie . Nie chciałam mu sprawiać kłopotu , ale on się uparł że mnie nie zostawi. W duchu dziękowałam mu za to . Kurcze czemu ten świat jest taki chory ?! Jesteśmy z kimś tak blisko , ale nie wiemy czy druga osoba czuje do nas to samo, czy tylko przyjaźń. Ja wiem że Maslow nadal kocha Halston . Ona go nie , ale on nadal trzyma ma dla niej miejsce w swoim sercu . Tak bardzo bym chciała , żeby choć trochę mnie zauważył. Ale oczywiście ja tego nie pokazuje że mi się podoba ... Wręcz przeciwnie , nawet jak próbuje się zbliżyć ja go odsuwam i buduję przed sobą mur . Mur nie do rozbicia. Boję się zakochać , mimo że to już zrobiłam. Paradoks? Na to wygląda ... Nie chcę potem cierpieć , tak jak cierpiałam po zerwaniu z Davidem. Ja głupia przepłakałam nie jedną noc za tym dupkiem, a teraz z jego powodu wylądowałam w szpitalu. Nawet jeśli James by mnie pokochał , ja bym go pewnie odtrącała . On by cierpiał , ja też bym po nocach nie spała . Dlatego nie może dowiedzieć się dowiedzieć o moich uczuciach .
- Jedziemy do mnie - spojrzał na mnie wsiadając do auta
- James , nie proszę Cię odwieź mnie do mojego domu ...
- On wie gdzie mieszkasz? - zapytał z tonem surowego rodzica
- Wie - mruknęłam prawie nie słyszalnie .
- Właśnie dlatego , nie jedziemy do ciebie . A co jeśli napadnie Cię w nocy ? A po za tym ja bym nie zasnął myśląc że coś ci grozi - lekko się uśmiechnęłam. Czyli że zależało mu na mnie ?
- To może , zostaniesz u mnie na noc ? - ja to powiedziałam głośno ?! O Bosz ale ja jestem głupia -,-
- Hmm, nie najgłupszy pomysł - Maslow wyszczerzył się , pokazując rządek równiutkich białych ząbków.
Podjechaliśmy pod dom. .... Dałam Jamesowi koszulkę Drake i powiedziałam żeby się nie martwił. Kładąc się do łóżka , po zmyciu makijażu i założeniu luźnej koszulki spojrzałam na zegarek . Wskazywał godzinę 3 w nocy. Byłam wykończona dzisiejszym dniem , chciałam jak najszybciej zasnąć , ale nie było mi to dane. Ledwo zamknęłam oczy , do pokoju wszedł pan Maslow .
- Klaudio nie mogę spać - zrobił minę szczeniaczka
- Ale ja ci na to nie poradzę - uśmiechnęłam się
- Wiesz co ale jeśli bym się położył koło ciebie jestem na 100% pewny że zaraz usnę . Więc hmm, mogę sie koło ciebie położyć ? - uśmiechnął się łobuzersko
- Niech pomyślę ... Nie! - zaśmiałam się odwracając w przeciwną stronę. Miałam nadzieję , że chłopak żartuje i zaraz pójdzie do sypialni , w której spał pierwszej raz... Niestety myliłam się szatyn nawet nie pomyślał zrezygnować ze swojej gry . Podszedł do mnie bliżej i położył się koło mnie.
- James ... Proszę cię , chce mi się spać - mruknęłam zamykając oczy, - Ja ci nie bronię . Uwierz ja nie chrapię, dodatkowo będę spokojniejszy o ciebie ;)
- Panie sprytny . Masz pan sypialnie za ścianą . A teraz niech pan mnie pozostawi bo panna Moris chce się wyspać - zachichotałam
- Ale pani Moris , pan sprytny nigdzie się nie wybiera - położył się koło mnie i mnie objął . Udawałam że mi to nie pasuje, ale tak naprawdę chciało mi się skakać z radości!!! James Maslow leżał koło mnie w dodatku obejmował . W tej cudownej chwili nie liczyło się nic . Tylko ja i on . Ile bym dała aby każdej nocy tak zasypiać...
Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie)
- Aaa - Eveline już po raz kolejny ziewnęła . Było późno , goście już się zbierali . Ogólnie impreza przebiegła po naszej myśli , może po za tym incydentem w ogrodzie.
- Spać ci się chce - stwierdziłem wpatrując się w czerwonowłosą
- Nie prawda....aaaa , no może trochę. Już po 3 ?! - spojrzała na zegarek - ciekawe jak ja do domu dojadę ...- mruknęła niezadowolona
- Nigdzie nie jedziesz . - powiedziałem pewnie
- Słucham ?
- Zostajesz na noc . Nie pozwolę żebyś się tłukła po Mieście o tej porze . - Kend daj spokój .
- Znasz mnie i wiedz że sobie nie dam spokoju - wziąłem ją na ręce , ta jedynie zapiszczała i coś tam jeszcze zaklęła na mnie ale ja nie dawałem za wygraną. Zaniosłem ją do swojej sypialni .
- Oszalałeś ?!
- Nie
- Czemu mnie tu przyprowadziłeś ?
- Bo ... bo zostaniesz na noc . U mnie .
- Mamy spać razem w jednym łóżku ? - zmierzyła mnie wzrokiem , a ja nie wiedziałem co odpowiedzieć .
- Emm - wydusiłem - Tak - rzuciłem bez zastanowienia
- Okey - powiedziała okey ?! Czy ja się przesłyszałem ? Nie na pewno nie, przecież słuch mam świetny.
- Na pewno ?
- Kend wyluzuj jesteśmy przyjaciółmi , a mnie faktycznie chce się spać - skierowała się do łazienki - Bym zapomniała masz może jakąś koszulkę ?
- Yyy tak , proszę -podałem jej moją czarną koszulkę. Dziewczyna zniknęła za drzwiami. Zapowiada się całkiem ciekawie. Uśmiech wyskoczył mi na usta .-Heh ta impreza to całkiem niezły pomysł był - pomyślałem wpatrując się w księżyc.
Perspektywa Logana
-Mari wiem że jest późno ale możemy pogadać ? - zapytałem nieśmiało . Nie chciałem odkładać tej rozmowy na później.
- Jasne , jakoś nie chcę mi się spać - popatrzała na mnie . Wyszliśmy do ogrodu . Imprezowicze już opuścili naszą posiadłość , muzyka ucichła. Księżyc razem z gwiazdami błyszczały na niebie .
- To o czym chciałeś pogadać ? - zapytała rudowłosa
- Ja , nie wiem jak to ująć Marisol - zaciąłem się - Bo ja nie wiem czy czujesz do mnie to samo , pewnie nie - posmutniałem. Oczy dziewczyny wpatrywały się we mnie z niesamowitym skupieniem i ... spokojem ? Lekko się uśmiechnęła , jakby czytała mi w myślach. Dodało mi to odwagi . - Marisol Lopez , chcę ci powiedzieć , że zakochałem się w Tobie. Nie mogę tego już dużej ukrywać. Kocham twój uśmiech , Twoje oczy , włosy , charakter i Twoją duszą. Za to że jesteś sobą , nikogo nie udajesz , Potrafisz postawić na swoim , jesteś silna a zarazem taka delikatna. Kocham Cię ! - powiedziałem to! Nie mogłem uwierzyć. Patrzyłem dziewczynę ale ona nawet nie drgnęła. Chyba to ją przerosło. Nie odpowiedziała nic. byłem w tym momencie zły na siebie, że ja jej swoje uczucia wyznaje , a ona nic ... Nawet nie raczy odpowiedzieć - Rozumiem , że ty nie odwzajemniasz tego - chciałem odejść , ale Lopez złapała mnie za rękę , przyciągnęła do siebie i POCAŁOWAŁA! Trwaliśmy tak parę minut . Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy , przytuliła mnie i szepła na ucho
- Bałam się , że już nigdy tego nie powiesz .
- Czyli , że ty odwzajemniasz moje uczucia ? - zapytałem
- Tak głupku! Kocham cię , ale bałam się że ty mnie nie .
- Czyli od teraz będziesz moją dziewczyną ?
- Oczywiście , że tak. - uśmiechnąłem się i znowu ( tym razem ja ) ją pocałowałem . Czule a zarazem namiętnie. Niestety szybko się od siebie oderwaliśmy po zaczął lać deszcz. Dziewczyna popatrzyła na mnie rozmarzonym wzrokiem .
- Co Ci chodzi po tej ślicznej główce?
- Nic , po prostu zawsze marzyłam o pocałunku w deszczu - uśmiechnęła się patrząc na mnie . Byliśmy już cali mokrzy, jej makijaż się lekko rozmazał , ale to nic i tak wyglądała jak księżniczka . Moja księżniczka .
- Cóż deszcz już mamy - zbliżyłem się do niej - Teraz jeszcze to.
To były zdecydowanie najlepsze moje urodziny . Najlepszym prezentem jest to że dziewczyna , która kocham odwzajemnia moje uczucia , w dodatku spełniłem jej jedno marzenie ^^ . Czuję się panem świata. Kocham ją i nigdy nie przestanę. Jest dla mnie wszystkim . Nareszcie coś układa się po mojej myśli w tym moim 22 letnim życiu.
************************************************************************
Nowy rozdział . Marisol I Logan razem ;D . Kendall i Eveline , hmm zobaczymy jak to się potoczy ;D. Klaudia i James? Hah to w następnych rozdziałach. Czytajcie i komentujcie . mnie to motywuje!!!
Do następnego rozdziału! ;****
,, Dwa serca połączone jedną duszą"
wtorek, 20 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Rozdział 9 - przeprosiny
Perspektywa Jamesa
Stałem właśnie przed domem Klaudii . Ją jako pierwszą postanowiłem przeprosić. Długo wahałem się aby zadzwonić do drzwi, ale jednak zebrałem się na odwagę i zadzwoniłem. Otworzyłam mi blondynka. Miała nieco rozkopane włosy i zdziwioną minę , jak mnie zobaczyła...
- Cześć - wydusiłem w końcu.
- Hej... - mruknęła bez entuzjazmu
- Ja, my musimy porozmawiać
- Halston , kazała Ci tu przyjść? Czy może po prosty lubisz na mnie wrzeszczeć , bez potrzeby ? A może chcesz się ponabijać ?! Jesli tak to do widzenia! - chciała zamknąć drzwi ale w porę je złapałem i wszedłem do środka, dziewczyna była wściekła , ale w sumie to się jej nie dziwię . Jak ktoś by na mnie naskoczył , tez bym był wkurzony.
- Nie ! Nic z tych rzeczy. Ja... - głos mi się załamał- Ja chcę cię przeprosić . Byłem wczoraj rano... no poniosły mnie nerwy ... Nawet nie wiesz jak mi teraz głupio. Przepraszam Cię , wybacz mi . Jesteś moją przyjaciółką, nie chcę Cię stracić . - wyrzuciłem z siebie potok słów , na jednym wdechu. Dziewczynie zniknął grymas z twarzy , ale wciąż nie uśmiechała się .
- James... Ja nie wiem co o ty wszystkim sądzić. Może...
- Klaudio masz prawo być na mnie wściekła , ale daj mi ta szansę. I ja nie jestem już z Halston...
- Co?! Dlaczego? Jeszce wczoraj szalałeś na jej punkcie . A to dziecko , mówiłeś że jest w ciąży.
- Blefowała... Przyłapałem ją wczoraj jak była na randce ze swoim chłopakiem.
- Nie kumam, ty jesteś jej chłopakiem... chyba że. Chyba że cię..
- Zdradzała - dokończyłem - Od 2 miesięcy. Wykrzyczała mi prosto w twarz , że mnie nie kocha. Że jest ze mną dla kasy, sławy... Logan ją przejrzał, wy wszyscy ją przejrzeliście... A ja głupi ją kochałem. Kocham nadal . To boli cholernie.
- Wiem James co czujesz...
- Nie wiesz... moje serce jest rozbite na 2 części... Minie sporo czasu zanim o niej zapomnę. - Dziewczyna , nic już nie powiedziała . Tylko mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk . Jest moją prawdziwą przyjaciółką.
- James...
- Tak ?
- Ja...- nie dane było jej dokończyć bo zadzwonił mój telefon. Oderwałem się od blondynki i szybko odebrałem. Dzwonił Carlos, pytał czy mam zamiar wracać do domu czy już na stałe się wyprowadziłem. Odpowiedziałem że wracam , ale ma nic nie mówić chłopakom.
- Muszę już iść- schowałem komórkę do kieszeni. - Widzimy się na imprezie u Logana ?
- Jej , myślałam że po rozstaniu będziesz się załamywac , a tobie imprezy w głowie- uśmiechnęła się.
- Nie będę płakać. Nie była mnie warta. ;D
- I tak trzymać - niebieskooka jeszcze raz mnie przytuliła - Trzymaj się i do zobaczenia. Wsiadłem do auta i skierowałem się do domu Marisol. - Ją to trzeba długo przepraszać, ale spróbuję - pomyślałem.
Stałem przed willą rodziców rudej. Otworzyła mi gosposia, całe szczęście że jej rodziców nie było w domu. Gdy stałem przed pokojem Lopez ogarnął mnie strach . Sam nie wiem czemu . Mari jest zabawna i miła , ale potrafi wygarnąć i jest strasznie szczera aż do bólu. Przełknąłem ślinę i zapukałem. Otworzyła mi...
-Eveline ?! Co Tu tu robisz?
- Maslow o to samo miałam Cię zapytać . Teraz to zrobiło się naprawdę gorąco. Dwie wybuchowe ślicznotki , przeciwko jednemu biednemu facetowi . Niezwykle przystojnemu , ale ... jednak samemu.
- Przyszedłem przeprosić Marisol- w tym momencie w drzwiach stanęła ruda .
- O mnie mowa?
- Przepraszam . Was obie za moje zachowanie jestem skończonym palantem , i zerwałem z Halston . Nie była w żadnej ciąży i zdradzała mnie.
- Chciałabym powiedzieć , że mi przykro , ale jakoś mi to przez gardło nie chcę przejść- rzuciła Eve
- Hah , to co wybaczycie mi ? - zrobiłem sodką minkę
- A mamy inne wyjście? - zapytały razem
- Nie - wyszczerzyłem się i obie przytuliłem
- Bo nas udusisz - mruknęła ruda
- James - zaczęła Eve . Puściłem je i odsunąłem się w tył.
- Tak?
- Teraz tylko musisz przeprosić chłopaków , a uwierz Logana nie będzie tak łatwo...
- Postaram się - mrugnąłem - Dobra w takim razie , jade do domu. To na razie ;*
- Papa - pożegnaliśmy się , a ja pojechałem do naszego domu. Juz się boję tej rozmowy z kumplami.
Perspektywa Kendalla
Mamy środę. Impreza w sobotę , Carlos pozapraszał gości. Z tego co wiem ma być tu tłum ludzi. Ciekawe czy James przyjdzie... ,, Dryń" dzwonek do drzwi. - Carlos weź otwórz - krzyknąłem
- Jestem na górze , ty masz bliżej !- Chcąc nie chcąc zwlokłem się z kanapy , i poszedłem do drzwi. nie chętnie otworzyłem , bo szczerze mówiąc nie miałem ochoty na żadne odwiedziny znajomych .
- Cześć Kendall , możemy pogadać? - spodziewałem się wszystkich ale , nie Maslowa. Czyżby zmądrzał i przyszedł nas przeprosić ?
- Jasne , chodź. - usiedliśmy na sofie w salonie . James na przeciwko mnie. Żaden z nas długo nic nie mówił. W końcu krępującą ciszę przerwał Logan , który własnie wrócił z zakupów.
- Co on tu robi ?! - po jego minie było jasno widać , że nie jest zadowolony z odwiedzin kolegi.
- Logan , możemy porozmawiać ? - zapytał cicho szatyn
- Z Tobą?! Hahaha , weź wyjdź człowieku. Nie chce mi się na ciebie patrzeć , a co dopiero rozmawiać. - Henderson odwrócił się na pięcie i wszedł do kuchni.
- Daj mi wszystko wyjaśnić - Maslow nie dawał za wygraną - Wczoraj ta kłótnia nie powinna mieć miejsca , ja chcę was przeprosić.
- Nas? A o dziewczynach to zapomniałeś ... W końcu na nie też bez potrzeby się darłeś... - warknąłem
- One mi wybaczyły , teraz wasza kolej . No dalej jesteśmy zespołem i przyjaciółmi. Popełniłem błąd i jest mi strasznie głupio.
- Takkk dziecko z Halston to na prawdę duży błąd- powiedział ironicznie Logan
- Nie ma żadnego dziecka... ona kłamała, zerwała ze mną i w dodatku zdradzała... - powiedział smętnie James.. widac że go to bolało ale nie chciał po sobie tego poznać
- Czyli miałem rację!!! - wrzasnął triumfalnie brunet
- Co to za piski ? - na schodach pojawił się Carlos , jako jedyny nie obecny - James? Co ty tu ...
- Tak miałeś . Wszyscy mieliście . Dobra to zgoda?
- Zgoda! - powiedzieliśmy chórem i zrobiliśmy ,, misia"
- Fajnie że wróciłeś i zmądrzałeś - uśmiechnął się Latynos .
- Tak , bez was jest nudno koledzy.
- Impreza w sobotę , może poznasz kogoś i zapomnisz o tej blond łajzie - Może, ale to nie będzie takie proste ...
- Dasz radę - klepnąłem go w ramię
- Idę się rozpakować -mówiąc to nasz przyjaciel skierował się na schody i poszedł do swojej sypialnie . My spojrzeliśmy po sobie i się uśmiechnęliśmy.
************************************************************************
Nowy rozdział . Krótki wiem -,- ale w sumie nie miałam go w planach. Dobra teraz czas na urodziny Logana ;)))
Stałem właśnie przed domem Klaudii . Ją jako pierwszą postanowiłem przeprosić. Długo wahałem się aby zadzwonić do drzwi, ale jednak zebrałem się na odwagę i zadzwoniłem. Otworzyłam mi blondynka. Miała nieco rozkopane włosy i zdziwioną minę , jak mnie zobaczyła...
- Cześć - wydusiłem w końcu.
- Hej... - mruknęła bez entuzjazmu
- Ja, my musimy porozmawiać
- Halston , kazała Ci tu przyjść? Czy może po prosty lubisz na mnie wrzeszczeć , bez potrzeby ? A może chcesz się ponabijać ?! Jesli tak to do widzenia! - chciała zamknąć drzwi ale w porę je złapałem i wszedłem do środka, dziewczyna była wściekła , ale w sumie to się jej nie dziwię . Jak ktoś by na mnie naskoczył , tez bym był wkurzony.
- Nie ! Nic z tych rzeczy. Ja... - głos mi się załamał- Ja chcę cię przeprosić . Byłem wczoraj rano... no poniosły mnie nerwy ... Nawet nie wiesz jak mi teraz głupio. Przepraszam Cię , wybacz mi . Jesteś moją przyjaciółką, nie chcę Cię stracić . - wyrzuciłem z siebie potok słów , na jednym wdechu. Dziewczynie zniknął grymas z twarzy , ale wciąż nie uśmiechała się .
- James... Ja nie wiem co o ty wszystkim sądzić. Może...
- Klaudio masz prawo być na mnie wściekła , ale daj mi ta szansę. I ja nie jestem już z Halston...
- Co?! Dlaczego? Jeszce wczoraj szalałeś na jej punkcie . A to dziecko , mówiłeś że jest w ciąży.
- Blefowała... Przyłapałem ją wczoraj jak była na randce ze swoim chłopakiem.
- Nie kumam, ty jesteś jej chłopakiem... chyba że. Chyba że cię..
- Zdradzała - dokończyłem - Od 2 miesięcy. Wykrzyczała mi prosto w twarz , że mnie nie kocha. Że jest ze mną dla kasy, sławy... Logan ją przejrzał, wy wszyscy ją przejrzeliście... A ja głupi ją kochałem. Kocham nadal . To boli cholernie.
- Wiem James co czujesz...
- Nie wiesz... moje serce jest rozbite na 2 części... Minie sporo czasu zanim o niej zapomnę. - Dziewczyna , nic już nie powiedziała . Tylko mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk . Jest moją prawdziwą przyjaciółką.
- James...
- Tak ?
- Ja...- nie dane było jej dokończyć bo zadzwonił mój telefon. Oderwałem się od blondynki i szybko odebrałem. Dzwonił Carlos, pytał czy mam zamiar wracać do domu czy już na stałe się wyprowadziłem. Odpowiedziałem że wracam , ale ma nic nie mówić chłopakom.
- Muszę już iść- schowałem komórkę do kieszeni. - Widzimy się na imprezie u Logana ?
- Jej , myślałam że po rozstaniu będziesz się załamywac , a tobie imprezy w głowie- uśmiechnęła się.
- Nie będę płakać. Nie była mnie warta. ;D
- I tak trzymać - niebieskooka jeszcze raz mnie przytuliła - Trzymaj się i do zobaczenia. Wsiadłem do auta i skierowałem się do domu Marisol. - Ją to trzeba długo przepraszać, ale spróbuję - pomyślałem.
Stałem przed willą rodziców rudej. Otworzyła mi gosposia, całe szczęście że jej rodziców nie było w domu. Gdy stałem przed pokojem Lopez ogarnął mnie strach . Sam nie wiem czemu . Mari jest zabawna i miła , ale potrafi wygarnąć i jest strasznie szczera aż do bólu. Przełknąłem ślinę i zapukałem. Otworzyła mi...
-Eveline ?! Co Tu tu robisz?
- Maslow o to samo miałam Cię zapytać . Teraz to zrobiło się naprawdę gorąco. Dwie wybuchowe ślicznotki , przeciwko jednemu biednemu facetowi . Niezwykle przystojnemu , ale ... jednak samemu.
- Przyszedłem przeprosić Marisol- w tym momencie w drzwiach stanęła ruda .
- O mnie mowa?
- Przepraszam . Was obie za moje zachowanie jestem skończonym palantem , i zerwałem z Halston . Nie była w żadnej ciąży i zdradzała mnie.
- Chciałabym powiedzieć , że mi przykro , ale jakoś mi to przez gardło nie chcę przejść- rzuciła Eve
- Hah , to co wybaczycie mi ? - zrobiłem sodką minkę
- A mamy inne wyjście? - zapytały razem
- Nie - wyszczerzyłem się i obie przytuliłem
- Bo nas udusisz - mruknęła ruda
- James - zaczęła Eve . Puściłem je i odsunąłem się w tył.
- Tak?
- Teraz tylko musisz przeprosić chłopaków , a uwierz Logana nie będzie tak łatwo...
- Postaram się - mrugnąłem - Dobra w takim razie , jade do domu. To na razie ;*
- Papa - pożegnaliśmy się , a ja pojechałem do naszego domu. Juz się boję tej rozmowy z kumplami.
Perspektywa Kendalla
Mamy środę. Impreza w sobotę , Carlos pozapraszał gości. Z tego co wiem ma być tu tłum ludzi. Ciekawe czy James przyjdzie... ,, Dryń" dzwonek do drzwi. - Carlos weź otwórz - krzyknąłem
- Jestem na górze , ty masz bliżej !- Chcąc nie chcąc zwlokłem się z kanapy , i poszedłem do drzwi. nie chętnie otworzyłem , bo szczerze mówiąc nie miałem ochoty na żadne odwiedziny znajomych .
- Cześć Kendall , możemy pogadać? - spodziewałem się wszystkich ale , nie Maslowa. Czyżby zmądrzał i przyszedł nas przeprosić ?
- Jasne , chodź. - usiedliśmy na sofie w salonie . James na przeciwko mnie. Żaden z nas długo nic nie mówił. W końcu krępującą ciszę przerwał Logan , który własnie wrócił z zakupów.
- Co on tu robi ?! - po jego minie było jasno widać , że nie jest zadowolony z odwiedzin kolegi.
- Logan , możemy porozmawiać ? - zapytał cicho szatyn
- Z Tobą?! Hahaha , weź wyjdź człowieku. Nie chce mi się na ciebie patrzeć , a co dopiero rozmawiać. - Henderson odwrócił się na pięcie i wszedł do kuchni.
- Daj mi wszystko wyjaśnić - Maslow nie dawał za wygraną - Wczoraj ta kłótnia nie powinna mieć miejsca , ja chcę was przeprosić.
- Nas? A o dziewczynach to zapomniałeś ... W końcu na nie też bez potrzeby się darłeś... - warknąłem
- One mi wybaczyły , teraz wasza kolej . No dalej jesteśmy zespołem i przyjaciółmi. Popełniłem błąd i jest mi strasznie głupio.
- Takkk dziecko z Halston to na prawdę duży błąd- powiedział ironicznie Logan
- Nie ma żadnego dziecka... ona kłamała, zerwała ze mną i w dodatku zdradzała... - powiedział smętnie James.. widac że go to bolało ale nie chciał po sobie tego poznać
- Czyli miałem rację!!! - wrzasnął triumfalnie brunet
- Co to za piski ? - na schodach pojawił się Carlos , jako jedyny nie obecny - James? Co ty tu ...
- Tak miałeś . Wszyscy mieliście . Dobra to zgoda?
- Zgoda! - powiedzieliśmy chórem i zrobiliśmy ,, misia"
- Fajnie że wróciłeś i zmądrzałeś - uśmiechnął się Latynos .
- Tak , bez was jest nudno koledzy.
- Impreza w sobotę , może poznasz kogoś i zapomnisz o tej blond łajzie - Może, ale to nie będzie takie proste ...
- Dasz radę - klepnąłem go w ramię
- Idę się rozpakować -mówiąc to nasz przyjaciel skierował się na schody i poszedł do swojej sypialnie . My spojrzeliśmy po sobie i się uśmiechnęliśmy.
************************************************************************
Nowy rozdział . Krótki wiem -,- ale w sumie nie miałam go w planach. Dobra teraz czas na urodziny Logana ;)))
piątek, 16 sierpnia 2013
Rozdział 8 - Zerwanie
Perspektywa Klaudii
Siedzieliśmy właśnie przy śniadaniu w kuchni . Wczorajszego wieczoru ostro zabalowaliśmy ( czyt. opiliśmy się że nie byliśmy wstanie się ruszać) dlatego ja , Marisol i Eve zostałyśmy na noc w domu chłopaków. Całe szczęście że mamy tu trochę swoich rzeczy w razie takich oto sytuacji. James wrócił widocznie późno z tej kolacji, bo nawet go nie słyszałam w nocy.
- Ale mnie łeb boli - mruknął Carlos
- Mnie też, nigdy więcej nie piję na przemian coli , piwa i wina - oświadczyła Eve na co my zawtórowaliśmy cichym śmiechem. Tylko z naszej 6 Marisol nie miała kaca. Jak to ujęła miała by przesrane gdyby , się opiła. Rodzice by dali jej kare i zero spotkań z nami. Jej rodzice są na prawdę surowi... Poznałam ich , więc wiem . Swoją drogą nie polubili mnie ;/ >.<
- Cześć wszystkim - do kuchni wszedł James ubrany w czarne dresy i szarką koszulkę z myszką ♥.♥
- Hej jak tam kolacja z zołzą ? - docinki Carlosa były - są zabawne ;*
- Wyprowadzam się - rzekł Maslow .A nas zamurowało. Carlos zrobił tą swoją dziwną minę , Eve się opluła sokiem, Logan zaczął kaszleć, a Kendall przez to wszytko przypalił tosty .
- Dlaczego ? - pierwsza się ocknęłam z tego transu
- Już nas nie lubisz? - Carlito zrobił minę jak kot ze Shreka
- Lubię was , bardzo , ale nie mogę z wami mieszkać.
- Ta ?! A niby dlaczego ? Co Halston ci kazała się wynieść? - Logan to żartem powiedział , ale sądząc po minie Maslowa tak właśnie było - Super ! Ta laska nie może Tobą rządzić! Kurde facet jesteś dorosły, sam decydujesz gdzie mieszkasz... A nie jak w przedszkolu..
- Logan skończ, to moja decyzja. Ona uważa że dziewczyny spędzają tu za dużo czasu i ...
- Aha ta twoja plastik lala nie pozwala nam przebywać w domu znajomych ?! Nie rozumiem tu czegoś, ona tu nie mieszka a jeszcze rządzi , skoro tak bardzo nie lubicie naszego towarzystwa możemy tu w ogóle nie zaglądać - Eveline się wkurzyła ja także
- Powiedz tej swojej dziewczynie że jeśli ma coś do nas to niech nam to powie prosto w twarz , a nie bawi się w jakieś podchody, bo ja jej od początku nie lubię w zajemnością .
- Klaudia tu głównie chodzi o ciebie!
- Ach tak?! A co ja przepraszam takiego zrobiłam ? Już nawet z przyjaciółmi czasu wolnego nie mogę spędzić? - byłam mega zła miałam ochotę dać mu w twarz , cudem się powstrzymałam. Nie wiem o chodzi tej kretynce , ale zaczyna mi na prawdę działać na nerwy... - Jeśli masz jakieś ,,ale" to proszę powiedz to w tym momencie!
- Ona podejrzewa że mnie i ciebie coś łączy.
- ,,Coś " . Chyba tylko przyjaźń , która i tak ledwo wisi na włosku...
- Miała zdjęcie jak się przytulamy... pamiętasz gra w butelkę?
- Tak!
- To było u mnie - wtrącił się Carlos
- Myśli że ją zdradzam z ... Tobą.
- To chyba musi być jakaś chora na mózg - wywarczałam
- Nie obrażaj jej
- Niech ona se nie zmyśla nie stworzonych bajeczek - powiedziałabym coś jeszcze ale przerwała mi Eve , która w tym momencie stanęła w drzwiach.
- Wrócę jak pan piękniś zmądrzeje i jaj ta jego pudrowa dziunia zniknie mi z oczu i życia raz na zawsze- to mówiąc Sokrates wyszła , a raczej wybiegła trzaskając drzwiami.
- Stary weź zerwij z tą kretynką bo mi przyjaciół płoszysz - Logan wstał z krzesła i podszedł bliżej Maslowa
- Nie obrażaj Halston! Do cholery - James popchnął Loggiego
- Ona może mi przyjaciół obrażać , tak? - tym samym co James odpłacił się Henderson .
- Pożałujesz dupku! - no i zaczęła się bójka Logan i James bili się na naszych oczach . Carlos i Kendall z trudem ich od siebie odciągnęli.
- Koledzy no! Jesteśmy przyjaciółmi , nie możemy się tłuc , o jakieś drobnostki... - próbował ich uspokoić Kend
- Drobnostki ?! Drobnostki ? Obrażanie mojej dziewczyny , która jest w ciąży jest drobnostką ?! - wykrzyczał James
- A obrażanie moich przyjaciół.... zaraz powiedziałeś dziewczyny , która jest w ciąży ? - i w tedy mnie olśniło . Wszyscy wypatrywaliśmy się w Masowa oczekując wyjaśnień.
- Tak, Halston jest w ciąży. Będę ojcem...
- Co ?!!! -Krzyknęli razem chłopcy , a ja czując że łzy napływają mi do oczu pobiegłam do łazienki, a Marisol za mną.
Perspektywa Logana
- Jakiej ciąży ?! stary , czy ty myślisz czasami o zespole? O nas ?! Jaki ty będziesz przykład dawać młodym , że masz dziecko z 18 - latką! Wywalą Cię z Nickelodeonu z hukiem! Skasują nasz serial i zespół i powiemy ,, papa" wielka kariero!
- Czy ty myślisz? Zrujnujesz sobie i nasze przy okazji życie!
- Dobrze widze że moi ,, przyjaciele" nie dają mi za grosz wsparcia , myślicie że mi jest łatwo?! Nie , nadal nie mogę w to uwierzyć . Ale skoro to prawda to PRZEPRASZAM . A teraz idę spakować i wynieść. Nie chce was znać. - James był wściekły a za razem przestraszony wizją że zostanie ojcem , ale jakby bardziej uważali to by się tak nie stało... I dobrze że się wyprowadza. Nie chce mi się na niego patrzeć. Zrujnuje nam karierę... Po za tym jest samolubny i jeszcze tak nakrzyczał na Klaudię , przesada..
- To mamy przerąbane - powiedział Kendall gdy Maslow pobiegł na gór.
- Mamy , idiota... - dorzucił Carlos
- Jest debilem i zawsze nim był . Kurde 29 premiera 2 sezonu . Potem zaraz premiera płyty ,, Elevete". Premiera płyty dziewczyn ,,The Scene Album" . Trasa... Ja nie wiem. Jak ta cała ciąża Halston okaże się prawdą to szefostwo będzie wściekłe.!
- Ale z drugiej strony , co producentom do naszego życia osobistego?
- Carlos, w kontraktach mamy wyraźnie napisane ,, Żadnych skandali oraz nieprawidłowego zachowania podczas całej współpracy z firmą Nickelodeon Columbia Records oraz z stacją Nick. " A dziecko z niepełnoletnią jeszcze aktorką to uwierz nie jest najlepsza promocja - podsumował Kendall. Chciałem coś dodać , ale przerwał mi Maslow schodzący ze schodów.
- Jak już powiedziałem wyprowadzam się . Od tej chwili liczą się dla mnie tylko kontakty biznesowe. Czyli widzimy się w studio i na planie serialu. Chyba że zrezygnuję to wtedy już w ogóle , nie będziecie się ze mną użerać.
- Ja się chyba przesłyszałem! Chcesz zrezygnować? Z zespołu?!
- Według Ciebie Logan i tak mnie wywalą , więc może lepiej samemu to zakończyć ?
- Pogrzało Cię ?!- Na schodach stała Marisol
- Nie ... nie moja wina że tak to się potoczyło.
- Własnie że twoja baranie - mówił wściekły Carlos- to że ty w tym momencie sobie życie spaprałeś nie oznacza że my też chcemy!
- Dobra nie przedłużając. Cieszę się że was poznałem. I no to cześć- Maslow machnął nam ręką na pożegnanie i wyszedł.
- Nie wierzę! - Marisol nie wytrzymała i się rozpłakała
- Cii - przytuliłem ją - Będzie dobrze , mała przejdzie mu, jeszcze do nas wróci w podskokach
- Nic nie jest dobrze... Wszytko się wali .
Perspektywa Klaudii
Przez cały ten czas siedziałam w łazience na dole. Doskonale słyszałam rozmowę , a raczej krzyki chłopaków. James popełnił największe głupstwo jakie można zrobić... Co z tego że to dziecko ma urodzić Halston , jak on jest domniemanym ojcem. Zniszczy karierę chłopakom . Oni kochają to robić ,a on ... Ehh szkoda mówić. W dodatku jeszcze na mnie naskoczył. Nie spodziewałam się tego po nim . Jest skończonym dupkiem. Szkoda słów...
Perspektywa Jamesa
Wyszedłem z tego domu . W sumie mieszkam - mieszkałem tu niecałe 10 dni to się przywiązałem. Kocham moich przyjaciół , ale... Może faktycznie powinienem odejść . Dać im szanse na zrobienie kariery , o której zawsze marzyli? Logan ma rację to kwestia czasu jak mnie z hukiem wywalą. Złamałem jeden z punktów kontraktu. Jestem na niego cholernie zły , ale najgorsze jest to że ona ma rację. Debil ze mnie i tyle w temacie. - Gdzie ja będę teraz mieszkać ? - zapytałem sam siebie . - Billy - pomyślałem mieszka w centrum i może on mnie przyjmie na jakiś czas . Podjechałem pod jego blok. Mógłbym zamieszkać w hotelu , ale chyba bym z bankrutował...
Przycisnąłem domofon na cyferce 8 i po chwili czekania odezwał się zaspany głos Jonsa
- Kto tam?
- Billy? To ja James - powiedziałem
- Jaki do ciorta James ?
- Maslow . James Maslow.
- Ta uwarzaj bo ci uwierzę cwaniaczku.
- No stary . Kumpla nie pamiętasz ? - byłem już nieco wkurzony
- Jeśli jesteś Maslowem , to pewnie wiesz jak ma na imię moje siostra.
- Tak wiem! Mana imię Caroline i mieszka w Bułgarii
- Ej ty na serio musisz być Jamesem . Właź do środka - po tych słowach otworzył mi drzwi .
Wszedłem do windy. Po chwili byłem już na piętrze. Poszedł bym na nogach ale walizki miałem i jakoś nie chwiało mi się ich targać po schodach. Zapukałem do drzwi . Po chwili otworzył mi ten sam Billy jakiego pamiętałem. maniak gier komputerowych. Dość przy kości w okularach
- No proszę , proszę cóż to za gwiazdka zawitała w moje skromne progi.
- Siema Billy , co tam słychać ?
- Stary nie dzwoniłeś z pół roku , co Cię tutaj sprowadza ?
- Gardłowa sprawa, że tak powiem...
- Panna cię rzuciła ? Nie masz gdzie mieszkać ?
- Yyy może nie do końca , tak ale fakt nie mam gdzie spać , więc mógłbym się u Ciebie zatrzymać . Na jakiś czas? Jeśli chcesz zapłacę.
- Dobra, ale tylko jedna nocka .
- Dzięki. Jesteś spoko kumpel
- Ja tak , ty nie ...
- Nie rozumiem .
- Odkąd grasz w tym durnym serialiku , to straszna diva jesteś. Tylko panny , imprezy , szybkie fury , alkohol. Starzy znajomi się już nie liczą.
- Akurat ja nie jestem żadną divą, mam jedną stałą dziewczynę. rzadko kiedy piję i rzadko kiedy chodzę na jakieś imprezy .Po za tym już niedługo gram w tym serialu...
- Czemu co się stało?
- A taka sytuacja ... Dobra wiesz co ja idę sie przejść . Będę wieczorem. To na razie . - Postanowiłem udać się do parku. Muszę sobie to przemyśleć. Halston i ja... dziecko . Porażka . Patrzyłem na niebo- było bezchmurne. Spoglądałem na plac zabaw . Dzieci się bawiły . Zawsze lubiłem dzieci... Niedługo będę mieć własne . -Przejdę się pomyślałem . Spacerując postanowiłem zadzwonić do Hal
Rozmowa tel :
- Hej kochanie , jak się czujesz? - zapytałem z troską
- Yyy James świetnie , doskonale ...
- A co teraz robisz ? Może się spotkamy w parku ?
- Nie! Jestem na spotkaniu dotyczącym nowej roli.
- Oj nic nie mówiłaś - byłem lekko zdziwiony
- Zapomniałam - chyba się uśmiechnęła
- Tak , ale kotku chcesz , grać w ciąży?
- James to nie choroba , dobra kończę . papa
- Papapa ;****
Skoro chce grać ja jej nie zabraniam... Pochodziłem jeszcze po parku. Ale znudziło mi się to więc postanowiłem pojechać do galerii i kupić jakiś prezent mojemu kwiatuszkowi.
Perspektywa Kendalla ( w tym samym czasie)
Wszyscy chodzili tacy struci. Klaudia i Marisol wróciły do swoich domów. A my się obijaliśmy.. Bałem się tego co może stać się teraz z zespołem z moja - naszą karierą . Z rozmyślań wyrwał mnie głos Carlosa.
- Nie obijamy się , trzeba przygotować imprezę
- Nie mam ochoty na żadne potańcówki. - westchnąłem
- To urodziny naszego kupla , dalej rusz dupę i idź po ozdoby imprezowe na strych.
- A ty co będziesz robić ?
- Zapraszać gości .
- A tym nie miała zająć się nasz blond włosa przyjaciółka?
- Miała, ale po tej akcji z Jamesem rano , stwierdziliśmy że nie będziemy jej i dziewczyną zawracać gitary przygotowaniami .
- Słusznie ... Musze zadzwonić do Eve
- Hmm podoba Ci się co ? - spojrzał na mnie znacząco latynos
- To tylko dobra przyjaciółka - powiedziałem zmieszany .
- Taa no nie gadaj o.O . Stary widać że was do siebie ciągnie jakaś magiczna siła , kiedy jesteście razem zawsze jest wybuchowo . Ona cię kręci a ty ją ...
- Skończ opowiadać głupoty.
- Wmawiaj sobie że głupoty . Tak samo jest z Loganem i Marisol. Oni tez ,, tylko" przyjaciół udają , ale to jasne że ich do siebie ciągnie .
- Ty nie masz własnego życia co ? - zapytałem rozbawiony
- A żebyś wiedział . Jako jedyny w tym domy trzeźwo myślę. Bo nie jestem ZAKOCHANY! Po za tym zauważyłeś to że Klaudia zachowuje się tak jakby była zazdrosna o Jamesa ? Wzięła sobie do serca tą wiadomość , że Halston jest w ciąży z Maslowem .
- Hymm , nic ci nie umknie , co ? - zapytałem patrząc na niego przez ramię .
- Nie . Idź kochasiu po te ozdoby!
- A spadaj Carlito znajdź sobie kogoś ,a nie mi tu wywody będziesz robić - powiedziałem to śmiejąc się , choć w głębi serca do końca nie wiedziałem co czuję do czerwonowłosej . Kiedy z nią przebywam czuję się tak inaczej... Czyżbym się zakochał ? Niee , to nie możliwe. Ona jest tylko przyjaciółką. Chociaż? Serce nie sługa... Sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć .
Perspektywa Jamesa
Kupiłem piękny prezent ale mojego pysiaczka ... Mam nadzieję że jej się spodoba... Przechodząc koło restauracji ,,Big Banana Loz " zauważyłem łudząco podobną dziewczynę do... Halston. - Nie ona jest na spotkaniu - zaraz zaraz ta laska całuję się z jakimś facetem ! Nie miałem 100% pewności że to moja ukochana więc postanowiłem stanąć tak abym ja ją widziała , a zeby ona nie i zadzwonić . Po 3 sygnałach odebrała :
Rozmowa Tel :
- Halston gdzie jesteś ?- zapytałem tak aby nie dać po sobie poznać że coś się dzieję
- Na spotkaniu mówiłam Ci przecież.
- Kochanie odwróć się !
- Po co ?
- Odwróć się - powiedziałem wściekły. moje serce w tym momencie zadrżało ta dziewczyna się odwróciła i... i to była moja Hal
- Hallo James ? Jesteś tam ? - bez słowa się rozłączyłem i ruszyłem w stronę kafejki. -Ona mnie zdradza . -Przemknęło mi przez głowę . zaraz się wszystkiego dowiem . Wpadłem do tej restauracji i podszedłem do stolika , w którym ona i jakiś facet siedzieli.
- Halston może mi to wytłumaczyć ?! - krzyknąłem wściekły
- Kochanie kto to jest ? - zapytał ten facet.
- Kochanie?! Jakie Kur*a kochanie ? Dlaczego się z nim całowałaś , czemu mnie okłamałaś ? Słucham wytłumacz się! W tej chwili.
- James ? Co ty mnie szpiegujesz do cholery ? Ja już nie mam prawa mieć własnego życia ?!
- Dlaczego mnie okłamałaś ?!
- Słońce czemu ten pan się na Ciebie krzyczy ?
- Ja ci dam słońce - rzuciłem się wściekły na tego człowieka . W tym momencie nie panowałem nad emocjami .
- Zostaw go! Rozumiesz Maslow?!
- Kto to jest ? I czemu Ci prawi czułe sówka ,- zapytałem gdy mnie odciągnęła od tego cienkiego bolka
- Chcesz wiedzieć ? Proszę bardzo. A więc to jest Mark , mój chłopak. Kocham go ,a nie Ciebie ... W sumie nigdy cie nie kochałam byłam z Tobą tylko dla kasy i w celu zrobienia kariery. Jak widać udało się . Miałam z Tobą zerwać , ale nasunęła mi się cudowna myśl. Chciałam poudawać kobietę w ciąży w celu, wyciągnięcia od ciebie jak największej ilości gotówki. I nie jestem w ciąży ... A i mam nadzieję że pokłóciłeś się z przyjaciółmi... I jak na moje żądanie wyprowadziłeś się. Haha zawsze byłeś baba nie facet . Zero własnego zdania, możesz se wziąć tą Moris. W sumie to rób co chcesz . Z nami koniec. Nara frajerze.- Nie mogłem uwierzyć , że ona ,.ona była ze mną dla kasy . Tak jak Logan mówił. Przejrzał ją. Jak mógłbym być taki głupi ? Jestem do dupy .
Moja miłość powiedziała mi prosto w twarz że mnie tylko wykorzystywała.
- Dobrze , jesli tak uważasz to do widzenia . Życzę udanego związku.
Wyszedłem z tej knajpy. Zajebiście .Przyjaciele mnie nienawidzą . Laska wykorzystywała... Mam wszytko po dziurki w nosie ... Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest...
Zbliżyłem się na most . _ jeden skok i już po mnie - pomyślałem. Przełożyłem nogi przez barierkę i popatrzyłem w dół., Auta szybko jeździły i było wysoko, Przypomniałem sobie wszystkie dobre chwile w moim życiu. Te z Hal i przyjaciółmi.... Spojrzałem jeszcze raz w dół. Jaki był bym samoluby zabijając się teraz ... Zespół by się rozpad , uniemożliwiając spełnienie marzeń moich kolegów. Przyjaciele , rodzina... oni by ,, może " za mną tęsknili. Jeszce fani. Którzy mnie wspierają. Halston było by na rękę to że znikłbym z jej życia, ale ... Z powrotem przełożyłem nogi . I ruszyłem w stronę zaparkowanego auta. Nie mogę się zabić. Za dużo dla niektórych znaczę. Tak wiem że to głupie , ale babciami mi to zawsze powtarzała. Heh kochana staruszka... Odpaliłem silnik. Musze przeprosić Klaudię , Logana , Carlosa , Kendalla , Eve i Marisol za moje zachowanie. mam nadzieję że mi wybaczą. Nie chcę ich stracić. Za dużo dla mnie znaczą. Są moimi przyjaciółmi. Są i zawsze już będą .
************************************************************************
Nowy rozdzialik!!! jej mam wenę ;D James biedaczek . Mam nadzieję , że wam się spodoba . Mi szczerze tak sobie . ;* Teraz urodziny Logana, ciekawe co się wydarzy ;P
Rozdział 7- Halston i James
Perspektywa Klaudii
Dni mijały nam na pracy w studiu i na planie serialu . Roni i Daniel uparli się że mój nowy zespół The Scene musi mieć swoją własną płytę . No więc tak wyszło że nagrywamy ją. Album ma być takim odnośnikiem do piosenek z serialu coś na wzór soundtracka. Chłopaki także pracują nad swoją 2 płytą , która będzie nosić nazwę Elevate.
Jak mi Logan pokazał niektóre piosenki naprawdę mogą stać się hitami na skalę światową.
A serial? Terminy nas gonią bo producenci chcą jeszcze premiery 29 września a my mamy już 12!!! Tak to na prawdę mało czasu. Ale cóż jakoś może sobie poradzimy . Chłopaki kupili sobie nowy dom , w którym razem zamieszkali . Jest naprawdę śliczny *.*
Dni mijały nam na pracy w studiu i na planie serialu . Roni i Daniel uparli się że mój nowy zespół The Scene musi mieć swoją własną płytę . No więc tak wyszło że nagrywamy ją. Album ma być takim odnośnikiem do piosenek z serialu coś na wzór soundtracka. Chłopaki także pracują nad swoją 2 płytą , która będzie nosić nazwę Elevate.
Jak mi Logan pokazał niektóre piosenki naprawdę mogą stać się hitami na skalę światową.
A serial? Terminy nas gonią bo producenci chcą jeszcze premiery 29 września a my mamy już 12!!! Tak to na prawdę mało czasu. Ale cóż jakoś może sobie poradzimy . Chłopaki kupili sobie nowy dom , w którym razem zamieszkali . Jest naprawdę śliczny *.*
Kendall zapowiedział, że nie będą organizować parapetówki , tylko zamiast tego urodziny Loggiego , które są już za 2 dni! Trzeba mu balangę przyszykować i to oblac bo to w końcu 22 urodzinki ;*
Poza tym , że cały czas ciężko harujemy , mamy także czasami czas na odpoczynek. Ale to tylko czasami . Z chłopakami na planie nie można się nudzić. Wczoraj Carlos przestraszył biedną Marisol , a ta w zamian go wrzuciła do basenu . Kednall i Eve ciągle się kłócą! W poniedziałek znowu darli koty o to kto będzie asystentem reżysera -,- . Scott powiedział nam że raz w tygodniu ktoś może być jego asystentem. Co oznaczało równo znacznie mniej pracy aktorskiej. Ten gościu to ma dziwne pomysły . Przez to nasza wspaniała ,, para" ciągle drze się na siebie. A tak na marginesie . Byliby śliczną parą. Trochę wybuchową, ale moim skromnym zdaniem pasują do siebie , nie to co James i Halston .
A własnie Maslow i Stage ciągle się do siebie mizdrzą . Ta blondyna przesiaduje całe dnie na planie nic nie robiąc sobie z tego , że nie jest tam mile widziana. Kiedy pan Malsow nam ją przedstawił wydawała się miła , ale kiedy tylko on gdzieś poszedł i ta flądra zostawała z nami sama , to normalnie zło wcielone. Była arogancka i bezczelna. Nawet w stosunku do producenta ( !) . Uważa się za bóstwo bo zagrała w jakimś głupiutkim filmie z panną Gomez . Grrr aż mnie zmroziło .
Logan cały czas sobie z niej jaja robi a ona ?
Ona się z Melissą zaprzyjaźniła.... 2 idiotki... Boston jest dziwna . Nie polubiłam jej już pierwszego dnia i chyba nie polubię . Mimo to Mari i chłopcy są dla niej mili i starają się utrzymywać przyjacielskie relacje. No może poza Eve. Ona tak jak ja omijamy ją szerokim łukiem.
Poza tym Sokrates to superowa dziewczyna . Bardzo się za kumplowałyśmy. Ona jest taka szczera i pozytywna. Zupełne przeciwieństwo Torii. No własnie Torii. Nie odzywa się do mnie od czasu gdy byłyśmy w Hollywood Buzz. Czyli jakiś już miesiąc . W sumie nie zależy mi na niej . Ona tylko jest dobrą kumpela jak czegoś potrzebuję. - Klaudia jest impreza u Stacy załatw mi wejściówki - albo - Hollywood Buzz to raj dla gwiazd , dlatego właśnie ty Moris musisz kupić bilety. - i tak w kółko. Dobrze że to się skończyło. Mam teraz prawdziwych przyjaciół , którzy są niesamowici . Wesprą , pomogą , rozśmieszą. Przyjaciele , których nigdy nie miałam. (...)
Siedzieliśmy własnie nad basenem w willi chłopaków. Jak zawsze wygłupialiśmy się i nabijaliśmy się z siebie .
- No i wtedy ten karzełek wyskoczył i mnie przestraszył , a ja mówię ale ty jesteś malutki o.O hahaha!!!
- Oj Carlos haha , ty to masz hahaha pomysły - mówiła z trudem Eve
- Czemu mi się nie przydarzają takie śmieszne sytuacje , tylko Tobie!? - turlał się po podłodze Logan
- Stary , ja nie wyrabiam z Tobą normalnie - złapał się za brzuch Kendall
- Oj chłopaki , chłopaki co my z wami mamy - powiedziałam dusząc śmiech . Carlos jest niezłym jajcarzem. Czasami przesadza z tymi wygłupami , ale w jego towarzystwie nawet zwykłe popołudnie nie jest nudne.
- Hello wszystkim - nie spodziewanie na taras wyszedł James ♥.♥ I Halston -,-. - idziemy na kolacje , nie czekajcie na nas .
- A gdzie idziecie ? - zainteresował się Carlos
- Do Providence - uśmiechnęła się jak zwykle sztucznie Hal.
- Jej stary że Cię stać na takie rarytasy , to najdroższa restauracja w całym L.A- Carlos zrobił zdziwioną minę
- Dla mojego kwiatuszka zrobię wszytko - wymruczał James ,a mnie zemdliło. Ja nie wiem co ten chłopak widzi w tym plastiku. Okey ja też jest blond divą ^.^ ale nie jestem tak sztuczka i fałszywa jak ona . Ba ja nie jestem fałszywa. Nigdy nie kłamię . Mówię co myślę i jestem szczera . Oj oby nasz Jimmy się na niej nie zawiódł.
- Oj rybko jak ja cię kocham - zaśmiała się słodko Hel na co nasza paczka odpowiedziała jej tylko głośnym rechotem . Zmieszana blondynka schowała się za Maslowem , za to ten nas opieprzył.
- Ogarnijcie się , dobra ja zmykam papa - pomachał nam szatyn
Perspektywa Jamesa
Wsiedliśmy do auta. Od początku moje kochanie miało skwaszoną minę . Postanowiłem wypytać co się stało. Bardzo ją kochałem . Nie mogłem pozwolić żeby miłość mojego życia cierpiała. Nawet cień smutku na jej twarzyczce mnie niepokoił.
- Hal - zacząłem nieśmiało - Kochanie coś się stało ?
- Co ? Yyy nie dlaczego pytasz ?
- Bo jesteś smutna ,a ja tego nie lubię - powiedziałem
- Wydaje Ci się
- Kicia nic mi się nie wydaje , przedtem byłaś taka radosna ,a teraz ten grymas na buźce nie daje mi spokoju .
- Ty lepiej patrz na drogę , a nie na mnie .- była jakaś oschła
- Dobrze kochanie , ale jeśli coś cię trapi wiedz że zawsze możesz mi powiedzieć . - dotknąłem jej reki , ale ona ją gwałtownie zabrała. Okey to już się robi dziwne . W radio leciała jakaś romantyczna piosenka myślałem , że chociaż się uśmiechnie . Spojrzy w moją stronę , ale ona nawet nie drgnęła cały czas patrzyła się przez okno. Jej włosy wiatr tak ślicznie rozwiewał. Jechaliśmy moim autem, które kupiłem całkiem niedawno. Jej różowe policzki wyglądały tak cudownie . Mogłem się jej przyglądać godzinami . Ale niestety dojechaliśmy pod restaurację. Halston wyglądała ślicznie <333
Różowa sukienka, jej blond kosmyki i ten piękny uśmiech , który mi posłała wysiadając z auta .
- Ślicznie ci jak się uśmiechasz - powiedziałem również się szczerząc
- Dziękuję za miły komplement ;*
- Ślicznie Ci w różowym i nie mówię tego ze względu na sukienkę ^^
- Hah ciekawa jestem jakbyś ty wyglądał - puściła mi oko
- Hymm, ja w sukience ? o.O W dodatku różowej , no to naprawdę by było ciekawe. Dobra chodźmy bo rezerwacja nam przepadnie ...
Perspektywa Klaudii ( w tym samym czasie )
- No cóż nasze gołąbki sobie poszły ,a my co robimy ?
- Może obejrzymy jakiś film ? - wyszczerzył się Carlos
- Taa... to to byś horror chciał oglądać - powiedziała Eve , popijając zimne piwo
- Bo się jeszcze opijesz - Kendall chciał jej odebrać puszkę
- A idź! To moje ! - no i znowu się pokłócili , Schmidt zaczął ją łaskotać a ona ,, niechcący" wrzuciła mu lód za koszulkę
- Aaaa!!!! - zerwał się jak oparzony - Zimno ! Ugh ugh , ale zimno !!!
- To wskocz do basenu - Mari o mało co z fotela nie spadła tak się śmiała na widok Kendalla usiłującego zdjąć koszulkę. Nie minęła minuta od propozycji Marisol a Kend już pływał w basenie .
- Nosz kurde koleś , trzeba było tak wskakiwać , aby nas nie zmoczyć - krzyknął mokry Logan . On jako jedyny tak blisko siedział basenu-Idę się przebrać . A ty Kendzio masz u mnie wpierdal
- O jej już się boję! Loggie Bear ! Huehueheue
- Ty paskudo . Poczuj tą moc z lodem - to mówiąc Logan odwrócił się i chwycił za miskę kostek lodu , skierował się do basenu i zaczął nimi rzucać w rozbawionego Schmidta- A masz , hahaha!!!
- Stary, ała ..daj już ...ała ... spokój!
- O nie nie nie! To za tego Loggie Bear !!!
- Loganku idź się przebrać bo kapie ci z ....
- Hahahahahahaha - cała nasza paczka ( poza Loganem , który się zarumienił) wybuchnęła głośnym śmiechem. Pan Henderson tylko szybciutko powędrował do drzwi , nie uszło to uwadze Carlita , który wrzasnął za nim :
- Załóż pampersa
- Carlos - mruknęła przeciągając się na fotelu Eve
- Słucham Cię czerwonowłosa - odpowiedział jej tonem pana profesora
- Daj już mu spokój i zamknij te drzwi...
- Po co ?!
- Zamknij i nie gadaj - Eveline chyba straciła cierpilwość dla Peny
- A nie , ty masz bliżej - Pena nie dawał za wygraną , lubił się droczyć zwłaszcza z Sokrates.
- Carlos proszę Cię zamknij te drzwi - dziewczyna powiedziała to z anielskim spokojem , przypatrywaliśmy się na tą sytuację z rozbawieniem.
- Czekaj niech pomyślę ... Nie!!!
- CARLOS!!! TY JESTEŚ JAKIŚ UŁOMNY ?! ZAMKNIJ TE DRZWI! I NIE PYTAJ SIĘ GŁUPIO! MUSIMY POGADAĆ A TY ZACHOWUJESZ SIĘ JAK DZIECKO!!! - Eveline wybuchła , pan zabawny nieco się przestraszył i postanowił już ni toczyć tej walki tylko wstał i zamknął te nieszczęsne drzwi tarasowe - DZIĘKUJĘ! TAK TRUDNO BYŁO ?>
-Ależ skąd , ja po prostu lubię się z tobą droczyć mała. ^^
- Mała to jest twoja... Nie ważne musimy pogadać o urodzinach Logana. Impreza nad basenem ? Party niespodzianka, impra w stylu Hollywood , schadzka towarzyska czy po prostu impreza urodzinowa?
- Obstawiam między imprezą nad basenem ,a po prostu zwykłą urodzinową- powiedział Kendall wychodząc z basenu i wycierając się w zielony ręcznik - Logan wie że robimy mu party bo sam to zaplanował i ...
- Co kto zaplanował ? - ni stąd ni z owąd pojawił się nasz jubilat .
- A nic takiego - uśmiechnęła się słodko Mari
- Heh dobrze wiem o czym gadacie ;)
- Tak? O czym ? - spytaliśmy się chórem jak gdyby nigdy nic
- O mojej imprezie urodzinowej - uśmiechnął się triumfalnie Loggie
- Tsa... masz jakieś pomysły? - zapytała Eve
- Nom , impreza nad basenem , tłum ludzi , tort , muzyka hmm no i może szampan na dobre mieszkanie
- A no tak Twoje urodziny mają być połączone z parapetówką - westchnęła Mari dolewając sobie coli do kubka - A gdzie lód...?
- Pływa w basenie , podziękuj Loganowi - prychnął Kend waląc po głowie wyżej wymienionego
- Ała! - wrzasnął
- No co ?! Dobra koniec kłótni trzeba pomyśleć z tą balangą. Kogo zapraszamy ? Logan ? - zapytał sie blondyn
- No wy to jest jasne , Demi Lovato na bank . Selena Gomez i Bieber hmm , też , może Victorie Justice? - popatrzył na mnie
- Nie pacz się tak , to twoje urodziny.
- Miranda Cosgrove , Dakota Fanning , Stella Malone , Austin Mahone, Rihanna ?
- Nie sądzę że Riri przyjdzie , jest za bardzo zabiegana...
- Ciara Bravo! - wypalił Kend Wszyscy popatrzyliśmy na niego z miną WTF - No co ?! Znamy ją już długo i jest moją serialową siostrą.
- Tak Kendzior wiemy , ale ona man 13 lat a my po 20. Na takich imprezach zazwyczaj jest alkohol i ... lepiej żeby nie przebywała w takim towarzystwie. - wygłosiłam swój monolog
- Bella Thorne też ma 13 na karku a chodzi na imprezy dla dorosłych , Miley Cyrus w jej wieku tez już ostro imprezowała wiec ... wiek tu nie gra roli. - Carlos otworzył kolejną paczkę czipsów
- Sam nie wiem , ale skoro tak mówicie ...
- Kend ogar - poklepał go po ramieniu Loggie Bear ^^
- Dobra a co do Miley to ona na bank musi być , tak samo Jak Deby Rayan i wiele , wiele innych...
- Spoko , ja się zajmę listą gości , a i party robimy w sobotę ?- zapytałam
- Tak czyli patrząc , tak na to mamy tylko raz , dwa , trzy - Carlos liczył na palcach
- Pięć dni Carlito , jest poniedziałek - mruknęła Eve
- Aaa...
- Wyrobimy się!
- Ale trzeba zaproszenia wysłać do góra hmmm środy!
- Zajmę się tym - gadaliśmy jeszcze cały wieczór to o imprezie , to o serialu , płycie i innych rzeczach . Swoją drogą ciekawe co u Jamesa ;o
Perspektywa Jamesa ( w tym samym czasie)
- Smakuje ci kochanie ? - zapytałem Hal już po raz trzeci tego wieczoru. Wybrała sobie jakieś wykwintne danie , którego nazwy nie potrafiłem wymówić. Po jej minie wy wnioskowałem że chyba nie jest to najlepsze danie.
- Pytasz już z trzeci raz - odłożyła widelec i spojrzała na mnie przenikliwie - Smakuje , nawet nie wiesz jak bardzo ...
- Zaprosiłem Cię tutaj bo myślałem , że będziesz szczęśliwa ,a ty cały wieczór fochy stroisz ...
- Masz rację takiej gwieździe jaką jesteś ty na pewno kolacja z mniej popularną musi być męczarnią. Dlaczego tej Klaudii nie zaprosiłeś? Ona jest ładniejsza , popularniejsza i w ogóle najlepiej ze mną zerwij bo jestem Ci kulą u nogi !- chyba się przesłyszałem , ona nie może tak myśleć . Przecież mnie i Moris łączy tylko przyjaźń i nic więcej .
- Ona jest moją przyjaciółką ehem... koleżanką ,a to ty jesteś moją dziewczyną i moją miłością.
- Serio? To dlaczego się z nią całujesz ?! - Hel pokazała mi komórkę na którym było zdjęcie moje i Klaudii jak się przytulamy podczas gry w butelkę w starym domu Carlosa.
- Po pierwsze my się nie całujemy , tylko przytulamy po koleżeńsku , po drugie graliśmy u Carlita w butelkę i takie dostałem zadanie . ,,Przytul Moris"
- Myślisz że Ci uwierzę ?! Po za tym ta lala ma na ciebie oko
- Nie rozumiem ...
- Ale ja rozumiem , podobasz się jej , widzę jak na ciebie patrzy. Ona jest mega sławną i myśli że może rozwalać czyjeś związki.
- Nie ma do tego prawa! Po za tym ja kocham Ciebie nie ją! Zrozum!
- Nie przekonałeś mnie tym - po tych słowach Stage wstała i skierowała się do wyjścia , chciałem za nią pobiec , zatrzymać , zrozumieć. Ale niestety zatrzymał mnie kelner i kazał zapłacić rachunek - 700 $ ?!
- Ser to droga restauracja i w dodatku najlepsza w całym Los Angeles - kelner miał akcent francuski. tak na bank to był francuz. Wybiegłem na dwór do ogrodu . Tam właśnie skierowała się moja piękność.
Ogród był piękny. Wszystko takie magiczne . Świetliki jasno migotały
co dawało cudowny efekt . Moja ukochana stała na mostku i przyglądała się tafli wody jeziorka, w którym pływały różowe i białe lilie. Księżyc oświetlał to jeziorko sprawiając że wszytko było jak z innej bajki. Gwiazdy na niebie jak zwykle tworzyły bajeczne konstelacje. Dobry obserwator dostrzegł by dzisiaj nie jeden układ gwiezdny.
Zbliżyłem się do blondynki. Wyglądała jak księżniczka. Moja księżniczka. Za nic nie mogłem jej stracić , tak bardzo ją kochałem:
- Halston . Proszę Cię kochana nie gniewaj się na mnie . Uwierz mnie i Klaudię nic nie łączy , Tylko ty się liczysz. To ciebie kocham nad życie.
- Sama nie wiem . ja tez Cię ko...cham - zauważyłem że te słowa z trudem jej przeszły przez gardło . Może to moje złudzenia , ale tak to odebrałem - James ja , już tak dłużej nie mogę . Ciągle praca, ważna jest kariera , ale ostatnio nie masz dla mnie czasu ...
- Kochanie nowy sezon serialu , płyta ...
- Klaudia...
- Ile razy mam Ci mówić ja kocham tylko Ciebie.
- Tak James , wiem , ale obiecaj mi jedno ...
- Dla Ciebie wszytko , madame - uśmiechnąłem się
- Wyprowadź się z domu btr-u
- Co-o? - chyba się przesłyszałem - Dlaczego miałbym się wyprowadzać ? Tydzień temu się tam wprowadziłem !
- Tak , ale w waszym domu przesiadają ciągle te trzy dziewuchy.
- Halston! One mogą tam przebywać , pracujemy razem , przyjaźnimy się. W dodatku one są gośćmi chłopaków. Mam je za każdym razem jak przyjdą wywalić z hukiem?!
- Wypadałoby ...
- O co ty jesteś tak zazdrosna ? Nie rozumiem Cię w ogóle.
- Martwię się , żeby jakaś dziunia Ci do łóżka po pijaku nie wskoczyła!
- Weź , w ogóle o czym my tu rozmawiamy?! Nie ufasz mi ? Myślisz że ja mam w głowie tylko jedno ?
- Jesteś facetem , ja nie wiem o czym ty myślisz , ale jak to facet ....
- Hel , nie kłóćmy się - zbliżyłem się , ale ona się odsunęła
- Obiecałeś mi że się wyprowadzisz ....
- Kotek to jest konieczne ?
- Jeśli chcesz być ze mną to tak - postawiła mi ultimatum . Jak się wyprowadzę z domu chłopaków będzie między nami okey , jak nie to ze mną zerwie. Za bardzo ją kochałem by móc ją stracić. - Dobrze wyprowadzę się - westchnąłem
- Świetnie, teraz będzie już wszytko w porządku między nami - uśmiechnęła się
- Super, ale mogę zamieszkać z Tobą ?
- Em, eh... u mnie jest za mało miejsca i w dodatku kuzynka się wczoraj wprowadziła bo mąż ją zdradzał , więc sorry ale u mnie odpada...
- To gdzie ja mam mieszkać - warknęłem już mocno wkurzony. Najpierw truję ,,dupę" że mam się wyprowadzać ,a jak przychodzi co do czego nawet nie da mi ze sobą zamieszkać...
- Znajdziesz sobie coś- zbliżyła się do mnie i przejechała ręką po moim policzku ... - James jesteś idealny - w tym momencie nasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku. Brakowało mi tego. Kocham ją i zrobię dla niej wszytko nawet jeśli miałbym się wyprowadzić.
- A i James ... jeszcze jedno - mrugnęła do mnie
- Słucham Cię kochanie ;*
- Ja ... ja .. ja jestem w ciąży - uśmiechnęła się , a mnie dosłownie zmroziło. Ciąża ?! Co w jej wieku?! Ona ma dopiero 18 lat... a ja 21. ;o
- Halston ja się chyba przesłyszałem , powiedziałaś , że jesteś w ciąży ? - wciąż byłem w szoku...
- Tak już za 8 miesięcy będziemy mieli ślicznego dzidziusia - przytuliła mnie , a ja się oparłem o barierkę , aby nie zemdleć... Kocham ją i jestem z nią szczęśliwy , ale że ciąża?! dziecko?! 8 miesięcy? Ta wizja mnie przerażała . Wiedziałem , że w tym momencie moja kariera wisi na włosku... Toż to skandal będzie... Ale trudno. Tak czasami bywa najważniejsze jest teraz dobro dziecka. Mojego i Halston o.O
************************************************************************
No więc kolejny rozdział . Trochę dłuższy od poprzednich , ale chyba nie najgorszy ? James będzie tata ? o.O A matką tego biednego dziecka Halston ? Hmm, to wszytko rozwinie się w dalszych rozdziałach ;***
Komentujcie i piszcie czy się podoba czy nie ;] . Całuski xd
czwartek, 15 sierpnia 2013
Rozdział 6 - wszystko co dobre kiedyś się kończy ...
Perspektywa Eveline :
Wyspana przeciągnęłam się na łóżku , ku mojemu zdziwieniu Marisol nie było w sowim łóżku . - Może już wstała - pomyślałam. Udałam się do toalety i po jakiś 20 minutach zeszłam na dół , do kuchni w celu zrobienia kawy i śniadania.
- Hey Kendall - powiedziałam wchodząc do kuchni
- Kawy ?
- Właśnie miałam ją sobie zrobić - uśmiechnęłam się - tak poproszę
-Jak się spało ?
- Bardzo dobrze . Spałam jak zabita , a Tobie?
- Ja tak samo . Burza działa na mnie jak środek usypiający-podał mi gorący napój blondyn
- Chyba tylko my wstaliśmy - rzekłam
- Nie tylko my , Carlosa spotkałem wychodząc z łazienki
- Siemka wam - powiedział wchodząc wyżej wymieniony
- Cześć - powiedziałam razem z Kendallem
Carlito również zaparzył sobie kawy . Postanowiliśmy w trójkę przygotować jakieś śniadanie dla śpiochów. Wybraliśmy tosty. Trochę nie poradnie nam to szło, ponieważ to kuchnia Klaudii i nie do końca wiedzieliśmy gdzie co jest. Na szczęście właścicielka domu postanowiła zaszczycić nas swoją obecnością i pomogła nam w robieniu tych tostów. Po jakiś 40 minutach upiekliśmy jakieś 40 więc każdy się naje. W miedzy czasie zszedł z góry James , a także Mari i Logan , którzy ( co nas bardzo zdziwiło) przyszli razem (!) z salonu.
- Witam wszystkich - mruknął smętnie Henderson
- Ktoś tu chyba wstał lewą nogą - zaśmiał się Carlos ,za co dostał w brzuch od Lopez
- Proszę was, nie denerwujcie Loggiego - uśmiechnęła się lekko Marisol
- Logan wszytko ok ?- dopytywał się James
- Nic nie jest ok- warknął zdenerwowany brunet
- Ciekawe co ugryzło - zapytałam
- Jakby tu ... Siostra Logana miała wypadek ... ona nie przeżyła tego - powiedziała Marisol
- Co?! - Krzyknęliśmy chórem
- Dajcie mu trochę czasu...
- Zaraz a ty skąd o tym wszystkim wiesz ? - zapytała Klaudia
- Rozmawiałam z nim dzisiaj w nocy
- W nocy ? - dopytywał się Kendall
- Tak wyszło - Powiedziała Lopez
Perspektywa Klaudii
To co się przed chwilą dowiedziałam było wstrząsające. Biedny Logan. W dodatku jak mówiła Mari on myśli że ten wypadek jest jego winą. Musimy z nim pogadać , aby się biedaczek nie załamał. Ale póki co to ja też mam problem. A dokładniej mówiąc problem o nazwie JAMES.
Sama nie wiem co do niego czuję. On jest taki , hmm jakby to ując dziwny. Dziwny ale uroczy.
- Ymm Kend możemy pogadać ? - zapytałam
- Co ? Tak jasne...
- Mam pytanie ...
- Ja też .
- więc słucham Ty pierwszy
- Nie ty ...
- Kendall... proszę
- Ok . Zauważyłaś że Lopez i Hendersona ciągnie do siebie ?
- Co ? Yyy możliwe , niczego nie potwierdzam i nie zaprzeczam
- Dobra , ale współczuję Loggiemu . To jego ukochana siostra. Victoria.
- Naprawdę mu współczuję . Ma na szczęście przyjaciół , którzy go kochają...
- Tak... Racja , a o co chciałaś się spytać ?
- Ymm . To teraz nie ważne - chciałam odejść ale chłopak złapał mnie za rękę. - Kendall muszę iść.
- Nie puszczę Cię dopóki mi nie powiesz - uśmiechnął się chytrze
- Dobra , słuchaj... James ma dziewczynę ? - spytałam , odwracając wzrok od zdziwionego Schmidta
- Tak - odezwał się w końcu- Halston Sage lala której każdy ,, poza Jamesem " nie cierpi. A czemu pytasz ?
- A tak sobie...
- Ty lubisz Jamesa , prawda ? Podoba Ci się- wyszczerzył się
- Nie ! Tak tylko pytam i już.
- Okey powiedzmy że ci wierzę , ale w sumie to byście byli ładną parą.
- Może , ale ja nie rozwalam czyiś związków...
- Hah , może sami się rozejdą - uśmiechnął się ciepło Kend
- Taa, pożyjemy zobaczymy. Dobra trzeba wspierać Logana , jemu jest teraz strasznie ciężko...- mówiąc to skierowałam się do kuchni , w której wszyscy siedzieli .
- Co teraz zrobisz ? - zapytał James Hendersona
- Nie wiem , może... - nie dane było brunetowi dokończyć bo zadzwonił jego telefon. On tylko z niechęcią go odebrał. - To mój tata - powiedział.
Perspektywa Logana
( Rozmowa tel)
- Halo tato ?
- Synu nareszcie ! Nie mogłem się do Ciebie dodzwonić...
- Komórka mi padła, tato ja wam bardzo współczuję i to moja wina że Vic nie żyję
- Nie żyję ?! Kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
- Zaraz , wczoraj około 2 w nocy miałem telefon od nieznanego numeru że Victoria miała wypadek jak jechała do Los Angeles. Próbowałem się do niej dodzwonić , ale no nie odbierała i... dodatkowo jeszcze były zdjęcia rozwalonego auta . Takiego samego modelu który ma Vic. Nic już nie rozumiem , Czemu mówisz że to bzdury ?
- Synu! Ona żyję i jest tu ze mną , dzwonimy żeby Ci powiedzieć..Tato daj mi go! - nagle usłyszałem głos mojej ukochanej siostry .
- Logan to ja Vic , mógłbyś mi wytłumaczyć , czemu dostałam dziś w nocy telefon że nie żyjesz!!!
- Vic , Vic to na prawde ty ? ! - mówiłem bardzo zaniepokojony, ale szczęśliwy że mojej sister nic nie jest .
- Tak głupolu , chyba sobie ktoś jaj zrobił . Wiesz jak ja się bałam w dodatku nie odbierałeś telefonu !
- A ty? Ja też się martwiłem . I w dodatku...
- Skończ. hahaha kocham Cię Logan !!! - pogadaliśmy jeszcze chwilą i sie rozłączyłem . Szczęśliwy bo to nie prawda z tym wypadkiem i cholernie zły że ktoś mnie i moją rodzinę aż tak wrobił.
Uradowany odłożyłem komórkę na stolik. A zdziwione miny moich przyjaciół przeszywały mnie prawie na wylot. Opowiedziałem i o ty ,, kawale" który ktoś nam wywinął, a oni ? Oni byli w nie mniejszym szoku co ja kiedy usłyszałem głos Vic.
- Masakra!!! - odezwała się pierwsza Eve - jak można byś takim debilem i zrobić komuś takie świństwo
- Musisz to zgłosić na policję - machnęła ręką Moris
- Dokładnie! Ze śmierci się nie żartuję - rzekł zdenerwowany Kendall
- Tak , ale co powiem ? Że ktoś mi zrobił kawał ? Ja sam nie wiem ...
- To może się przecież powtórzyć - przemówiła Marisol , która do tej pory milczała
- Mari , dziękuję Ci że byłaś ze mną podczas tych trudnych chwilach , ale mam nadzieję , że to się nie powtórzy i następnym razem nie będę tak łatwo wierny - puściłem oko rudej . Gadaliśmy tak z godzinę aż wreszcie pan Mslow wydał oświadczenie :
- Dobra my tu gadu gadu , a ja muszę jechać na lotnisko.
- Po co ?! - spytaliśmy chórem
- Jak to po co ? Halston dzisiaj wraca.
- Stary ! Weź z nią zerwij , ona Cię wykorzystuję , leci tylko na Twoją kasę i na to że jesteś na okładkach gazet
- Wy jej nie znacie , ona mnie kocha ja tow wiem.
- Ta .. żebyś się nie zdziwił jak z Tobą zerwie , bo znalazła se jakiegoś bogatszego od Ciebie.
- Dosyć! Kocham ją jasne ?! A wam gówno do tego znajdźcie se sami laski a nie do mojego życia z butami się wpieprzać. Do widzenia- po tych słowach Maslow trzasnął drzwiami i po prostu wyszedł.
- Nie za ostro ? - zapytała Eve
- Phi , ta dziunia już go nie raz zdradziła , a on głupi i tak za nią lata.
- Cóż to chyba się miłość nazywa - powiedziała nieco zasmucona Moris.
- Tak , miłość , ale niestety tylko z jednej strony. Hal jest złym człowiekiem - wybuchł śmiechem Carlos , a my razem z nim. Dobrze że mieliśmy dzisiaj wolne w pracy . Postanowiliśmy nie iść jeszcze do swoich domów tylko obejrzeć tą zaległą komedię z wczorajszego wieczoru. Bawiliśmy się świetnie . Po obejrzeniu filmu Klaudia zaproponowała kąpiel w basenie zgodziliśmy się i ... w sumie to na zabawie nam ten dzień zleciał. Wieczorem każdy musiał iść do swojego domu , chociaż przyznam z wielką nie chęcią. Maslow nie pojawił się już tego dnia . Pewnie zabrał gdzieś Stage i razem zabalowali . Nie dziwię mu sie . kochał ją , ale ona ... Ona jest inna przy nim i inna bez niego . Poza tym zauważyłem że tak jakby Klaudia coś czuła do pana pięknego. Może mi się tylko wydaje , a może to prawda. Byli by ładną parą . Ta blond włosa dziewczyna jest na prawdę bardzo miła i fajna ... nie to co ta platynowa zołza (...)
- To pa Loggie - pocałowała mnie w policzek ruda
- Yyy czesc Marisol ten dzień był super .
- Nom, musimy to powtórzyć.
- O tak . To na razie - posłałem jej uśmiech i wsiadłem do taksówki którą zamówiłem. Mari to miła dziewczyna. Nie wiem , ale chyba się w niej zakochałem . Ale pewnie ona tego nie odwzajemnia i chce żebyśmy byli tylko przyjaciółmi. Heh... zawsze zakochuje się w nie właściwych dziewczynach ale może ta jest akurat właściwa? Pożyjemy zobaczymy . A teraz czas do domu . Jutro od samego rano praca i tak ciągle przez najbliższe tygodnie premiera 2 sezonu jest zaplanowana na 29 września, a mamy 31 sierpnia . Czyli tylko miesiąc ( niecały) dobrze że połowa odcinków jest już nagrana . Tylko dograć trzeba te , w których występują dziewczyny . Jej ale ten czas szybko leci . Jeszce nie dawno bym nie pomyślał że zagram w hitowym serialu na Nicu i będę śpiewać w zespole . Ale ten narwał pracy mnie przeraża... Kiedyś tego nie było . Cóż wszytko co dobre kiedyś się kończy ... ale także niczego w swoim życiu nie żałuję . Jestem szczęśliwy że jest własnie tak! A nie inaczej ;)
************************************************************************
A więc kolejny rozdział . Porażka . Ja się dopiero rozkręcam i mam nadzieję że kolejne będą lepsze. A więc czytajcie i komentujcie . Wyrażajcie swoją opinię . Mnie to motywuje!!! następny rodział pojawi się wkrótce ;D Pozdrawiam gorąco ;****
Wyspana przeciągnęłam się na łóżku , ku mojemu zdziwieniu Marisol nie było w sowim łóżku . - Może już wstała - pomyślałam. Udałam się do toalety i po jakiś 20 minutach zeszłam na dół , do kuchni w celu zrobienia kawy i śniadania.
- Hey Kendall - powiedziałam wchodząc do kuchni
- Kawy ?
- Właśnie miałam ją sobie zrobić - uśmiechnęłam się - tak poproszę
-Jak się spało ?
- Bardzo dobrze . Spałam jak zabita , a Tobie?
- Ja tak samo . Burza działa na mnie jak środek usypiający-podał mi gorący napój blondyn
- Chyba tylko my wstaliśmy - rzekłam
- Nie tylko my , Carlosa spotkałem wychodząc z łazienki
- Siemka wam - powiedział wchodząc wyżej wymieniony
- Cześć - powiedziałam razem z Kendallem
Carlito również zaparzył sobie kawy . Postanowiliśmy w trójkę przygotować jakieś śniadanie dla śpiochów. Wybraliśmy tosty. Trochę nie poradnie nam to szło, ponieważ to kuchnia Klaudii i nie do końca wiedzieliśmy gdzie co jest. Na szczęście właścicielka domu postanowiła zaszczycić nas swoją obecnością i pomogła nam w robieniu tych tostów. Po jakiś 40 minutach upiekliśmy jakieś 40 więc każdy się naje. W miedzy czasie zszedł z góry James , a także Mari i Logan , którzy ( co nas bardzo zdziwiło) przyszli razem (!) z salonu.
- Witam wszystkich - mruknął smętnie Henderson
- Ktoś tu chyba wstał lewą nogą - zaśmiał się Carlos ,za co dostał w brzuch od Lopez
- Proszę was, nie denerwujcie Loggiego - uśmiechnęła się lekko Marisol
- Logan wszytko ok ?- dopytywał się James
- Nic nie jest ok- warknął zdenerwowany brunet
- Ciekawe co ugryzło - zapytałam
- Jakby tu ... Siostra Logana miała wypadek ... ona nie przeżyła tego - powiedziała Marisol
- Co?! - Krzyknęliśmy chórem
- Dajcie mu trochę czasu...
- Zaraz a ty skąd o tym wszystkim wiesz ? - zapytała Klaudia
- Rozmawiałam z nim dzisiaj w nocy
- W nocy ? - dopytywał się Kendall
- Tak wyszło - Powiedziała Lopez
Perspektywa Klaudii
To co się przed chwilą dowiedziałam było wstrząsające. Biedny Logan. W dodatku jak mówiła Mari on myśli że ten wypadek jest jego winą. Musimy z nim pogadać , aby się biedaczek nie załamał. Ale póki co to ja też mam problem. A dokładniej mówiąc problem o nazwie JAMES.
Sama nie wiem co do niego czuję. On jest taki , hmm jakby to ując dziwny. Dziwny ale uroczy.
- Ymm Kend możemy pogadać ? - zapytałam
- Co ? Tak jasne...
- Mam pytanie ...
- Ja też .
- więc słucham Ty pierwszy
- Nie ty ...
- Kendall... proszę
- Ok . Zauważyłaś że Lopez i Hendersona ciągnie do siebie ?
- Co ? Yyy możliwe , niczego nie potwierdzam i nie zaprzeczam
- Dobra , ale współczuję Loggiemu . To jego ukochana siostra. Victoria.
- Naprawdę mu współczuję . Ma na szczęście przyjaciół , którzy go kochają...
- Tak... Racja , a o co chciałaś się spytać ?
- Ymm . To teraz nie ważne - chciałam odejść ale chłopak złapał mnie za rękę. - Kendall muszę iść.
- Nie puszczę Cię dopóki mi nie powiesz - uśmiechnął się chytrze
- Dobra , słuchaj... James ma dziewczynę ? - spytałam , odwracając wzrok od zdziwionego Schmidta
- Tak - odezwał się w końcu- Halston Sage lala której każdy ,, poza Jamesem " nie cierpi. A czemu pytasz ?
- A tak sobie...
- Ty lubisz Jamesa , prawda ? Podoba Ci się- wyszczerzył się
- Nie ! Tak tylko pytam i już.
- Okey powiedzmy że ci wierzę , ale w sumie to byście byli ładną parą.
- Może , ale ja nie rozwalam czyiś związków...
- Hah , może sami się rozejdą - uśmiechnął się ciepło Kend
- Taa, pożyjemy zobaczymy. Dobra trzeba wspierać Logana , jemu jest teraz strasznie ciężko...- mówiąc to skierowałam się do kuchni , w której wszyscy siedzieli .
- Co teraz zrobisz ? - zapytał James Hendersona
- Nie wiem , może... - nie dane było brunetowi dokończyć bo zadzwonił jego telefon. On tylko z niechęcią go odebrał. - To mój tata - powiedział.
Perspektywa Logana
( Rozmowa tel)
- Halo tato ?
- Synu nareszcie ! Nie mogłem się do Ciebie dodzwonić...
- Komórka mi padła, tato ja wam bardzo współczuję i to moja wina że Vic nie żyję
- Nie żyję ?! Kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
- Zaraz , wczoraj około 2 w nocy miałem telefon od nieznanego numeru że Victoria miała wypadek jak jechała do Los Angeles. Próbowałem się do niej dodzwonić , ale no nie odbierała i... dodatkowo jeszcze były zdjęcia rozwalonego auta . Takiego samego modelu który ma Vic. Nic już nie rozumiem , Czemu mówisz że to bzdury ?
- Synu! Ona żyję i jest tu ze mną , dzwonimy żeby Ci powiedzieć..Tato daj mi go! - nagle usłyszałem głos mojej ukochanej siostry .
- Logan to ja Vic , mógłbyś mi wytłumaczyć , czemu dostałam dziś w nocy telefon że nie żyjesz!!!
- Vic , Vic to na prawde ty ? ! - mówiłem bardzo zaniepokojony, ale szczęśliwy że mojej sister nic nie jest .
- Tak głupolu , chyba sobie ktoś jaj zrobił . Wiesz jak ja się bałam w dodatku nie odbierałeś telefonu !
- A ty? Ja też się martwiłem . I w dodatku...
- Skończ. hahaha kocham Cię Logan !!! - pogadaliśmy jeszcze chwilą i sie rozłączyłem . Szczęśliwy bo to nie prawda z tym wypadkiem i cholernie zły że ktoś mnie i moją rodzinę aż tak wrobił.
Uradowany odłożyłem komórkę na stolik. A zdziwione miny moich przyjaciół przeszywały mnie prawie na wylot. Opowiedziałem i o ty ,, kawale" który ktoś nam wywinął, a oni ? Oni byli w nie mniejszym szoku co ja kiedy usłyszałem głos Vic.
- Masakra!!! - odezwała się pierwsza Eve - jak można byś takim debilem i zrobić komuś takie świństwo
- Musisz to zgłosić na policję - machnęła ręką Moris
- Dokładnie! Ze śmierci się nie żartuję - rzekł zdenerwowany Kendall
- Tak , ale co powiem ? Że ktoś mi zrobił kawał ? Ja sam nie wiem ...
- To może się przecież powtórzyć - przemówiła Marisol , która do tej pory milczała
- Mari , dziękuję Ci że byłaś ze mną podczas tych trudnych chwilach , ale mam nadzieję , że to się nie powtórzy i następnym razem nie będę tak łatwo wierny - puściłem oko rudej . Gadaliśmy tak z godzinę aż wreszcie pan Mslow wydał oświadczenie :
- Dobra my tu gadu gadu , a ja muszę jechać na lotnisko.
- Po co ?! - spytaliśmy chórem
- Jak to po co ? Halston dzisiaj wraca.
- Stary ! Weź z nią zerwij , ona Cię wykorzystuję , leci tylko na Twoją kasę i na to że jesteś na okładkach gazet
- Wy jej nie znacie , ona mnie kocha ja tow wiem.
- Ta .. żebyś się nie zdziwił jak z Tobą zerwie , bo znalazła se jakiegoś bogatszego od Ciebie.
- Dosyć! Kocham ją jasne ?! A wam gówno do tego znajdźcie se sami laski a nie do mojego życia z butami się wpieprzać. Do widzenia- po tych słowach Maslow trzasnął drzwiami i po prostu wyszedł.
- Nie za ostro ? - zapytała Eve
- Phi , ta dziunia już go nie raz zdradziła , a on głupi i tak za nią lata.
- Cóż to chyba się miłość nazywa - powiedziała nieco zasmucona Moris.
- Tak , miłość , ale niestety tylko z jednej strony. Hal jest złym człowiekiem - wybuchł śmiechem Carlos , a my razem z nim. Dobrze że mieliśmy dzisiaj wolne w pracy . Postanowiliśmy nie iść jeszcze do swoich domów tylko obejrzeć tą zaległą komedię z wczorajszego wieczoru. Bawiliśmy się świetnie . Po obejrzeniu filmu Klaudia zaproponowała kąpiel w basenie zgodziliśmy się i ... w sumie to na zabawie nam ten dzień zleciał. Wieczorem każdy musiał iść do swojego domu , chociaż przyznam z wielką nie chęcią. Maslow nie pojawił się już tego dnia . Pewnie zabrał gdzieś Stage i razem zabalowali . Nie dziwię mu sie . kochał ją , ale ona ... Ona jest inna przy nim i inna bez niego . Poza tym zauważyłem że tak jakby Klaudia coś czuła do pana pięknego. Może mi się tylko wydaje , a może to prawda. Byli by ładną parą . Ta blond włosa dziewczyna jest na prawdę bardzo miła i fajna ... nie to co ta platynowa zołza (...)
- To pa Loggie - pocałowała mnie w policzek ruda
- Yyy czesc Marisol ten dzień był super .
- Nom, musimy to powtórzyć.
- O tak . To na razie - posłałem jej uśmiech i wsiadłem do taksówki którą zamówiłem. Mari to miła dziewczyna. Nie wiem , ale chyba się w niej zakochałem . Ale pewnie ona tego nie odwzajemnia i chce żebyśmy byli tylko przyjaciółmi. Heh... zawsze zakochuje się w nie właściwych dziewczynach ale może ta jest akurat właściwa? Pożyjemy zobaczymy . A teraz czas do domu . Jutro od samego rano praca i tak ciągle przez najbliższe tygodnie premiera 2 sezonu jest zaplanowana na 29 września, a mamy 31 sierpnia . Czyli tylko miesiąc ( niecały) dobrze że połowa odcinków jest już nagrana . Tylko dograć trzeba te , w których występują dziewczyny . Jej ale ten czas szybko leci . Jeszce nie dawno bym nie pomyślał że zagram w hitowym serialu na Nicu i będę śpiewać w zespole . Ale ten narwał pracy mnie przeraża... Kiedyś tego nie było . Cóż wszytko co dobre kiedyś się kończy ... ale także niczego w swoim życiu nie żałuję . Jestem szczęśliwy że jest własnie tak! A nie inaczej ;)
************************************************************************
A więc kolejny rozdział . Porażka . Ja się dopiero rozkręcam i mam nadzieję że kolejne będą lepsze. A więc czytajcie i komentujcie . Wyrażajcie swoją opinię . Mnie to motywuje!!! następny rodział pojawi się wkrótce ;D Pozdrawiam gorąco ;****
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 5 - pracy czas
Następnego dnia byłam punktualnie na planie czyli o 7:30. Przywitałam się z ekipą i poszłam do garderoby. Makijażystki sprawnie się mną zajęły i już po 30 min. mój make- up był gotowy . Monic została moją osobistą stylistką. Od początku ją polubiłam. Wybrała mi ładny zestaw , po czym fryzjerka zajęła się moją fryzurą. Około 9:30 reżyser rozkazał mi nauczyć się kwestii. Scenariusz dostałam dopiero wczoraj wieczorem , ale niestety nie było żadnej wymówki - trzeba się uczyć.
Usiadłam w green roomie i po jakiś 40 minutach miałam opanowany tekst na ten dzień.
- Hej - usłyszałam głos Marisol
- Siamka - opowiedziałam
- Co robisz?
- A uczyłam się tekstu , ale już go ogarnęłam, Reżyser powiedział , że zdjęcia zaczynamy kręcić o 11 więc mam teraz wolne .
- Super! Maż może ochotę ma mrożoną kawę ?
- Ooo z chęcią bym się napiła - uśmiechnęłam się
- To chodź - pociągnęła mnie za rękaw
- Nie wiedziałam że serwują tu takie pyszności - oblizałam się trzymając napój w ręce
- A widzisz, może ... no wiesz byśmy sobie co nieco o sobie opowiedziały ?
- Pewnie - opowiedziałam . Lopez to miła dziewczyna i chciałam ją poznać bliżej.
- Cześć , mogę się dosiąść ? - zapytała Eveline
- Siadaj!!! - opowiedziałam zgodnie z rudą
- Ach kawa mniamm ;)
- Też chcesz? - zapytała Marisol
- Nie dzięki , piłam już
Marisol zaczęła mi o sobie co nieco opowiadać, Powiedziała , że pochodzi z Włoch i jej tata jest chirurgiem plastycznym gwiazd i ma swoją własną klinikę w centrum Los Angeles. Dowiedziałam się też że mieszka z rodzicami , którzy są bardzo surowi i nie podoba im się to że ich córka zaczęła pracować. Mari opowiedziała nam także o swojej pasji jaką jest moda. Wyznała że ma swojego bloga szafiarskiego i ona sama jest zapaloną maniaczką ubrań i biżuterii.
- A z Eveline z nam się już jakieś 3 lata - zdziwiło mnie to . Ale cóż dzięki temu poznałam lepiej też Eve . Dziewczyna ta pochodzi z Hiszpanii a w L.A znalazła się przypadkowo . Mieszka z ciotką i jej koleżanką. Niestety nie miała z nimi za dobrych relacji.
- Ej , a wy znacie bliżej Melisse ? - zapytałam ciekawa
- Taa ... - zaczęła Evela
- Co ?
- Ona jest moją przyjaciółką , nie wiem jak to wyjaśnić ale no... no przyjaźnimy się ;] - powiedziała Mari
- Aha - mruknęłam
Posiedziałyśmy jeszcze jakieś 10 minut, ale musiałyśmy iść n plan bo reżyser wzywał. Było fajnie, chłopcy są strasznie mili , niestety nie miałam okazji z nimi pogadać bo praca. O 18 Daniel powiedział że kończymy wszyscy się ucieszyli a ja zaproponowałam żeby nowi znajomi , przyszli do mnie i byśmy się lepiej poznali. Nie myliłam się wszyscy od razu się zgodzili. Wszyscy z wyjątkiem Melissy , która miała jakąś ważną sprawę do załatwienia. Może to i dobrze . Nie przepadałam z tą dziewczyną.
- To co robimy ? - krzyknął Kendall wchodząc do mojej wilii - wow ale chata
- Mieszkasz tu sama ? - zapytał Carlos
- No tak , razem z Drake...
- Kto to Drake!.? - zapytali równo
- Mój ochroniarz - rzekłam
- To co robimy ? - wrzasnął Logan
- Może obejrzymy jakąś komedię ? - zapytałam się
- A może zamiast komedii jakiś horror ? - wyszczerzył się Carlos
- Nie!!! - krzyknęłam równo z dziewczynami
- Tak!!! - tym razem chłopcy krzyknęli
- Nie!!!
- Tak!!! - spieralibyśmy się jeszcze dłuższy czas , ale przestaliśmy się kłócić bo Marisol wpadła na super pomysł .
- Słuchajcie!!! Może najpierw horror a potem dla rozluźnienia jakaś komedia ? - zapytała - To jak?
- Dobraaa.... - powiedzieliśmy wszyscy
Dziewczyny przyrządzały popcorn i napoje podczas gdy ja walczyłam z Carlosem o to jaki film będziemy oglądać.
- Piła!!!
- Nie!!!
- Tak!!!
- A spadaj ! Mój dom moje zasady!
- Hahaha nie!!! Ja chcę piłę!
- Spoko! Idź na dwór i se pograj tam w nią- prychnęłam
- Nosz cholera jasna Kendall weź coś zrób!
- Ja się w to nie mieszam ...
- Ale!
- CARLOS !!! - krzyknęli wszyscy - Uspokój się no!!!
- Dobrze- warknął latynos - co chcesz oglądać panno Moris/?
- Udręczeni ? Co wy na to ? - spojrzałam na moich przyjaciół
- OKEJ !
Film znałam w zasadzie na pamięć dlatego zaproponowałam właśnie ten. Nie lubię horrorów takich , w których przelewa się krew. Odkąd pamiętam miałam wstręt do krwi i innych takich podobnych rzeczy .
- I co tak trudno było oglądać horrorek ? - zaczął Kendall gdy już skończyliśmy oglądać
- Może być , to teraz komedia ? Proponuję Kac Vegas - zaproponował Logan
W pewnym momencie wszystkie światła zgasły , a na dworze zaczął wiać silny wiatr.
- To sobie obejrzeliśmy - zasmucił się James
- No nie!!! Burza idzie, a ja mam stąd 4 kilometry do domu - przestraszyła się Mari
- Chyba będziemy się zbierać...
- Nigdzie nie idziecie!!! - zaprotestowałam - Zostajecie na noc. Mam dużo pokoi więc...
- No przestań nie będziemy Ci się zwalać na głowę- powiedziała Eve
- Przestań Eve , przecież to ja wam tu ściągnęłam więc teraz nie pozwolę wam tak po prostu włóczyć się do domu po nocy i... - nie dane mi było skończyć bo zadzwonił czyjś telefon. Jak się okazało należał on do rudej.
- Hallo ? (....) Tak tato ?(...) Jestem u koleżanki (...) Wiem która jest godzina (...) Tak wiem!!! Jest burza , ale (...) Zostanę na noc (...) Dobrze (...) Będę w domu z samego rana (...) Nie nie musisz przyjeżdżać (...) Eee no tylko ja Eveline i Klaudia - mrugnęła do mnie- (...) Tak ojcze żadnych chłopców tutaj nie ma (...) Babski wieczorek, dobra ja kończę bo idę spać i... (...) Oczywiście dobrze (...) No papapa ;*
- Żadnych chłopców tutaj nie ma ? Co to miało być ? - dopytywał się Carlos
- Musiałam skłamać bo inaczej by po mnie przyjechał i kazał wracać do domu...
- Masz ostrego ojca
- Tak....
- Dobra pokaże wam pokoje - przerwałam konwersacje Carlosa i Mari
Dziewczyny zajęły czerwoną sypialnię na piętrze , w której są 2 łóżka , Kendall otrzymał zieloną sypialnię na dole. Carlos zajął pokój sąsiadujący z sypialnią Drake , która również znajdowała się na dole. James wybrał sobie pokój na przeciwko mojego, a Logan postanowił zamieszkać w biało czarnej sypialni.
Moje królestwo było największe ze wszystkich , posiadałam własną garderobę i łazienkę oraz miałam piękny widok na miasto. Gdy wszyscy już obejrzeli swoje pokoje. Położyłam się spać, ale nie mogłam zasnąć.
Perspektywa Marisol:
Leżałam w łóżku próbując zasnąć. Odkąd pamiętam straszliwie bałam się burzy. Postanowiłam wstać i zejść na dół do kuchni w celu napicia się wody. W kuchni spostrzegłam Logana , który siedział oparty łokciami o stolik.
- Też nie możesz spać - zapytałam cicho
- Mari ? co ty tutaj robisz ? - zapytał podnosząc głowę
- Nie mogę spać , prze burzę.
- Taa ....ja też - powiedział chłopak
- Stało się coś ?- zapytałam bo chłopak był czymś zaniepokojony
- Nie nic...
- Logan wiesz , że możesz mi wszystko powiedzieć - zaczęłam nieśmiało
- Tak wiem , ale ...- przerwał na chwilę - Moja siostra Vicki , ona...
- Loggie co z nią? - byłam bardzo zaniepokojona - Logan mów!
- Ona... nie żyje - schował twarz w dłoniach .Moje oczy powoli zaczęły być mokre od łez , mimo że jej nie znałam . Postanowiłam się ogarnąć i zdobyć więcej informacji.
- Jak to... dlaczego nie żyje ?
- Jechała ulicą i... i wpadła na rozlaną plamę oleju i nie zapanowała na autem . Przeleciała przez barierkę i wpadła w przepaść... Zero szans na przeżycie . I wiesz co jest najgorsze?
- Co ? - łzy spływały mi po policzku
- Ona ... ona jechała mnie odwiedzić. Z pół roku się z nią nie widziałem . To moja wina - Logan był wściekły - Moja wina!!!
- Logan nie mów tak!!! - teraz to ja się zdenerwowałam
- Moja , rozmawiałem z nią tydzień temu , powiedziałem żeby zajrzała do L.A. Gdyby nie ja ... ona nadal by żyła
- Loggie - przytuliłam go - Nie masz wpływu na to że...
- To moja wina , moja ...
Chłopak poszedł do salonu i położył się na sofie. Postanowiłam zrobić to samo bo on nie może być w takiej sytuacji sam. Nim się obejrzałam zasnęłam..
Perspektywa Klaudii
Za nic nie mogłam zasnąć , głowa mnie bolała do tego jeszcze ta burza . No tak jak zwykle wszyscy pewnie śpią a ja tylko rozmyślam. W pewnym momencie usłyszałam huk!!! No tak pewnie znowu zapomniałam zamknąć okno na poddaszu . Szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam do miejsca skąd dobiegał hałas, Co dziwne na schodach na poddasze spotkałam...
- Co ty tu robisz ?!
- Przyszedłem sprawdzić co tak hałasuje , a ty ?
- No ja też , no nie!!! Niech to szlag !
- Co się stało ?
- Moja nowa donica - powiedziałam smutna - Kupiłam ją tydzień temu. A teraz musiała się potrzaskać
- To przez to otwarte okno , wiatr zawiał i spadła z parapetu...
- Jutro posprzątam . Nienawidzę burz.
- Ja też , dziwne że tylko my tu usłyszeliśmy.
- Tylko my mamy pokój koło siebie hah
- Noo zapomniałem - szatyn się uśmiechnął a mi normalnie zmiękły nogi Jego uśmiech był powalający jeszcze to w jaki sposób odgarniał swoją grzywkę *.*
- Wszystko ok? - zapytał Maslow
- Yyy tak - zarumieniłam się - Pewnie idę do siebie - W tej chwili James chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie , a ja ? Ja po prostu nie mogłam uwierzyć że to się dzieje na prawdę - co ty robisz ?
- Ja tylko chcę ci powiedzieć że do twarzy ci w rumieńcu - i znowu ten uśmiech - Tylko ja nie wiem dlaczego się zarumieniłaś. Hmm może to pod moim wpływem ?
- Hah już byś chciał!!! - prychnęłam udając wzburzoną - Ty mnie w ogóle nie interesujesz - skłamałam
- Yhm bo Ci uwierzę ślicznotko hahaha- nie wierzyłam że to powiedział , nie mogłam pokazać tego że tak naprawdę podoba mi się więc postanowiłam być wredna
- Grabisz sobie Maslow
- Ja? - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka
- Tak, a teraz mnie puść idę ... no ten spać
- Ale ja ...
- Nie podobasz mi się - powtórzyłam i w ten James mnie puścił , kiedy się obróciłam on zaczął się śmiać- Z czego tak rżysz ?
- Hah myślałaś że podobasz mi się ? hahaha - nic z tego nie rozumiałam - Ja mam dziewczynę. Przylatuje do L.A jutro po południu - w tym momencie poczułam ukucie w sercu , ale nie wiem dlaczego przecież on nic dla mnie nie znaczy. Stałam jak z kamienia gdy po chwili doszedł do mnie sens wypowiedzianych przez niego słów.
- Masz dziewczynę ?
- Tak nazywa się Halston Stage i też jest aktorką .
- Aha , wiesz co ja muszę iść - powiedziałam to i skierowałam się do sypialni . Walnęłam się na łóżko i po prostu zasnęłam...
Usiadłam w green roomie i po jakiś 40 minutach miałam opanowany tekst na ten dzień.
- Hej - usłyszałam głos Marisol
- Siamka - opowiedziałam
- Co robisz?
- A uczyłam się tekstu , ale już go ogarnęłam, Reżyser powiedział , że zdjęcia zaczynamy kręcić o 11 więc mam teraz wolne .
- Super! Maż może ochotę ma mrożoną kawę ?
- Ooo z chęcią bym się napiła - uśmiechnęłam się
- To chodź - pociągnęła mnie za rękaw
- Nie wiedziałam że serwują tu takie pyszności - oblizałam się trzymając napój w ręce
- A widzisz, może ... no wiesz byśmy sobie co nieco o sobie opowiedziały ?
- Pewnie - opowiedziałam . Lopez to miła dziewczyna i chciałam ją poznać bliżej.
- Cześć , mogę się dosiąść ? - zapytała Eveline
- Siadaj!!! - opowiedziałam zgodnie z rudą
- Ach kawa mniamm ;)
- Też chcesz? - zapytała Marisol
- Nie dzięki , piłam już
Marisol zaczęła mi o sobie co nieco opowiadać, Powiedziała , że pochodzi z Włoch i jej tata jest chirurgiem plastycznym gwiazd i ma swoją własną klinikę w centrum Los Angeles. Dowiedziałam się też że mieszka z rodzicami , którzy są bardzo surowi i nie podoba im się to że ich córka zaczęła pracować. Mari opowiedziała nam także o swojej pasji jaką jest moda. Wyznała że ma swojego bloga szafiarskiego i ona sama jest zapaloną maniaczką ubrań i biżuterii.
- A z Eveline z nam się już jakieś 3 lata - zdziwiło mnie to . Ale cóż dzięki temu poznałam lepiej też Eve . Dziewczyna ta pochodzi z Hiszpanii a w L.A znalazła się przypadkowo . Mieszka z ciotką i jej koleżanką. Niestety nie miała z nimi za dobrych relacji.
- Ej , a wy znacie bliżej Melisse ? - zapytałam ciekawa
- Taa ... - zaczęła Evela
- Co ?
- Ona jest moją przyjaciółką , nie wiem jak to wyjaśnić ale no... no przyjaźnimy się ;] - powiedziała Mari
- Aha - mruknęłam
Posiedziałyśmy jeszcze jakieś 10 minut, ale musiałyśmy iść n plan bo reżyser wzywał. Było fajnie, chłopcy są strasznie mili , niestety nie miałam okazji z nimi pogadać bo praca. O 18 Daniel powiedział że kończymy wszyscy się ucieszyli a ja zaproponowałam żeby nowi znajomi , przyszli do mnie i byśmy się lepiej poznali. Nie myliłam się wszyscy od razu się zgodzili. Wszyscy z wyjątkiem Melissy , która miała jakąś ważną sprawę do załatwienia. Może to i dobrze . Nie przepadałam z tą dziewczyną.
- To co robimy ? - krzyknął Kendall wchodząc do mojej wilii - wow ale chata
- Mieszkasz tu sama ? - zapytał Carlos
- No tak , razem z Drake...
- Kto to Drake!.? - zapytali równo
- Mój ochroniarz - rzekłam
- To co robimy ? - wrzasnął Logan
- Może obejrzymy jakąś komedię ? - zapytałam się
- A może zamiast komedii jakiś horror ? - wyszczerzył się Carlos
- Nie!!! - krzyknęłam równo z dziewczynami
- Tak!!! - tym razem chłopcy krzyknęli
- Nie!!!
- Tak!!! - spieralibyśmy się jeszcze dłuższy czas , ale przestaliśmy się kłócić bo Marisol wpadła na super pomysł .
- Słuchajcie!!! Może najpierw horror a potem dla rozluźnienia jakaś komedia ? - zapytała - To jak?
- Dobraaa.... - powiedzieliśmy wszyscy
Dziewczyny przyrządzały popcorn i napoje podczas gdy ja walczyłam z Carlosem o to jaki film będziemy oglądać.
- Piła!!!
- Nie!!!
- Tak!!!
- A spadaj ! Mój dom moje zasady!
- Hahaha nie!!! Ja chcę piłę!
- Spoko! Idź na dwór i se pograj tam w nią- prychnęłam
- Nosz cholera jasna Kendall weź coś zrób!
- Ja się w to nie mieszam ...
- Ale!
- CARLOS !!! - krzyknęli wszyscy - Uspokój się no!!!
- Dobrze- warknął latynos - co chcesz oglądać panno Moris/?
- Udręczeni ? Co wy na to ? - spojrzałam na moich przyjaciół
- OKEJ !
Film znałam w zasadzie na pamięć dlatego zaproponowałam właśnie ten. Nie lubię horrorów takich , w których przelewa się krew. Odkąd pamiętam miałam wstręt do krwi i innych takich podobnych rzeczy .
- I co tak trudno było oglądać horrorek ? - zaczął Kendall gdy już skończyliśmy oglądać
- Może być , to teraz komedia ? Proponuję Kac Vegas - zaproponował Logan
W pewnym momencie wszystkie światła zgasły , a na dworze zaczął wiać silny wiatr.
- To sobie obejrzeliśmy - zasmucił się James
- No nie!!! Burza idzie, a ja mam stąd 4 kilometry do domu - przestraszyła się Mari
- Chyba będziemy się zbierać...
- Nigdzie nie idziecie!!! - zaprotestowałam - Zostajecie na noc. Mam dużo pokoi więc...
- No przestań nie będziemy Ci się zwalać na głowę- powiedziała Eve
- Przestań Eve , przecież to ja wam tu ściągnęłam więc teraz nie pozwolę wam tak po prostu włóczyć się do domu po nocy i... - nie dane mi było skończyć bo zadzwonił czyjś telefon. Jak się okazało należał on do rudej.
- Hallo ? (....) Tak tato ?(...) Jestem u koleżanki (...) Wiem która jest godzina (...) Tak wiem!!! Jest burza , ale (...) Zostanę na noc (...) Dobrze (...) Będę w domu z samego rana (...) Nie nie musisz przyjeżdżać (...) Eee no tylko ja Eveline i Klaudia - mrugnęła do mnie- (...) Tak ojcze żadnych chłopców tutaj nie ma (...) Babski wieczorek, dobra ja kończę bo idę spać i... (...) Oczywiście dobrze (...) No papapa ;*
- Żadnych chłopców tutaj nie ma ? Co to miało być ? - dopytywał się Carlos
- Musiałam skłamać bo inaczej by po mnie przyjechał i kazał wracać do domu...
- Masz ostrego ojca
- Tak....
- Dobra pokaże wam pokoje - przerwałam konwersacje Carlosa i Mari
Dziewczyny zajęły czerwoną sypialnię na piętrze , w której są 2 łóżka , Kendall otrzymał zieloną sypialnię na dole. Carlos zajął pokój sąsiadujący z sypialnią Drake , która również znajdowała się na dole. James wybrał sobie pokój na przeciwko mojego, a Logan postanowił zamieszkać w biało czarnej sypialni.
Moje królestwo było największe ze wszystkich , posiadałam własną garderobę i łazienkę oraz miałam piękny widok na miasto. Gdy wszyscy już obejrzeli swoje pokoje. Położyłam się spać, ale nie mogłam zasnąć.
Perspektywa Marisol:
Leżałam w łóżku próbując zasnąć. Odkąd pamiętam straszliwie bałam się burzy. Postanowiłam wstać i zejść na dół do kuchni w celu napicia się wody. W kuchni spostrzegłam Logana , który siedział oparty łokciami o stolik.
- Też nie możesz spać - zapytałam cicho
- Mari ? co ty tutaj robisz ? - zapytał podnosząc głowę
- Nie mogę spać , prze burzę.
- Taa ....ja też - powiedział chłopak
- Stało się coś ?- zapytałam bo chłopak był czymś zaniepokojony
- Nie nic...
- Logan wiesz , że możesz mi wszystko powiedzieć - zaczęłam nieśmiało
- Tak wiem , ale ...- przerwał na chwilę - Moja siostra Vicki , ona...
- Loggie co z nią? - byłam bardzo zaniepokojona - Logan mów!
- Ona... nie żyje - schował twarz w dłoniach .Moje oczy powoli zaczęły być mokre od łez , mimo że jej nie znałam . Postanowiłam się ogarnąć i zdobyć więcej informacji.
- Jak to... dlaczego nie żyje ?
- Jechała ulicą i... i wpadła na rozlaną plamę oleju i nie zapanowała na autem . Przeleciała przez barierkę i wpadła w przepaść... Zero szans na przeżycie . I wiesz co jest najgorsze?
- Co ? - łzy spływały mi po policzku
- Ona ... ona jechała mnie odwiedzić. Z pół roku się z nią nie widziałem . To moja wina - Logan był wściekły - Moja wina!!!
- Logan nie mów tak!!! - teraz to ja się zdenerwowałam
- Moja , rozmawiałem z nią tydzień temu , powiedziałem żeby zajrzała do L.A. Gdyby nie ja ... ona nadal by żyła
- Loggie - przytuliłam go - Nie masz wpływu na to że...
- To moja wina , moja ...
Chłopak poszedł do salonu i położył się na sofie. Postanowiłam zrobić to samo bo on nie może być w takiej sytuacji sam. Nim się obejrzałam zasnęłam..
Perspektywa Klaudii
Za nic nie mogłam zasnąć , głowa mnie bolała do tego jeszcze ta burza . No tak jak zwykle wszyscy pewnie śpią a ja tylko rozmyślam. W pewnym momencie usłyszałam huk!!! No tak pewnie znowu zapomniałam zamknąć okno na poddaszu . Szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam do miejsca skąd dobiegał hałas, Co dziwne na schodach na poddasze spotkałam...
- Co ty tu robisz ?!
- Przyszedłem sprawdzić co tak hałasuje , a ty ?
- No ja też , no nie!!! Niech to szlag !
- Co się stało ?
- Moja nowa donica - powiedziałam smutna - Kupiłam ją tydzień temu. A teraz musiała się potrzaskać
- To przez to otwarte okno , wiatr zawiał i spadła z parapetu...
- Jutro posprzątam . Nienawidzę burz.
- Ja też , dziwne że tylko my tu usłyszeliśmy.
- Tylko my mamy pokój koło siebie hah
- Noo zapomniałem - szatyn się uśmiechnął a mi normalnie zmiękły nogi Jego uśmiech był powalający jeszcze to w jaki sposób odgarniał swoją grzywkę *.*
- Wszystko ok? - zapytał Maslow
- Yyy tak - zarumieniłam się - Pewnie idę do siebie - W tej chwili James chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie , a ja ? Ja po prostu nie mogłam uwierzyć że to się dzieje na prawdę - co ty robisz ?
- Ja tylko chcę ci powiedzieć że do twarzy ci w rumieńcu - i znowu ten uśmiech - Tylko ja nie wiem dlaczego się zarumieniłaś. Hmm może to pod moim wpływem ?
- Hah już byś chciał!!! - prychnęłam udając wzburzoną - Ty mnie w ogóle nie interesujesz - skłamałam
- Yhm bo Ci uwierzę ślicznotko hahaha- nie wierzyłam że to powiedział , nie mogłam pokazać tego że tak naprawdę podoba mi się więc postanowiłam być wredna
- Grabisz sobie Maslow
- Ja? - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka
- Tak, a teraz mnie puść idę ... no ten spać
- Ale ja ...
- Nie podobasz mi się - powtórzyłam i w ten James mnie puścił , kiedy się obróciłam on zaczął się śmiać- Z czego tak rżysz ?
- Hah myślałaś że podobasz mi się ? hahaha - nic z tego nie rozumiałam - Ja mam dziewczynę. Przylatuje do L.A jutro po południu - w tym momencie poczułam ukucie w sercu , ale nie wiem dlaczego przecież on nic dla mnie nie znaczy. Stałam jak z kamienia gdy po chwili doszedł do mnie sens wypowiedzianych przez niego słów.
- Masz dziewczynę ?
- Tak nazywa się Halston Stage i też jest aktorką .
- Aha , wiesz co ja muszę iść - powiedziałam to i skierowałam się do sypialni . Walnęłam się na łóżko i po prostu zasnęłam...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


